Nie mam wątpliwości, że marzenia przechodzą z pokolenia na pokolenie, a nawet z rocznika na rocznik. Wiele z nich zupełnie niepotrzebnie. 

Gdzieś tak w okolicach 30. urodzin, postanowiłem, że w wieku lat 40. będę rentierem. Czyli, że zarobię tyle pieniędzy, że będę mógł żyć np. z odsetek. Co prawda nie wyobrażałem sobie życia zupełnie bez pracy, ale perspektywa że mogę a nie muszę była kusząca.

Minęło ładnych parę lat. Nieubłaganie zbliżam się do dnia w którym powiem “zmiana kodu czwórka z przodu”. Niby jeszcze trochę zostało, niby jeszcze wszystko się może zdarzyć jak śpiewała Anita Lipnicka, ale jak tak realnie patrzę to chyba jednak plan się nie powiedzie. Płakał nie będę, bo nawet nie będąc rentierem nie mam pół powodu do narzekania. Jest bardzo dobrze z perspektywami na jeszcze lepiej, grzeszyłbym gdybym zaczął narzekać. A zatem w dniu 40. urodzin uśmiechnę się do siebie i wypiję za błędy za niezrealizowany plan.

W sumie to zawsze potrafiłem cieszyć się, rzeczami małymi, dziś jednak potrafię bardziej. I nie mam żadnego, najmniejszego problemu z tym, że nie będę najbogatszym człowiekiem świata, mistrzem świata w piłce nożnej, tenisie czy w ogóle jakimkolwiek sporcie. No i koncertu na Wembley też już raczej nie zagram. Ale to nie problem, bo mam znacznie więcej powodów do dumy i zadowolenia, niż powodów do narzekania. Nie, właściwie to nie mam powodów do narzekania. Naprawdę jestem zadowolony ze swojego życia, cieszę się każdym dniem i staram się wycisnąć z każdej doby maksimum.

Widzę jednak, że na scenę wchodzi kolejne pokolenie, które następne lata spędzi na pogoni za jeśli nie nierealnymi celami, to celami których realizacja może okazać się tak kosztowna, że nieopłacalna. Jeden z moich młodszych kolegów postanowił osiągnąć do 40. to co ja chciałem, przy czym on twierdzi, że jemu się uda. Nie wie on jednak, że ja będąc w jego wieku mówiłem dokładnie to samo moim starszym kolegom :) A oni pewnie mówili to swoim starszym kolegom, itd.

OK, życzę mu jak najlepiej. I wszystkim innym. Niech Wam się powiedzie, zostańcie rentierami w wieku 40. lat. Ale zastanówcie się zanim jeszcze nie jest za późno, czy to Wam naprawdę do szczęścia potrzebne. Czy posiadanie miliona dolarów, czy jakiegokolwiek miliona naprawdę zmieni Wasze życie na lepsze? Podobno duże pieniądze ludzi nie zmieniają tylko pokazują ich prawdziwą twarz, bo bogaci nie muszą się już być mili dla ludzi, których nie lubią. A zatem może wystarczy zmienić po prostu podejście do pewnych spraw i na kilku ludzi spojrzeć z innej perspektywy? Może wystarczy zmienić podejście do ludzi, których nie lubimy? Albo zmienić nieco perspektywę? Pamiętacie historię o rybaku w Meksyku?

To się właśnie do tego sprowadza.

A znacie historię Johna D. Rockefellera, uważanego za najbogatszego człowieka? Na pewno o nim słyszeliście, ale może nie wiecie jak bardzo dużo stracił przez pieniądze. Tak, dobrze przeczytałeś / przeczytałaś. Kiedyś wysłał zboże do Krainy Wielkich Jezior i nie ubezpieczył przesyłki. Wartość ładunku wynosiła 40 000 dolarów. Ubezpieczenie to koszt 150 dolarów. Pech chciał, że w czasie kiedy towar płynął na jezierze rozpętała się burza. Rockefeller bał się że ładunek pójdzie na dno. Kiedy do biura rano przyszedł wspólnik najbogatszego człowieka, ten chodził w kółko i powtarzał – może jeszcze uda się wykupić ubezpieczenie. Wspólnik szybko ubezpieczenie wykupił, a tymczasem towar dopłynął bez problemu. I wiecie co się stało? Rockefeller – człowiek który miał miliony dolarów – rozchorował się bo stracił 150 dolarów! Z resztą tak długo jak przejmował się pieniędzmi tak długo cierpiał [i to jak najbardziej fizycznie], spokój odnalazł kiedy przestał się martwić finansami.

To powinno dać do myślenia.

Jeśli masz dziś 20 czy 30 lat i zaczynasz planować jak bardzo bogata czy bogaty będziesz w wieku lat 40, może zamiast rozpoczynania niepotrzebnej walki o coś dość mglistego, wyluzuj się.  Przecież jeśli dojdziesz do innego miejsca niż planowałeś wcale nie musi być źle ;)

Zdjęcie : Married With Children

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: