Dziś w Internecie zawrzało. W wyniku zmian przeprowadzonych przez Google, wiele wartościowych i ciekawych witryn… utraciło swój dotychczasowych PageRank.

Informacje podało sporo serwisów, a przede wszystkim właściciele blogów których to personalnie dotknęło. Pierwsze podejrzenie padło na farmy linków, a właściwie witryny które wykorzystują je do budowania swojego PageRank.

TechCrunch zatytułował tekst dość groźnie, informując że Google rozpoczyna jihad przeciw blogom będącym farmami linków. I nawet nie chodzi o farmy linków znane dość powszechnie, a raczej o witryny, które sprzedają linki czyli… są konkurencją dla Google AdWords (oczywiście nie jako pojedyncze witryny).

 

 

W web dostały m.in. takie witryny jak Forbes.com czy WashingtonPost.com. (Z resztą listę znanych witryn, którym również dostało się po łapach opublikował Andy Beard, a także Daily Blog Tips), co juz stawia sprawę w trochę innym świetle, bo jednak trudno będzie zarzucić Forbes.com czy Washingtonpost.com, że sa farmami linków.

Trudno tez mieć pretensję do popularnych witryn, że sprzedają linki. Co więcej, byłoby głupio gdyby ktoś nie skorzystał z okazji do legalnego zarobku, skoro 90% przychodów Google to właśnie AdWords czyli płatne linki.

Serwis Mashable.com podał następującą tezę. W zasadach Google można znaleźc zapis o unikaniu linkowania do stron samerskich. Autor tekstu co prawda nie wie czy ukarane witryny sprzedały miejsce na swoich stronach tego typu witrynom, ale podaje ciekawy przykład w jaki sposób Google przestrzega swojej własnej polityki. Po wpisaniu w wyszukiwarkę słów ?low cost airfare? w wynikach sponsorowanych (czyli AdWords) pojawia się m.in. witryna CheapAirfareWorld.com. Efekt tego co ukazuje się po kliknięciu w link autor tekstu określa w ten sposób: ?Jeśli to nie jest strona spamerska, to nie mam pojęcia czym ta strona jest?.

Dalej autor traktuje Google juz tylko ostrzej sugerując, że na spamerskich stronach Google zarabia całkiem nieźle, ponieważ na takich witrynach jak wspomniana nie ma żadnej treści poza reklamami, w tym również reklamami AdSense. I tu pojawia się problem, ponieważ jak sugeruje autor, witryny samodzielnie sprzedając linki nawet do takich witryn nie korzystają z pośrednictwa Google, na czym traci firma z Mountain View.

O tym co sie stało napisał jeden z ukaranych:

?W ogóle nie przejmuje się tym co się stało. Będę przyglądał się statystykom przez najbliższe dwa tygodnie i jeśli nic się nie zmieni, wówczas spadek PageRank będzie oznaczał tylko zmianę liczby i nic ponad to. I jeśli tak rzeczywiście jest to PageRank jest bez znaczenia?.

Od siebie dodam, że według moich obserwacji PageRank jeśli ma jakiekolwiek znaczenie to raczej małe. Bo skoro moge wyprzedzać witryny z PR=6, sam mając PR=3 to cos jest na rzeczy.

W każdym razie ktoś w Google namieszał i w opinii wielu osób zasłużył sobie na miano hipokrytów. Trochę się to gryzie z mottem ?Don’t be evil?, ale może to efekt koncentracji na walce o Facebooka i “wylogowaniu” się z reszty spraw. Kto wie…

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

1 komentarz

  1. Proponuje zamiast Google PageRank używać alternatywnego http://exactrank.com/

    może jeszcze nie tak znany, ale przynajmniej nie obniża rangi za sprzedaż linków i ranking jest generowany codziennie a nie co 3 miesiącejak ma to w zwyczaju wielkie G.

Odpowiedz: