W odstępie 3 dni ukazały się wywiady z dwoma psychologami, które sporo mówią o nas – Polakach. I trudno przejść nad tym obojętnie. A jeszcze trudniej znaleźć odpowiedź na pytanie co zrobić żeby było inaczej. 

Zaczął Jacek Santorski, który został przepytany po emocjonalnej wypowiedzi Jerzego Janowicza. Psycholog mówi m.in.:

“Osoba, która nie ma wątpliwości co do poczucia własnej wartości, będzie traktować niepowodzenia jako doświadczenie. Osoba, która jest niepewna swojej wartości, będzie miała skłonność, żeby to racjonalizować lub oskarżać innych. W historii polski mamy taki paradoks, że w sytuacjach wyjątkowych czujemy się kimś wyjątkowym, a na co dzień raczej kimś marnym, do czego trudno się przyznać. (…) W ogóle słowo “sukces” nie wywodzi się z naszej kulturowej etymologii. To pojęcie zachodnie i jako coś obcego jest podejrzane. Polacy poświęcali się, zwyciężali, a nie odnosili sukcesy. Więc odniesienie sukcesu spycha do obszaru podejrzeń. A często z obawy przed utratą miłości i aprobaty wolimy narzekać. Zwłaszcza że sukces budzi zawiść i nawet po wyjściu z kościoła konstatujemy, że sąsiad zamienił toyotę na lexusa i zastanawiamy się, co i gdzie przewalił. Polacy uczą się uwagi na taką ostentację i wolą czasem ponarzekać. Spotykam czasem przedsiębiorców, którzy robią wielkie rzeczy, a jak spotykają się razem, to narzekają.”

Drugi wywiad to rozmowa ze światowej sławy psychologiem Philipem Zimbardo, który mówi o nas tak:

W Polsce od zawsze bohaterowie wykluwali się w walce z Niemcami, Rosjanami. Zawsze na zewnątrz czaił się jakiś wróg. Dziś o niego trudno, więc trzeba go sobie znaleźć. Wczoraj byłem świadkiem obchodów rocznicy tragedii w Smoleńsku. Ten sabotował, ci chcieli zabić prezydenta. To przerażające! Wielu czeka na wielkie wyzwanie, zastanawia się, jak by tu bohatersko za kogoś umrzeć: zginąć w powstaniu albo ratując tonącego. Chciałbym im wszystkim powiedzieć: wolę was żywych! Dłużej będzie z was pożytek. (…) Byłem w Londynie i tam nie mogli się was nachwalić – nie tylko, że jesteście doskonałymi budowlańcami czy hydraulikami, ale świetnie radzicie sobie również w biznesie czy w świecie technologii. Czasem mam wrażenie, że lubią was bardziej niż wy sami siebie. Ale jak zmienić mentalność przeciętnego Polaka?”

No właśnie, jak zmienić mentalność przeciętnego Polaka?

Należałoby zacząć od tego, że przeciętny Polak musiałby chcieć zmienić swoją mentalność. A czy chce? Bardzo często mam wrażenie, że niespecjalnie, że z narzekaniem jest łatwiej. A nawet jeśli nie jest łatwiej, to to narzekanie tak bardzo w przeciętnego Polaka wrosło, że pojawia się automatycznie.

Trochę jak w tym dowcipie: “W pewnym momencie poprosiłem żonę o sól , ale że byłem bardzo zamyślony, powiedziałem: Ty stara kurwo zmarnowałaś mi 20 lat życia”

No dobra, to jest żart, a temat poważny i wcale nikomu nie powinno być do śmiechu.

Zwróćmy uwagę co świętujemy i jak to świętowanie wygląda. Jeśli ktoś patrzy na nas z boku, bez emocji to musi mieć wrażenie, że jesteśmy dziwnym narodem. Do Powstania Warszawskiego sam podchodzę bardzo emocjonalnie, więc ten temat pominę. Ale popatrzmy jak wygląda w Polsce Święto Niepodległości? Czy kojarzy się Wam z czymś przyjemnym? Czy może atmosferą przypomina bardziej święto, które odbywa się pierwszego dnia listopada? Jak wypada to nasze świętowanie odzyskania niepodległości (sic!) na tle innych świąt narodowych? W USA, Francji?

Całkiem niedawno jeden z moich kumpli napisał na Facebooku tekst o tym jak bardzo irytują go ludzie, którzy zaczynają dzień od narzekania jak to bardzo im źle, choć obiektywnie powodów do narzekania nie mają żadnych (są zdrowi, mają dwie sprawne ręce i nogi, są inteligentni, znają języki i mogą wszystko) Pod jego tekstem pojawiło się kilka wypowiedzi innych ludzi, którzy też tego zjawiska nie rozumieją. To zazwyczaj ludzie, którzy wzięli sprawy w swoje ręce i rozprawili się z tym co im w życiu przeszkadza. Albo przynajmniej próbują. W każdym razie wiedzą, że od narzekania problemy nie znikają, a jedyne co się pojawia to coraz gorsze samopoczucie. Narzekających, ale też niestety tych którzy tych utyskiwań muszą wysłuchiwać.

Trochę mniej dziwię się ludziom starszym, których możliwości są z różnych powodów ograniczone. Zupełnie natomiast nie rozumiem ludzi młodych i tych nieco starszych, którzy mogą wszystko, a zamiast tego wolą narzekać.

Zastanawiałem się kiedyś kim byłbym gdyby moja dorosłość przypadła na PRL i trochę przeraziła mnie ta wizja. Wizja bardzo ograniczonych możliwości. Czyli dokładnie odwrotnie niż dziś.

I wcale nie mam na myśli tego, że nawet bez paszportu możesz opuścić Polskę i gdzieś w Europie zacząć nowe życie. Możesz, jasne to też wielka zmiana. Ale nawet nie wyjeżdżając z kraju można żyć na całkiem niezłym poziomie. Jedyne co trzeba zrobić, to wykazać inicjatywę. I konsekwencję w działaniu. Tylko tyle i aż tyle. Ci którzy oczekują, że wszystko dostaną, wroga i przeciwności widzą wszędzie. Ci, którzy chcą coś osiągnąć częściej widzą możliwości niż przeciwności.

A błędy i porażki? Zdarzają się wszystkim, którzy podejmują działanie. Taka karma. I znowu jedni znajdą w nich powód do narzekania, inni wyciągną wnioski i następnym razem spróbują zrobić coś innego.

Jacek Santorski mówi “Spotykam czasem przedsiębiorców, którzy robią wielkie rzeczy, a jak spotykają się razem, to narzekają” i przypomina mi kilka historii z życia wziętych. Historii, które zaczynają się już w szkole. Pewnie to znacie. “Umiesz coś?” “Nie, daj spokój, nic”. “Ja też”. “Jak Ci poszło?” “Beznadziejnie”, “No mi też” (a potem ocena bardzo dobra). Podstawówka, liceum, studia. Historia wraca jak bumerang.

To samo w życiu zawodowym.

Ma też rację Philip Zimbardo, który mówi: ” Czasem mam wrażenie, że lubią was (Anglicy przyp. red) bardziej niż wy sami siebie.”.

Jadąc na Zachód często czujemy się gorsi. Żeby udowodnić, że gorsi nie jesteśmy pracujemy więcej niż inni i cały czas mamy poczucie, że robimy za mało i za chwilę zostaniemy zwolnieni. Aż nagle przychodzi niemiecki/brytyjski/inny szef i mówi: jestem bardzo zadowolony z Twojej pracy. Co robi Polak? Szuka ukrytej kamery i węszy podstęp. No bo jak to, przecież w Polsce ciągle od szefa słyszałem, że wszystko robię źle, albo że robię za mało, itd.

Znacie to? Ja mógłbym wymienić kilka przykładów.

Co zatem zrobić?

No dobrze, skoro wiadomo co jest źle, warto byłoby odpowiedzieć na pytanie co zrobić, żeby było lepiej.

Myślę, że należałoby zacząć już na bardzo wczesnym etapie uczyć dzieci wiary w siebie, w swoje możliwości i dbać o ich wysoką samoocenę (wcale nie mam na myśli wychowywania pokolenia narcyzów). Rozwijać ich zainteresowania, uczyć rozwiązywania problemów, twórczego myślenia, tłumaczyć że porażka to nie powód do wstydu tylko coś z czego wyciągnąć wnioski, żeby w przyszłości zrobić coś lepiej. Zdecydowanie należałoby postawić na rozwijanie talentów dzieci i jeśli dziecko przejawia talent do przedmiotów ścisłych to nie ma sensu robić z niego na siłę humanisty, bo jedyne co z tego wyniknie to kompleksy. Zdecydowanie uważam, że źródło sukcesu lub porażki tkwi już we wczesnej edukacji.

Bardzo często powtarzanym mottem są słowa Jana Zamoyskiego: Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.

Szkoda, że powtarzanym bezrefleksyjnie. Bo w tych słowach jest recepta na wszystko.

Czas wyciągnąć wnioski i zrozumieć, że sukces nie tkwi w darmowym podręczniku zaoferowanym przez MEN (swoją drogą taki on darmowy, jak darmowa jest państwowa opieka zdrowotna), a w zawartości tego podręcznika i wytłumaczeniu małemu człowiekowi, że jest wyjątkowy i może wszystko.

Można i trzeba też zacząć od siebie. I za każdym razem kiedy zdarzy nam się na coś ponarzekać, wrzucić do skarbonki 10 zł. Widzę tu taki plus, że moglibyśmy okazać się najoszczędniejszym narodem świata.

Dobre i to na początek :)

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: