Kiedy świat obiegła informacja o samobójczej śmierci Robina Williamsa wielu ludzi było zdziwionych, że jak to on, człowiek bogaty któremu niczego nie brakuje decyduje się na ten krok. Tak jakby pieniądze czy pozycja społeczna chroniły od depresji

Tematem numeru nowego Newsweeka jest samobójstwo. Pozwolę sobie zacytować dwa fragmenty z tego tekstu:

Z danych, które Komisja Europejska opublikowała w ubiegłym roku wynika, że na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne cierpieć może nawet 23 procent Polaków. To więcej, niż w Holandii (tam 18 proc.), czy na Malcie (15 proc.), ale mniej więcej tyle samo, co w Wielkiej Brytanii czy Portugalii. 

Najczęściej odchodzą samotni, ci, którzy stracili pracę. Ale nie tylko oni. ? Także młodzi, trzydziestoletni, którzy długo byli przy mamusi, a gdy mają stanąć na własnych nogach, odnaleźć się na rynku pracy, nie potrafią. Albo z kolei ci, którzy uwierzyli, że można dojść od pucybuta do milionera i ruszyli tą drogą, zaczęli zakładać spółkę za spółką, weszli w spiralę zadłużeń ? mówi dr hab. Bartosz Łoza, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. ? Zagrożeni są też ci, którym się świetnie wszystko układa, ale przegrzewają.To ci wszyscy wykonujący wolne zawody: artyści, lekarze, dziennikarze, prawnicy. Mając wolny zawód, mogą pracować, ile chcą. Co na ogół oznacza, że się przepracowywują.W grupie ryzyka są też ci na śmieciówkach, tak zwane samozatrudnienie. Giną bezgłośnie. Nie są fragmentem jakiejś grupy, firmy, związku zawodowego. Samodzielnie muszą sobą zarządzać. I gdy ostatecznie zarządzają koniec życia, nikt sobie nawet nie zadaje pytania, dlaczego ? mówi psychiatra.

W tym samym tekście, autorka przytacza dane Komisji Europejskiej z których wynika, że na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne cierpieć może nawet 23 procent Polaków. Jeśli 23% nic Wam nie mówi, to może przemówi do Was konkretna liczba – blisko 9 milionów. 

To oczywiście nie bierze się z niczego. To np. efekt intensywnej pracy, rezygnowania z urlopu i rozsądnego wypoczynku i bagatelizowania stresu. Do czasu oczywiście, bo w pewnym momencie zbagatelizować się go już nie da. Ale nawet wtedy wielu ludzi zamiast skorzystać z fachowej pomocy udaje że wszystko jest ok. Czasem ze strachu przed nieznanym, czasem ze wstydu, no bo jak to tak pójść do psychologa [o psychiatrze nie wspominając]. Wstydu absurdalnego, bo w końcu kto wstydzi się pójść do internisty czy stomatologa? No ale faktycznie wielu ludzi robi dużo, żeby tak było. Tymczasem stres nie próżnuje i powoduje kolejne zniszczenia. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu. Dobrze obrazuje to pewna opowieść:

Psycholog prowadząca zajęcia z zarządzania stresem podniosła szklankę z wodą. Uczestnicy kursu domyślali się, że za chwilę usłyszą słynne pytanie czy szklanka jest do połowy pusta czy pełna. Tymczasem prowadząca zajęcia zapytała: “Jak ciężka jest ta szklanka?”

Uczestnicy udzielali różnych odpowiedzi, jedni twierdzili że jest to 30 g inni że 50 g.

Psycholog powiedziała: Konkretna waga nie ma żadnego znaczenia, znacznie ma natomiast to jak długo będe ją trzymała. Jeśli będę trzymała ją przez minutę – nie ma problemu. Jeśli będę trzymała ją przez godzinę, będę czuła ból w ramieniu. Jeśli potrzymam ją przez cały dzień moje ramię będzie zdrętwiałe i sparaliżowane. W każdym z tych przypadków nie ma znaczenia waga szklanki, ale to że im dłużej ją trzymam tym cięższa się staje. Dokładnie tak samo jest ze stresem i zmartwieniami w życiu. Pomyśl o problemach przez chwilę – nic się nie stanie. Myśl o nich dłużej, zaczniesz odczuwać niepokój, a może i ból. Jeśli będziesz myśleć o problemach cały dzień to prawdopodobnie wieczorem będziesz się czuł sparaliżowany i niezdolny do jakiegokolwiek działania. Dlatego tak ważne jest, żeby jak najszybciej się tego stresu pozbyć. Pamiętaj, żeby odstawić tę szklankę.

Wielu niestety nie potrafi odstawić tej szklanki w porę – oni w pewnym momencie stają się jednodniowymi bohaterami, o których mówi się zazwyczaj coś takiego: “On, taki wesoły człowiek? Przecież on nie miał żadnych problemów”.

Faktycznie, poza jednym…

 

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: