Kibicem piłkarskim jestem od najmłodszych lat. Oczywiście miłością do piłki zaraził mnie ojciec. Mam to szczęście, że pamiętam Mundial 82 kiedy to Polacy zdobywali brązowy medal. Może dlatego tak trudno jest mi znieść wyczyny obecnej reprezentacji.Zbigniew Boniek powiedział kiedyś, że na Mistrzostwach Europy zagramy kiedy je zorganizujemy. Udało się nam zakwalifikować na 4 lata przed mistrzostwami które organizujemy razem z Ukrainą. Efekt był oczywiście marny, ale też chyba nikt kto interesuje się piłką nożną nie liczył, że cokolwiek nam się uda tam zdziałać.

Dlatego szczerze mówiąc dziwi mnie to, że po wczorajszym losowaniu jest tak wielu optymistów. Jakie mamy powody?

Faktycznie trafiliśmy do najsłabszej grupy. Wszystkie mecze grupowe gramy u siebie, więc teoretycznie będzie łatwiej. Teoretycznie, bo przecież nasze orły mogą się zestresować i zamiast lepiej może być gorzej. No a presja przecież będzie. Pierwszy mecz Polaków to mecz otwarcia, a więc może go oglądać więcej kibiców, nie wiem czy ta świadomość nie sparaliżuje nóg naszej reprezentacji.

Myślę, że nasi piłkarze już dziś czują się sparaliżowani strachem. Do losowania media i kibice byli zgodni. Szans nie mamy, więc liczmy na niski wymiar kary. Teraz nagle okazało się, że możemy wyjść z grupy. Oczekiwania wzrosły.

Tymczasem mamy w grupie Greków, którzy są byłymi Mistrzami Europy oraz Czechów i Rosję. To, że nie gramy z Niemcami, Anglią i Włochami nie oznacza, że trafiliśmy na kelnerów. Wręcz przeciwnie, w żadnym z tych meczów nie jesteśmy faworytem.

Nasza reprezentacja ma Roberta Lewandowskiego, który strzela w Dortmundzie jak na zawołanie. Mamy również świetnego bramkarza (ale to nikogo nie dziwi, bo akurat bramkarzy mamy zwykle dobrych) Wojtka Szczęsnego. Jest też Kuba Błaszczykowski, który jeśli gra jest dobrym zawodnikiem. I to chyba wszystko.

Oczywiście chciałbym się mylić i chciałbym, żeby Polska awansowała z grupy. Ale najzwyczajniej w świecie, po wyczynach naszej reprezentacji na mundialach w Korei i Japonii, Niemczech oraz na Mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii nie ma wielu powodów do optymizmu.Za każdym razem miało być dobrze, mieliśmy wyjść z grupy i kończyło się jak zawsze: porażka, mecz o wszystko (porażka lub remis), honorowe zwycięstwo i powrót do domu.

Pozostaje liczyć na… szczęście Franciszka Smudy, który już kilka razy udowodnił, że farta ma jak mało kto (Widzew, Lech). No i oczywiście, na to że gramy u siebie. Gospodarzom zazwyczaj jest łatwiej, jeśli więc tego nie wykorzystamy to łatwiej już nie będzie.

Zdjęcie: UEFA.com

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: