Jan Maria RokitaBlogoid Gazety.pl donosi, że Jan Rokita został wyprowadzony w kajdankach z samolotu Lufthansy. I to nie ze względu na planowany atak terrorystyczny, a… płaszcz. I to gdzie? Na moim ukochanym lotnisku w moim ukochanym Monachium. W tym samym miejscu, gdzie kilkukrotnie miałem okazję przekonać się, że Niemcy to mili i sympatyczni ludzie, którzy chętnie pomogą jeśli mogą. I wcale nie żartuje, to szczera prawda. (Aczkolwiek jeden rodowity Niemiec urodzony w Hamburgu, mówił mi kiedyś, że Monachium jak i cała Bawaria to taki specyficzny rejon i kiedy Niemiec np. z Hamburga jedzie do Monachium to czuje się jak na zagranicznej wycieczce. To akurat jestem w stanie zrozumieć, bo ja się tak czuję za każdym razem kiedy jadę do Krakowa).

A czym się naraził pan były poseł? Oto jak sprawę przedstawia naoczny świadek zdarzenia, który o zaistniałej sytuacji doniósł Agorze, poprzez Alert24.

“- Pan Jan chciał samowolnie umieścić swój i żony płaszcz w szafce w klasie biznes, a jechał – w ekonomicznej – opisuje pasażer. Jak mówi, stewardessa po chwili przeniosła płaszcze do klasy ekonomicznej. Jan Rokita zaczął się sprzeciwiać i kłócić. Stewardessa poszła więc do kapitana i powiedziała mu, że na pokładzie jest awanturujący się pasażer. Kapitan powiedział pasażerom, że w samolocie doszło do incydentu i że jedna osoba musi opuścić pokład. (…) – Próbowano przekonać pana Jana, by dobrowolnie opuścił samolot. Niestety, pan Jan kurczowo trzymał się fotela (…) B. poseł wznosił dramatyczne okrzyki i wzywał pomocy rodaków obecnych na pokładzie – mówi świadek. – Nikt nie kwapił się do pomagania mu. Wszyscy byli raczej źli, że jeszcze bardziej opóźni się wylot.” – informuje Politbiuro.

No jeśli to prawda, to Pan Jan były poseł Rokita przegiął i należała mu się czerwona kartka jak najbardziej. Raz za próbę przewiezienia płaszcza w wyższej klasie, choć nic nie wskazuje by płaszcz na takie traktowanie zasłużył. Dwa, za zirytowanie rodaków (nie po raz pierwszy z resztą) i opóźnianie ich powrotu do stęsknionych rodzin. Że nikt się z pomocą (nawet byłemu) politykowi nie ruszył to mnie akurat nie dziwi.

Artykuł: Politbiuro
Zdjęcie:dominikgolenia, licencja: Creative Commons

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: