1 września to początek roku szkolnego, ale też rocznica wybuchu 2 wojny światowej i wielu uczniów właśnie tak traktuje koniec wakacji. Za kilkanaście lat będą jednak ten czas wspominać z sentymentem, tak jak i ja dzisiaj. 

Kiedy miałem 5 lat marzyłem o tym, żeby iść już do szkoły. To wszystko co kryło się za murami podstawówki wydawało mi się tak niesamowite, ciekawe, intrygujące że nie mogłem się doczekać kiedy będę mógł tam wejść. Nie bez znaczenia był też fakt, że jako uczeń stawałem się bardziej dorosły :)  23 lata po zakończeniu podstawówki wspominam to co było w szkole najfajniejsze:

1. Przyjaciele. Podstawówka to czas nawiązywania pierwszych poważnych relacji. Kumple z którymi odkrywa się świat [nawet jeśli ogranicza się on do kilku ulic], łamie zasady dorosłych, itd. To też czasem przyjaźnie na całe życie, tak jak w moim przypadku. Od podstawówki mam dwóch najlepszych kumpli – Pawła i Tomka. Znamy się całe życie i dziś choć każdy z nas mieszka w innym mieście, każdy ma swój świat, co pewien czas spotykamy się i nie ma znaczenia ile się nie widzieliśmy, po 5 minutach jest tak jakbyśmy gadali wczoraj. Choćby z tego powodu warto było chodzić do szkoły

2. Biblioteka. Chyba najbardziej magiczne miejsce w szkole. Szkolna biblioteka, pachnąca książkami i przygodą. O to, żebym pokochał książki zadbali rodzice i babcia, więc kiedy jako uczeń pojawiłem się w bibliotece byłem w siódmym niebie. Wypożyczałem książkę za książką i czytałem, czytałem, czytałem. Wszystko to co chłopaki w tym wieku lubią czytać najbardziej. Książkę o Trójkącie Bermudzkim przeczytałem 3 razy pod rząd, ale rekord pobiłem przy okazji Dzieci z Bullerbyn. Kiedy wypożyczyłem książkę po raz 13., pani bibliotekarka powiedziała – weź ją sobie, jest Twoja. Byłem wniebowzięty, książkę mam do dziś.

3. Lekcje WF. Całkiem niedawno o tym pisałem. Dodam tylko, że lekcje WF to były lekcje na których kształtował się charakter i jeszcze bardziej zaznaczały przyjaźnie. Kiedy tworzyliśmy drużynę z kumplami, to nie było innej możliwości niż zwycięstwo. Co prawda ci drudzy mieli tak samo, więc wobec braku rozstrzygnięcia w czasie lekcji, kontynuowaliśmy rozgrywki po szkole.

4.  Smak zwycięstwa. To ma trochę związek z lekcjami WF. Nie byłem doskonale zapowiadającym się piłkarzem. Niestety nie miałem predyspozycji do gry w ataku czy nawet pomocy. Za to całkiem dobrze spisywałem się na bramce [np. kiedyś obroniłem karnego, w efekcie tej obrony palce wygięły się na drugą stronę, ale to absolutnie nie przeszkodziło w kontynuowaniu meczu], a jeszcze lepiej w obronie. Dzięki uporowi trafiłem do szkolnej drużyny i wbrew temu co wszyscy mówili, doszliśmy do półfinału rozgrywek wojewódzkich. Coś nieprawdopodobnego.

5. Długa przerwa. Normalnie przerwy między lekcjami trwały 10 minut, ta jedna długa przerwa trwała całe 15. Był to czas kiedy można było zjeść obiad w stołówce albo kanapkę poza stołówką, albo pograć w piłkę lub zrobić cokolwiek. Np. ganiać się po korytarzu. Możliwości były nieograniczone. Przesadziłem trochę – możliwości ograniczali dyżurujący nauczyciele. Ale i na to były sposoby. Musiały być, bo na długiej przerwie zawsze dużo się działo.

6. Komputery i video. Kiedy w szkole powstało kółko informatyczne byłem pierwszy w kolejce. Programowanie w języku logo było nieco absurdalne, ale dawało kontakt z niesamowitą technologią. Kiedy w pracowni komputerowej pojawiły się takie maszyny jak Timex świat stawał się jeszcze lepszy – można było grać. W końcu komputer trafił do domu, moment rozpakowywania Atari 65XE pamiętam do dziś jako jedną z najlepszych chwil w moim życiu. Na marginesie dodam, że mój przyjaciel Tomek miał Commodore 64 i mimo tak poważnych różnic jeśli chodzi o sprzęt nasza przyjaźń przetrwała :) Pojawienie się odtwarzacza video pozwoliło mi nauczyć się na pamięć filmów Rocky, Rambo, Commando, Krwawy Sport, itd. Część umiejętności wyniesionych z tych filmów można było zademonstrować i wykorzystać w czasie długiej przerwy. Umiejętność bezcenna.

7. Handel wymienny. Pieniądze nie były nam potrzebne. Każdy miał coś co można było wymienić na coś innego. Kanapkę na kanapkę, jabłko na gruszkę, puszkę po coli na puszkę po piwie, kapsel z Olafem Ludwigiem na kapsel z Lechem Piaseckim, komiks Kajko i Kokosz na komiks Tytus, Romek i Atomek, itd. Świat był prosty i piękny, to pieniądze wszystko skomplikowały, ale to znacznie później.

8. Dziewczyny. Nadszedł taki czas, że każdy z nas zaczął dostrzegać koleżanki z klasy. Koleżanki natomiast zaczynały dostrzegać nas. Zainteresowanie płcią przeciwną przekraczało granice klasy, a nawet roczników. Koledze z 7a podobała się koleżanka z 6c, a kolega z 7B interesował się koleżanką z 8a. Zaczynały się pierwsze podchody, wysyłanie kumpli na zwiady, próby zdobycia informacji czy koleżanka jest zainteresowana, itd. Ponieważ nie było telefonów komórkowych ani czatów, do komunikacji musiał wystarczyć kawałek kartki papieru z zeszytu przekazany adresatce poprzez zaufanych kolegów i koleżanki.

9. Dyskoteki szkolne. To właśnie na dyskotekach okazywało się, czy korespondencja zakończyła się sukcesem i czy pojawiła się jakaś nowa para. Zanim jednak popłynęły pierwsze dźwięki muzyki były wielkie przygotowania. Najważniejszym momentem było rozciąganie wojskowej siatki maskującej, rozstawianie kolumn, podłączanie kolorofonów i pierwsza próba mikrofonu. A potem zaczynała się impreza. Lata 80. więc i muzyka z lat 80.

10. Wakacje. OK, mieliśmy jeszcze ferie zimowe, ale to na wakacje czekało się przez cały rok. W zasadzie już w czerwcu wszystko było jasne i choć koniec roku przypadał zwykle na 20 – 24 czerwca, to rozluźnienie pojawiało się wcześniej. Lekcje zaczynały przypominać sympatyczne spotkania, dyscyplina wyraźnie się zmniejszała, a my wymienialiśmy się informacjami o tym co będziemy robić przez dwa miesiące. Większość tych wakacji i tak spędzaliśmy razem na podwórku od rana do nocy. A kiedy przychodził 1 września biegliśmy do szkoły, żeby spotkać się w starym składzie i wymienić się wakacyjnymi wspomnieniami. A potem znowu uczyć się świata.

Trochę zazdroszczę uczniom, którzy dziś rozpoczynają rok szkolny. Wielu z nich chciałoby już być dorosłymi. A to dlatego, że nie wiedzą, że kiedy już osiągną dorosłość zatęsknią za szkolnymi latami.

zdjęcie. Wiadomosci24

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: