Ten film to memento dla tych wszystkich, którzy mówią że za komuny to było dobrze, nie tak jak teraz. (Uwaga: spoiler)

Jest grudzień 1970 roku.

Głównym bohaterem filmu jest Brunon Drywa, mąż, ojciec trójki dzieci, pracownik stoczni. Zwykły człowiek, zainteresowany rodziną, która żyje skromnie i właśnie przeprowadza się do nowego mieszkania w bloku. Ta historia jest tak zwyczajna, że bardziej nadaje się na film familijny niż dramat. Do czasu.

Władze PRL ogłaszają znaczące podwyżki cen. Na ulice wychodzą robotnicy, którzy żądają podwyżek płac do poziomu pozwalającego na normalne życie. Niestety władza nie ma zamiaru z ludźmi rozmawiać. Do Trójmiasta przybywa Zenon Kliszko, bliski współpracownik Władysława Gomółki, który mówi znamienne słowa:

Z kontrrewolucją się nie rozmawia, do kontrrewolucji się strzela“.

Ten sam Kliszko mówi dalej, że jeśli zginie 300 to trudno, ale kontrrewolucja musi być zdławiona.

16 grudnia Brunon Drywa słyszy komunikat wzywający do powrotu do pracy. Nie wie, że władza ma poważne problemy komunikacyjne i podaje sprzeczne informacje. Postanawia następnego dnia iść do pracy.

17 grudnia żona daje mu kanapki do pracy, żegnają się. Brunon Drywa po przeprowadzce ma bliżej do pracy, dojeżdża SKM-ką. Kiedy dojeżdża na stację Gdynia Stocznia w wagon trafiają kule. Chwile wcześniej robotnicy którzy tak jak Brunon Drywa odpowiedzieli na wezwanie i przyszli do pracy spotykają się z oddziałami wojska i milicji. Mundurowi wzywają do rozejścia się, chwile później zaczynają strzelać.

Brunon Drywa ma pecha. Trafia go przypadkowa kula. Znajdują się jednak ludzie, którzy mu pomagają, niosą do taksówki która wiezie go do szpitala. Niestety tak jak wielu innych rannych. Lekarze nie radzą sobie z opanowaniem chaosu.

W końcu informacja o wypadku męża dociera do pani Drywa. Kiedy przyjeżdża do szpitala, żeby dowiedzieć się czegokolwiek na temat stanu zdrowia męża jest wprowadzana w błąd. W końcu prawdę poznaje brat Brunona Drywy, chyba tylko dlatego że jego były uczeń pracuje w szpitalu.

Kiedy wraz z bratową jada do prosektorium odebrać ciało, okazuje się że władza była szybsza. Ciało Brunona Drywy i pozostałych zabitych zniknęły.

Pewnej nocy do domu państwa Drywa przychodzą urzędnicy, którzy oznajmiają że pogrzeb odbędzie się za pół godziny. Od tego momentu zaczynają się najbardziej wzruszające i wstrząsające sceny w filmie. I dowód na to jak władza trkatowała obywateli.

Historia tej jednej rodziny wystarczy, żeby nie mieć wątpliwości jakim systemem był komunizm. Jaką wartość dla władzy miało ludzkie życie. Ale w filmie widzimy znacznie więcej okrucieństwa tzw. władzy ludowej, która do ludu strzela, która ludowi urządza tzw. ścieżki zdrowia, która po prostu lubi się znęcać nad ludźmi, zwłaszcza jeśli ta władza występuje w liczbie mnogiej i jest ubrana w milicyjne mundury a w rękach ma gumowe pałki, a z drugiej strony ma jednego nie mającego szans na obronę nastolatka. O tak, wtedy władza pokazuje swoje prawdziwe oblicze.

To bardzo ważny film, który powinni obejrzeć wszyscy ci którzy mówią jak to dobrze było za komuny. Obejrzeć go powinni również młodzi ludzie, którzy PRL nie pamiętają. Ku pamięci i przestrodze.

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: