Ile razy słuchałem już Disturbed? 100 może 200. Nie pamiętam. Wiem jednak że The Sickness to jedna z moich płyt rocku i zamierzam ją przesłuchać jeszcze przynajmniej 800 razy. Dlaczego? Ponieważ tych czterech Amerykanów, zamieszkujących Chicago, a światu znanych jako Disturbed nagrało album wręcz genialny. Już od pierwszej kompozycji (?Voices?) zaczyna się jazda, którą porównać można do podróży dobrym szybkim samochodem po autostradzie U-Bahn. I tak do samego końca (?Meaning Of Life?). No i oczywiście obowiązkowo ruszasz głową. Też non stop. A jakby tego było mało, to na płycie znalazł się jeszcze cover Tears For Fears – Shout!!! Rewelka!
Jeśli się dobrze wsłuchać (a ja wsłuchuje się od miesięcy bardzo dokładnie) to można dowiedzieć się, że muzycy Disturbed lubią Soulfly, Faith No More, Fear Factory no i oczywiście Korn. Ale to nie razi, bo są to jedynie ?odnośniki?, wzbogacające klimat całego albumu, a nie filary poszczególnych utworów.
Największym atutem zespołu jest wokalista David Draiman. Tego co robi wokalista nie da się opisać, to po prostu trzeba posłuchać. Raz zaczyna spokojnie, jakby miał zamiar zaśpiewać balladę, a potem zaczyna ?ryczeć? tak, że Max Cavalera mógłby być z niego dumny. Co ciekawe, wokale które słyszymy na The Sickness, niewiele różnią się od wersji koncertowych. To się nazywa profesjonalizm. Do wspomnianych umiejętności wokalnych (które David prezentuje na The Sickness w całości) należy też dodać niesamowita charyzmę. Całość tworzy mieszankę wybuchową, z działaniem której zapoznać mogli się uczestnicy koncertu Marilyn Mansona na warszawskim Torwarze, gdzie Distrubed grał jako tzw. support act. (moim zdaniem z resztą powinno być odwrotnie). Każda z kompozycji, która znalazła się na recenzowanym albumie ma swoją niepowtarzalną budowę. Trochę wygląda jakby była napisana pod wokalistę, który właśnie w tym momencie zaśpiewał, a tu zaryczał. Nie ma to jednak większego znaczenia, wobec faktu, że to genialny album dla fanów ciężkiego grania. Wokalne popisy Davida uzupełniają koledzy Dan Donegan (gitara), Fuzz (bas) oraz Mike Wengren (perkusja). Ale jak twierdzi David, muzyka to nie wszystko. Liczy się również to co ma do przekazania ludziom. A ma do przekazania cholernie dużo. O tym jednak będzie innym razem?

Tracklista:

1. Voices
2. The Game
3. Stupify
4. Down With The Sickness
5. Violence Fetish
6. Fear
7. Numb 8. Want
9. Conflict
10. Shout 2000
11. Droppin? Plates
12. Meaning Of Life

Recenzja ukazała się w CGM.pl

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: