Kilka dni temu zmarła pewna starsza pani, którą co prawda znałem słabo ale lubiłem. Z resztą ja w ogóle mam dużo sympatii do starszych osób i zawsze jest mi smutno kiedy odchodzą. Czasem mam jednak wrażenie, że oni to widzą inaczej.

Zanim napiszę Wam o historii, o której wspomniałem w leadzie, musicie zobaczyć kilka zdjęć opublikowanych w 1973 w The Sunday Times. Autorem zdjęć jest Ken Griffiths. Zdjęcia te przedstawiają małżeństwo, stojące zawsze w tym samym miejscu. Zdjęcia powstawały na przestrzeni kilku lat, co roku jedno.

para1

para2

para3

para4

para5

para6

para7

para8

para9

para10

para11

para12

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prawdopodobnie większość ludzi po uświadomieniu sobie co widzi na ostatnim zdjęciu czuje smutek. Nikomu niczego nie trzeba tłumaczyć, wszystko jest aż za bardzo oczywiste.

Wracając do starszej pani z początku tekstu, którą na potrzeby tego tekstu nazwę Basią. Pani Basia miała schorowanego męża. Sama była niezwykle jak na swój wiek sprawna. Czasem miałem wrażenie, że to aż niemożliwe, żeby zachować taką witalność w podeszłym wieku. Pani Basia mieszkała z rodziną, ale mężem zajmowała się sama.

Siła przyzwyczajenia.

Czasem chwilę porozmawialiśmy, zawsze rozmowę kończyła stwierdzeniem – idę do tego swojego starego, pewnie głodny. Bardzo mnie to zawsze rozweselało. 

Mąż jednak coraz bardziej chorował, aż w ubiegłym roku choroba go pokonała. Zmarł. Byłem na pogrzebie.

Pani Basia wyglądała na nieobecną. Wyglądała tak jakby jej tam nie było. Może to były leki uspokajające, może coś innego co trudno opisać słowami.

W bardzo krótkim czasie z energicznej babci zmieniła się w osobę, z której życie uchodziło w sposób niemal widoczny. Wyglądało to tak, jakby po śmierci męża machnęła ręką i powiedziała – dobra, to ja już sobie odpuszczam, siadam i czekam. Staremu jeść nie dam, a sama głodna nie jestem.  

Nie minął rok (choć rocznica jest bardzo blisko) a Pani Basi już nie ma. Dołączyła do męża.

Oczywiście w pierwszej chwili zrobiło mi się przykro. Ale chwilę później pomyślałem sobie, że Pani Basi jest teraz lepiej, bo jest z mężem. No przynajmniej ja w to wierze.

A jak sobie pomyślę, że właśnie z kimś rozmawia i mówi: no dobrze, to ja wracam do swojego starego, bo pewnie głodny, to jest mi już całkiem wesoło.

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: