Politycy rozpoczęli kampanię wyborczą i zaczął się festiwal obietnic. Przyznam szczerze, że nie wiem której bardziej się bać. 

Wczoraj premier Tusk zapowiedział podwyżki emerytur. I chwała mu za to. Każdy kto ma w rodzinie emeryta wie jakie świadczenia otrzymują starsi ludzie. Mało kto godzi się za takie pieniądze pracować, wielu z nas na propozycję takie wynagrodzenia wzruszyłoby ramionami, parsknęło śmiechem, ewentualnie skwitowało: za tyle to mi się nie chce z łóżka wstać.

Wyższe emerytury są jak najbardziej ok.

Chwilę później pomyślałem, że skoro ktoś dostanie więcej, to ktoś musi dostać mniej. Ewentualnie komuś trzeba zabrać więcej. Od razu zrobiło mi się trochę przykro. Nie żebym miał pewność, że tak będzie ale intuicja podpowiada właśnie takie rozwiązanie, że za obietnicę wyborczą zapłacą osoby prowadzące jednoosobowe działalności gospodarcze. Wystarczy podnieść nam składkę na ZUS i po sprawie. To swoją droga paradoks, bo takich osób, prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą jest bardzo dużo i jednocześnie nikt się tej grupy nie boi. Pewnie dlatego, że drobni ciułacze nie mają już siły i czasu żeby np. zorganizować manifestację w Warszawie i w jej trakcie zniszczyć kilka rzeczy, wyrwać trochę bruku i spalić kilka opon. Poza tym za bardzo szanujemy własność, żeby ją niszczyć.

Trudno, zapłaczemy i zapłacimy.

[Od razu dodam, że nie mam nic przeciw ZUS jako pewnemu modelowi w którym składamy się na emerytury. Nie tylko u nas tak to działa, tylko u nas działa to tak sobie, ale to inny temat]

Dziś rano w radio usłyszałem fragment wywiadu z Mariuszem Kamińskim, wiceprezesem PiS, który oczywiście skrytykował wszystkie propozycje premiera Tuska. I dodał: Prawo i Sprawiedliwość ma przygotowany projekt ustawy wprowadzający zerową stawkę podatku dochodowego dla osób o najniższych emeryturach – zapowiedział wiceprezes PiS.

Znowu powiedziałbym – pomysł godny rozważenia, niech ludziom którzy mają niskie dochody żyje się lepiej. Ale znowu pomyślałem – ktoś będzie musiał i za tę obietnicę zapłacić.

Zrobiło mi się smutno. Co prawda wiceprezes zapowiedział, że 400 mln zł straty spowodowanej zmianą stawki podatku pokryłyby nowe podatki – podatek bankowy i podatek od hipermarketów, ale to żadna pociecha. Jak myślicie co spowoduje nałożenie dodatkowych podatków na banki i hieprmarkety? 

Pomyśleliście – wyższe opłaty, marże i ceny? Dobrze pomyśleliście.

A kogo one dotkną? Pomyśleliście – najbiedniejszych? Znowu strzał w dziesiątkę.

Najlepiej całą sytuację obrazuje taki oto dowcip:

Baca popił na imieninach i na drugi dzień na kacu poszedł doić krowę. Mówi do niej:
- Oj krasula jak mi się nie chce ciebie doić.
A krasula się obraca i mówi:
- To ty trzymaj za cycuszki, a ja będę podskakiwać.

No to rodacy, podskakujemy!

zdjęcie: Wikipedia

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: