piłkaNasza ekstraklasa kończy rozgrywki. Pewne rzeczy (jak stadiony, oprawa, a nawet PZPN) zmieniają się na lepsze, ale są tez pewne rzeczy stałe, które nie zmienią się chyba nigdy. Ledwie prezes Leśnodorski zapowiedział, że się Legia będzie przed eliminacjami do Ligi Mistrzów wzmacniała, a już na testy wyjeżdża jeden z czołowych obrońców. No faktycznie, wzmocnienie to jakich mało. Krótkowzroczność przy okazji, bo po awansie do fazy grupowej LM wartość piłkarzy byłaby jednak wyższa. No ale prawdopodobnie w klubie nikt specjalnie do tej Ligi Mistrzów się nie pali. Może się uda awansować do Ligi Europy, to jest jakiś plan, ale i z tym może być różnie.

Co prawda prezes zapowiedział jakieś transfery, ale nawet najlepsi zawodnicy będą potrzebowali trochę czasu, żeby się z drużyną zgrać i w drużynę wkomponować. Wygląda na to, że jeszcze się dobrze rozgrywki nie skończyły, a już możemy zakładać, że jedyni Polacy jakich zobaczy w LM to ci występujący w zagranicznych klubach. Z resztą tak do tego przywykliśmy, że nikt się kolejną porażką nie zdziwi.

Kolejnym stałym punktem programu są licencje na następny sezon oraz związane z tym emocje, kto spadnie z ligi. Bo jak się okazuje, można w lidze zająć miejsce w górnej części tabeli i spaść do III czy IV ligi. Powiedzmy sobie jednak szczerze, jeśli już powstały jakieś zasady przyznawania licencji, ktoś to spisał, ktoś zaakceptował to powinno się te zasady respektować. Jak w życiu. Łamiesz reguły, to do widzenia. W związku z licencjami mamy stały, trwający kolejny sezon serial pt. “KSP nigdy nie spadnie”. Nieco ponad rok temu napisałem tekst pt. “Nie ma Polonii” który w kilku miejscach pozostaje nadal aktualny. Tym razem jednak nie zanosi się na happy end i Polonia grająca na licencji Groclinu Grodzisk Wielkopolski, definitywnie pożegna się z ekstraklasą. Tym samym z ligi spadnie tylko jedna drużyna z dwóch najsłabszych, które w lidze grać nie powinny.

Nie zmienia się również to że za kibicowanie jakiejkolwiek polskiej drużynie powinien być dodatek jak za pracę w trudnych warunkach. Jeśli nie wiecie o co chodzi, to proponuje któregoś razu obejrzeć hitowy pojedynek w ekstraklasie i porównać to później z meczem drużyn środka tabeli z ligi angielskiej. Inne dyscypliny sportu.

Do plusów niewątpliwie należy zaliczyć zmiany które następują w PZPN pod rządami Zbigniewa Bońka. Może nie jest to rewolucja, ale najwidoczniej kruszenie betonu nie jest proste. Trzymam kciuki bo bez zmian nasza piłka będzie tylko niżej. Czytam właśnie książkę Stefana SzczepłkaDeyna” i momentami mam wrażenie, że pewne rzeczy w polskiej piłce nie zmieniły się od lat siedemdziesiątych.

Nie zmienia się mentalność, ale to dotyczy całego kraju. Nagle piłkarze, działacze i dziennikarze odkryli, że jest coś takiego jak zasady gry w piłkę oraz nawet zasady zachowania w stosunku do mistrza kraju. Okazało się, że jeśli mistrz zostanie wyłoniony przed końcem rozgrywek, kolejne drużyny grające z mistrzem powinny na powitanie przed rozpoczęciem spotkania ustawić szpaler. Podobny przepis jest we wspomnianej wcześniej Anglii oraz w Hiszpanii (pewnie w innych krajach też) i tam nikt z tym nie ma problemu, choć z pewnością zawodnicy i kibice Espanyolu Barcelona nie są najbardziej szczęśliwi kiedy muszą w ten sposób przywitać ten bardziej znany klub czyli FC Barcelonę. W Polsce okazuje się, że np. były zawodnik Ruchu ma z tym problem:

Fatalne rozwiązanie. Nie miałem pojęcia, że taki przepis obowiązuje. Ktoś, kto wpadł na taki pomysł, potraktował piłkarzy jak ludzi, którym trzeba podpowiadać, kiedy się ukłonić. Powiedzieć “dzień dobry” i “dziękuje”. Gdzie tu miejsce na prawdziwy szacunek, spontaniczność? Już widzę, jak na taki szpaler pod przymusem zareagują fani Ruchu. Oni pierwsi wyczują fałsz i zakłamanie w tym teatrzyku. Pewnie będą gwizdy, że uszy będą więdły. O to chodziło Ekstraklasie?

Cóż, niby autostrady łączące Polskę z Europą już mamy, a nadal po tych autostradach jeżdżą furmanki.

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: