Dwa tygodnie temu kolega Artysta rozpromienił się bardzo. I to z rana kiedy to wszyscy w online?owym pokoju budzimy się do życia i jesteśmy raczej do świata negatywnie nastawieni. Kolega Artysta przejrzał oferty pracy i dumny niczym paw oznajmił, że rynek pragnie grafików. Dodam, że nie tylko grafików.

Najróżniejsze firmy szukają grafików, najlepiej tych którzy swym rysikiem potrafią stworzyć kreacje na potrzeby Internetu. A właściwie głównie tych. Zatem graficy mogą w ofertach przebierać do woli, żądać rzeczy nieprzyzwoitych i do tego puszyć się dumnie (jak to artyści). Jako że wszyscy w naszym online?owym pokoju z Internetem związani jesteśmy dość długo (kolega programista z 11 lat, ja w przyszłym roku będę obchodził dziesięciolecie) nawet nie byliśmy zdziwieni.

Teraz cytat z bloga pani Moniki Walczak, która specjalizuje się w rekrutacji, więc wie co mówi/pisze:

W tej chwili rozchwytywani wręcz są wszyscy specjaliści lub menedżerowie, którzy w swoich doświadczeniach zawodowych mogą wykazać się pracą w mediach elektronicznych.

Zarówno internet jak i media mobilne są właśnie odkrywanym nowym kanałem sprzedaży.

Praktycznie codziennie największe serwisy rekrutacyjne np. pracuj.pl, jobpilot.pl czy hrk.pl przynoszą nowe oferty pracy.

Jeden warunek ! Doświadczenie w mediach elektronicznych !

Pod tekstem znalazł się komentarz, w którym to pojawiła się taka teza:

Brak specjalistow z tego obszaru jest spowodowany sporym wyplywem takichz ludzi na wyspy – gdzie oferuje im sie co tu duzo mowic nie tylko wieksze pieniadze, ale i inne warunki pracy i zycia. Zatem ci najlepsi i odwazni opuszczaja RP.

Otóż my postawiliśmy inną diagnozę. W 1999 kiedy to inwestorzy rozpoczęli wydawanie pieniędzy na projekty które w większości nie miały szans w zderzeniu z rzeczywistością, znalezienie specjalisty od Internetu graniczyło z cudem. Tak jak znalezienie doświadczonego managera z branży reklamowej w roku 1990. Nic dziwnego, wtedy właśnie ten nasz ukochany rynek online?owy powstawał. Uczyliśmy się razem z rynkiem. Wielu z nas po okresie prosperity dostało ostro po tyłkach. Wiele firm zbankrutowało (bo musiało). Wielu z nas musiało choćby na chwilę trafić do innej branży. Nie inaczej było ze mną. Trafiłem do reklamy, z tym że miałem szczęście trafić do rewelacyjnej agencji reklamowej 141 Testardo PR (która obecnie nazywa się Testardo Red-Cell). Kilka lat później, kiedy inwestorom wróciła wiara w Internet, znalezienie ludzi z doświadczeniem było już nieco łatwiejsze.

Mamy rok 2007. Od pewnego czasu dynamika wzrostu jest powalająca. Firmy inwestują (tym razem rozsądnie) w projekty internetowe, zarabiają na nich (niektóre nawet całkiem przyzwoicie). Projektów jest coraz więcej. I tu pojawia się problem, a właściwie rozwiązanie zagadki związanej z brakiem specjalistów.

Specjaliści nie wyjechali (no może część wyjechała). Po prostu rynek nie wychował tylu specjalistów ilu jest teraz potrzeba. Nie było kiedy. Rynek online rozwinął się tak szybko i dynamicznie (i będzie rozwijał się dalej), że po prostu nie było szans na ?wyprodukowanie? odpowiedniej ilości osób z odpowiednim doświadczeniem. Dlatego ci, którzy swego czasu wskoczyli do pociągu Internet dziś mają łatwiej. Czasem mam wrażenie, że trochę w ramach rekompensaty za to co zdarzyło się po boomie z 2000 roku.

Przyznam szczerze, że wcale się z tego nie cieszę. Po pierwsze też co pewien czas staję przed koniecznością zatrudnienia kogoś z doświadczeniem. Póki co nie jest źle, bo mam sporo kontaktów, które pomagają w odpowiednim momencie. Ale rozumiem frustrację tych, którzy takich kontaktów nie posiadają.

Druga sprawa, że brak specjalistów od Internetu odbija się na osobach pracujących w online. Tłumaczenie pewnych (dla online?owców oczywistych) rzeczy po raz kolejny bywa irytujące. Ale tu niestety trzeba uzbroić się w cierpliwości i dla własnego online?owego spokoju tłumaczyć, tłumaczyć i tłumaczyć.

Kiedyś przyjdzie taki moment, że rynek się unormuje i tych ? z doświadczeniem? będzie na tyle dużo, że tłumaczenie co to jest ?ros? czy ?site-centric? nie będzie już konieczne. Czekam na ten dzień z utęsknieniem?

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: