Z pewnością większość osób interesujących się tematyką e-commerce pamięta burzę, która za sprawą artykułu opublikowanego przez Rzeczpospolitą rozpętała się wokół jednego z najpopularniejszych sklepów internetowych Agito.pl

Przypomnijmy – artykuł opublikowany w Rzeczpospolitej sugerował, że Agito ma poważne kłopoty i bardzo prawdopodobne jest złożenie wniosku o upadłość. Kluczowy dla sprawy jest również czas publikacji czyli okres przedświąteczny – dla wielu sklepów (choć w zasadzie po prostu dla większości firm) czas wyrabiania planu rocznego. Szumu było dużo, Agito istnieje, niewiadomą pozostaje ilu klientów zrezygnowało z zakupów w Agito obawiając się, że nie dostaną towaru (czyli w tym wypadku prezentów) na czas.

Agito nie dość że nie upadło, to jeszcze zamknęło rok na plusie.Zupełnie inna sprawa jak to “na plusie” wygląda. Bo wygląda tak sobie. Otóż Agito.pl przy przychodach na poziomie 100 milionów złotych zanotowało 100 tysięcy zysku.

Z jednej strony Agito osiągnęło zysk w czasie kryzysu (pomijam już w tym momencie wirtualność tego kryzysu i udział mediów w jego kreowaniu). Wielu innym firmom nie udało się nie tylko osiągnąć zysku, ale po prostu przeżyć (według raportu opublikowanego przez Sklepy24.pl upadało ponad 700 sklepów internetowych).

Z drugiej strony zysk 100 tysięcy przy takich przychodach nie wygląda dobrze. Nie wiem czy Agito tak mocno inwestuje w rozwój, czy ma po prostu tak niskie marże (bo przy tych cenach musi mieć niskie).

Mimo wszystko rok wcześniej, Agito miało stratę wynoszącą ponad 3 miliony, więc zamknięcie roku nawet małym zyskiem należy jednak uznać za sukces.

Wracając jeszcze do AgitoGate. O całej sprawie przy okazji podsumowania roku mówi dla Internet Standard najbardziej zainteresowany:

Plotki oraz artykuł w “Rz” są efektem pracy naszej konkurencji” – mówi Tomasz Sypuła, prezes Agito.pl – “Jak widać dla niektórych firm nie istnieje żadna etyka biznesu .”

O ile nie jestem przesadnie zdziwiony tym, że ktoś z konkurencji chciał zaszkodzić Agito (dość często mam po prostu wrażenie, że z etyką biznesu jest jak z Yeti / Potworem z Loch Ness), o tyle dziwi mnie brak dokładności (mimo wszystko wolę wierzyć w niedbałość i lenistwo dziennikarza niż świadome działanie) żurnalisty, który tekst opublikował. Nie ma chyba drugiego zawodu w którym wiarygodność jest tak ważna jak w dziennikarstwie. Albo tylko tak mi się wydaje…

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: