Porozumienie ACTA o którym pisałem wczoraj to poważna sprawa. “Ataki” na strony www są głupie i niczemu nie służą. 

Sporo się wczoraj działo. Na początek przestała działać strona sejm.gov.pl, na Twitterze pojawiał się informacja, że to nie przypadek:

 

 

 

A potem już poszło. Dobre wytłumaczenie “ataków” znalazło się na stronie Niebezpiecznik.pl, polecam tekst: “Awaria strony sejm.gov.pl nie zaczęła się od DDoS“. Kuba Śpiewak w efekcie “ataków” zawiesił udział w proteście przeciw ACTA, choć nadal porozumieniu jest przeciwny. Więcej przeczytacie na jego blogu w tekscie: Stop dla ACTA. Ale i stop dla terroryzmu. Rozumiem Kubę, ale uważam, że zawieszanie protestu jest w tym momencie złe.

Dlaczego? Przytoczę fragment tekstu z Gazeta.pl:

W sprawie ACTA nic nie zostało przesądzone. Zostało zapowiedziane spotkanie premiera, ministra Michała Boniego i ministra kultury. Dyskusje w tej sprawie będą się toczyć, one już się toczą w Europie. – mówi rzecznik rządu Paweł Graś

Pan minister Graś powiedział, że rząd nic nie zdecydował, a z mojej wiedzy wynika, że 25. listopada Rada Ministrów podjęła decyzję o podpisaniu tego aktu. Państwo wówczas przewodzili Unii Europejskiej, gdy Rada UE wyraziła na to zgodę. Państwo byliście w tej sprawie bardzo aktywni i teraz dziwicie się, że rząd polski jest na cenzurowanym, i to nie tylko w Polsce, ale również na świecie. To polska prezydencja, i to w biuletynie komisji zajmującej się rolnictwem i rybołówstwem, na 43. stronie, o tym poinformowała. Na tym polega ta obłuda i stosowanie tylnych drzwi – ironizował eurodeputowany SLD (Marek Siwiec – przyp. MM).

Stosowne dokumenty mają być przez polski rząd podpisane 26 stycznia.

A jeśli chodzi o blokowanie stron – to jest to czysta głupota. Blokowanie stron przynosi takie same korzyści  jak ACTA. Warto o tym pamiętać, zanim napisze się kolejny radosny komentarz na FB czy Twitterze o tym “jak to fajnie, że strona premiera nie działa”.

I jeszcze jedno. Emocjonalny komentarz napisał Zbigniew Hołdys, który najwidoczniej jest przekonany, że jedyne co spowoduje ACTA to koniec piractwa.  Wrzucił wszystkich przeciwników ACTA do jednego worka z napisem “Piractwo” i chyba nie poświęcił chwili, żeby zrozumieć istotę problemu.

Jestem przeciwny piractwu. Kuba Śpiewak z którym wielokrotnie na ten temat rozmawiałem, jest przeciw piratom jeszcze bardziej niż ja. Obaj jesteśmy przeciwnikami ACTA, nie dlatego (tu już piszę wyłącznie we własnym imieniu) żeby Zbigniew Hołdys miał mniej pieniędzy, tylko dlatego żeby nie zaczęły obowiązywać idiotyczne przepisy, które uderzają w podstawowe prawa ludzi.

Pisałem już o tym wiele razy, napiszę jeszcze raz. Kilka lat temu śp. Jacek Skubikowski zaproponował świetne rozwiązanie, które ukróciłoby problem piractwa w Internecie, a artyści dostaliby dodatkowe pieniądze. Jacek Skubikowski proponował dobrowolną opłatę doliczaną do rachunku za korzystanie z Internetu, którą płaciłby każdy kto chce pobierać z sieci muzykę i filmy. Z drugiej strony  osoby przyłapane na ściąganiu i nie płaceniu byłyby traktowane bardzo surowo. I to jest doskonały pomysł. Niestety leży odłogiem – pytanie dlaczego?

Rządzący i tak mają bardzo dużo narzędzi, które pozwalają na inwigilacje obywateli i – niestety – korzystają z tych narzędzi nadzwyczaj chętnie. Pozwolę sobie na koniec zacytować fragment wywiadu z dr Adamem Bodnarem z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (całość w ostatnim numerze tygodnika Newsweek lub w wersji online):

NEWSWEEK: Czy łatwy dostęp służb i prokuratury do billingów Polaków jest zgodny z konstytucją, która przecież gwarantuje prawo do prywatności?

ADAM BODNAR: Moim zdaniem możemy mówić o naruszaniu swobód obywatelskich, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę skalę zjawiska. W 2010 r. operatorzy udostępnili różnym organom państwa 1,3 mln billingów, co plasuje nasz kraj na pierwszym miejscu w UE.

NEWSWEEK: Nasze prawo nie nadąża za postępem technologicznym czy wszyscy lubią chodzić na skróty?

ADAM BODNAR: Postęp technologiczny to jeden z powodów, pamiętajmy, że regulacje dotyczące niektórych służb pochodzą z lat 90. W samych służbach panuje duże poczucie bezkarności, wzmocnione kilka lat temu, gdy na łamanie procedur było wręcz odgórne przyzwolenie. W dodatku kompetencje części formacji stopniowo rozszerzano pod pretekstem walki z terroryzmem. Wreszcie społeczeństwo długo nie było świadome powszechności złych praktyk i zagrożeń, jakie z nich płyną.

Czy w kontekście powyższego naprawdę chcemy się zgodzić na jeszcze większe możliwości inwigilacji?

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: