Myślisz, że jesteś odważny, czujesz że niczego się nie boisz? A może dla odmiany przytłaczają Cię problemy i myślisz, że jesteś w sytuacji bez wyjścia? Przeczytaj, posłuchaj i napisz co teraz myślisz. 

Lot 5055 rozpoczął się na lotnisku Okęcie 9 maja 1987 roku o godzinie 10:07. Jedenaście minut później samolot Ił-62M SP-LBG Tadeusz Kościuszko znalazł się w powietrzu. Cel – Nowy Jork. Problemy zaczęły się już o 10:41 nad miejscowością Warlubie. Z każdą minutą było coraz gorzej. Piloci podjęli decyzję o awaryjnym lądowaniu. Kapitan Zygmunt Pawlaczyk rozważał możliwość lądowania w Gdańsku, jednak skierował samolot w kierunku Warszawy. Sytuacja pogarszała się z każda minutą, dlatego kapitan poprosił o zgodę na lądowanie na lotnisku wojskowym w Modlinie. Niestety ze względu na brak informacji o warunkach na tym lotnisku, załoga ostatecznie zdecydowała się na powrót na lotnisko Okęcie, według oceny pilotów – zdecydowanie najlepiej przygotowane na awaryjne lądowanie, które według wielu znaków miało skończyć się rozbiciem samolotu.

Wyobraź sobie teraz, że jesteś kapitanem samolotu, Twoje doświadczenie to 19 745 godzin nalotu (dla porównania kapitan Tadeusz Wrona miał w momencie awaryjnego lądowania na Okęciu 15 980 godzin nalotu, a jego drugi pilot: 9431 źródło: PKBWL). Twój kolega, drugi pilot ma nalotu ponad 10 tysięcy godzin. Poza Tobą na pokładzie znajdują się jeszcze 182 osoby, za które ponosisz odpowiedzialność. Ponieważ latasz od lat (mówi się, że jeśli powtarzasz jakąś czynność przez 10 000 godzin stajesz się mistrzem) wiesz, że są

a/ usterki na które nie zwracasz uwagi,

b/ takie z którymi da się dolecieć

c/ oraz takie, o których możesz powiedzieć tylko FUBAR (fucked up beyond all repair). 

W przypadku lotu 5055 kapitan miał świadomość, że z każda minutą jest coraz bliżej tej ostatniej opcji.

No to jeszcze raz. Jesteś w mocno uszkodzonym samolocie 3000 – 4000 metrów nad ziemią. Do najbliższego lotniska zostało kilkadziesiąt kilometrów. To Ty jesteś najbardziej doświadczony na pokładzie, to Ty podejmujesz decyzje, to Ty ponosisz odpowiedzialność. Czy potrafiłbyś zachować zimną krew? Wyobraź sobie jakąś bardzo stresującą sytuację, przypomnij sobie moment w któym mówisz: nie ma szans, nie uda się. I teraz posłuchaj tego.

Kiedy przesłuchałem pierwszy raz tego nagrania, to co zwróciło moją uwagę to spokój i opanowanie kapitana, który musiał sobie zdawać sprawę z tego co się dzieje. Dekompresja kabiny, utrata dwóch silników, pożar, nieprawidłowe działanie steru wysokości, trzy niesprawne generatory prądu (na 4 w ogóle) i co za tym idzie zaniki prądu w sieci, problem ze zrzucaniem paliwa. Nawet dla laika nie mającego pojęcia o samolotach brzmi to źle. Kapitan który spędził w powietrzu ponad 820 dni musiał wiedzieć co taki zestaw awarii występujący razem oznacza. Ilu z nas zachowałoby spokój w tej sytuacji? (Tak, pewnie piloci są szkoleni żeby w takich sytuacjach nie panikować. Szkolenie to jedno, rzeczywistość, a właściwie szybko zbliżająca się ziemia to coś innego).

Wróćmy teraz do pytania z leadu – Myślisz, że jesteś odważny, czujesz że niczego się nie boisz? A może dla odmiany przytłaczają Cię problemy i myślisz, że jesteś w sytuacji bez wyjścia?

Co powiesz teraz?

Zawsze kiedy wsiadam do samolotu czuję spokój. Chyba udziela mi się opanowanie pilotów. 

zdjęcie: Wikipedia

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: