Większość ludzi nie chce osiągnąć najmniejszego sukcesu i zrobi wszystko by zmarnować każdą okazję. Większość z tych ludzi wykorzysta natomiast każdą okazję, żeby wyrazić żal do świata, że jest im źle.

Mniej więcej 18 lat temu na pierwszym roku studiów poznałem pewnego człowieka. Od urodzenia mieszkał w Warszawie. Poszedł na studia, bo tak trzeba było. (Wojsko mu nie groziło, bo miał kategorię gwarantującą beztroskie życie). Studia były wieczorowe, a zatem w dzień można było pracować. Kolega nie pracował, choć akurat wtedy wystarczyło wysłać CV w dowolne miejsce żeby dostać pracę. Pomogłem mu i wciągnąłem go do firmy. Miałem wrażenie, że miał mi trochę za złe tę “pomoc”.

Minęło kilka lat, spotkaliśmy się na ulicy przypadkiem. Nadal mieszkał z rodzicami i nadal wyglądał na nieszczęśliwego.

Nieco później poznałem człowieka, który do Warszawy przyjechał. Nie miał lekko. Zaczął jak wielu przyjezdnych od mało ambitnej pracy, która jednak pozwalała się utrzymać i inwestować w siebie. Uczyć się konkretnego fachu. Z wielu rzeczy zrezygnował, ale miał cel więc kiedy szedł do roboty po nieprzespanej nocy spędzonej nad książkami, nie narzekał. Dziś nie musi szukać pracy, bo praca szuka jego.

Mniej więcej 15 lat temu miałem w zespole dwóch młodych ludzi. Jeden pochodził z małego miasta leżącego w Polsce wschodniej. Drugi przyjechał do Warszawy z jednego z największych miast w Polsce. Obaj startowali z tego samego miejsca, z tymi samymi szansami. Chociaż nie do końca, bo ten drugi mógł zawsze liczyć na wsparcie rodziców. Ten pierwszy miał cel – zrobić wszystko by zostać na stałe w Warszawie, ten drugi robił wszystko, żeby się nie zmęczyć. Ten pierwszy dopiął swego, ten drugi z resztą też. Jeden zrobił karierę i ma się doskonale, drugi narzeka co prawda na cały świat, ale nadal się nie męczy.

Dla równowagi dodam, że mam też koleżanki i kolegów, którzy w Warszawie żyją od urodzenia i też odnieśli sukces. Nikt im niczego nie dał za darmo albo dlatego że są z Warszawy, o to co mają musieli powalczyć.

Przykładów jednych i drugich mogę podać jeszcze kilkadziesiąt.

Do napisana tego zainspirowała mnie dyskusja na profilu jednego ze znajomych oraz rozmowy, które odbyłem z kilkoma osobami w różnym wieku. To są smutne wnioski.

Nie mam problemu z tym, że wielu ludzi na własne życzenie marnuje sobie życie mimo wielu szans. Każdy jest kowalem własnego kowadełka i może ze swoim życiem robić co chce. Możesz wygrywać, możesz przegrywać. Twój wybór.

Mam tylko prośbę, jeśli marnujesz kolejne szanse i zostajesz z niczym, miej pretensje do siebie. Albo nie miej pretensji, weź na klatę konsekwencję wyborów i nie narzekaj.

Zdjęcie (źródło: Wikimedia) Nicka Vujicica nie znalazło się tu przypadkowo…

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: