American Head Charge został odkryty przez Rocka Rubina, który od lat produkuje metalowe płyty, w tym i Slayera.
American Head Charge nagrywa w tej samej wytwórni, która wydaje albumy Slayer. I na dodatek ma tych samych managerów co Slipknot i Mudvayne.

Po takim wstępie, zawartość albumu The War Of Art. wydaje się być oczywista. Nic z tego.
American Head Charge nie gra ani jak Slayer, ani jak Slipknot ani jak Mudvayne. Nie ma tej drapieżności, tej energii, tego kopa który daje muzyka w/w

To co znalazło się na The War Of Art to tzw. nowy czy nu metal ? czyli spodziewaj się czego chcesz i tak dostaniesz coś innego.
Raz AHC grają ciężko i agresywnie, a za chwile wokalista śpiewa niemal jak kolega ze Staind. Niby to dobrze, że zespół nie zamyka się w trzech riffach, ale trochę brakuje tu konsekwencji. Zdarza się, ze tego typu zabiegi wychodzą całości materiału na dobre. Niestety nie jest tak w przypadku AHC.
Przyznać jednak trzeba, że potencjał mają bardzo duży i jeśli [przy okazji kolejnej płyty wykażą większą konsekwencję, będziemy mieli album rewelację. Na razie jest średnio z doskonałymi perspektywami na przyszłość.

Tracklista

1. A Violent Reaction
2. Pushing The Envelope
3. Song For The Suspect
4. Never Get Caught
5. Self
6. Just So You Know
7. Seamless
8. Effigy 23
9. Americ*** Evolving Into Useless Psychic Garbage
10.Shutdown
11.We Believe
12.Breathe In, Blead Out
13.Fall
14.Reach And Touch
15.All Wrapped Up
16.Notghing Gets Nothing

Recenzja ukazała się w CGM.pl

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: