Po raz pierwszy oddałem głos w wyborach równo 20 lat temu. Wtedy były to wybory samorządowe. W niedzielę oddałem głos w wyborach do Parlamentu Europejskiego. I to co przez te 20 lat się zmieniło to emocje jakie towarzyszą ogłaszaniu wyników. 

Chwilę po 21 w niedzielę włączyłem na moment TVN24. Poznałem wyniki. Premier Tusk uśmiechał się ciesząc się zwycięstwem. Prezes Kaczyński uśmiechał się ciesząc się wynikiem remisowym. Janusz Korwin-Mikke nazwał Donalda Tuska”Jego Ekscelencją” oraz “wielokrotnym oszustem”. Cieszył się też Leszek Miller, któremu udało się nieco odbudować pozycję SLD. Janusz Palikot miał minę człowieka, który właśnie dowiedział się, że zdradza go żona, stracił cały majątek, a na dodatek został mu miesiąc życia. Aż mi go było szkoda. Ryszard Kalisz na wieść o wynikach po prostu wyszedł. Jacek Kurski miał łzy w oczach kiedy zdał sobie sprawę, że musi poszukać nowego zajęcia zapewniającego stałe przychody. Wspomniał, że w tej sytuacji polska prawica nigdy nie wygra wyborów. W sumie to zastanawiam się cały czas czy Jarosław Kaczyński chciałby wybory do parlamentu wygrać? Solidarna Polska ani mu w tym nie przeszkodzi ani nie pomoże. Najprawdopodobniej jednak SP okaże się partią efemerydą, tak jak… zapomniałem nazwę, oni zniknęli już jakiś czas temu.

Mniej więcej po 10 minutach wiedząc że rewolucji nie będzie, wyłączyłem telewizor i wziąłem do ręki Kindle. Mam tyle ciekawych książek do przeczytania.

Rano na Facebooku zobaczyłem mnóstwo memów i komentarzy. Znudziłem się po ok. 2 minutach. Nadal nic nie wskazywało, żeby miało dojść do nieprzyjemnych zdarzeń.

Z roku na rok jestem coraz bardziej pewny, że zdecydowanie za bardzo przejmujemy się polityką. Zdecydowanie zdrowiej jest przejmować się mniej. Oczywiście warto wiedzieć kto jest kim, warto brać udział w wyborach (frekwencja na poziomie 23% to żart), warto zdawać sobie sprawę z konsekwencji własnych wyborów, ale nadmierna ekscytacja nie jest wskazana.

Ładnych parę lat temu jechałem pociągiem relacji Warszawa-Gdańsk. W Warsie zobaczyłem siedzących (lub stojących) czworo posłów o dość znanych twarzach i nazwiskach. Reprezentowali różne partie o skrajnych poglądach, ale nie mieli problemu z tym żeby dobrze się w swoim towarzystwie bawić. No może nie bawić, a spędzać czas w miłej atmosferze. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że emocje w polityce są  niepotrzebne. Przynajmniej dla mnie.

A może już nie tylko dla mnie? Bo jak skomentować to?

glosowanie(źródło: Gazeta.pl)

Jeśli cokolwiek mnie w tych wyborach poruszyło, to zwycięstwo Le Pena we Francji i Nigela Farage’a w Anglii. Partia Le Pena to nacjonaliści, partia Farage’a to eurosceptycy. Ten drugi mówi wprost, że jednym z dwóch największych błędów było to, że pozwolono ludziom z byłych krajów zza Żelaznej Kurtyny swobodnie się przemieszczać w poszukiwaniu pracy. Czyli m.in. Polakom. Nawet trochę rozumiem Brytyjczyków i Francuzów, którzy dokonali takich wyborów. Z ich perspektywy sytuacja wygląda inaczej niż z naszej.

Silna grupa eurosceptyków w Parlamencie Europejskim to oczywiście piękny przykład działania demokracji, ale też pewne zagrożenie dla Unii. Oczywiście zgadzam się, że UE należy ekspresowo odbiurokratyzować, bo liczba absurdów wymyślanych przez urzędników z Brukseli zaskoczyłaby nawet Bareję. Ale rozpad (który mimo wszystko dziś wydaje się nierealny) UE byłby dla nas bardzo niekorzystny. Jeśli naprawdę uważacie, że w Polsce lepiej byłoby bez UE to ruszcie tyłek sprzed ekranów komputerów i pozwiedzajcie trochę Polskę, która na przestrzeni ostatnich lat mocno się zmieniła. Oczywiście rozwarstwienie społeczne jest aż nadto widoczne (tylko trzeba wyjechać z Warszawy, żeby to zobaczyć), w wielu miejscach bieda aż piszczy, bezrobocie jest niemałe. To wszystko prawda. Obawiam się, że bez naszej obecności w UE bylibyśmy w gorszej sytuacji. Jestem przekonany, że mimo różnych wypowiedzi Jarosław Kaczyński też to doskonale rozumie i nie zaryzykuje wpędzenia Polski w poważne kłopoty. Dlatego “remis będący prawie zwycięstwem” PiS w ogóle mnie nie ruszył. Stanowisko PO, SLD i PSL w sprawie UE jest jasne. No tak, ale jest jeszcze Janusz Korwin-Mike. Nie przesadzajmy. Na Nową Prawicę głosowało 505 586 ludzi. Oczywiście to sporo (pozdrawiam z tego miejsca znajomych, którzy głosowali na NP :)). Ale na jednego Jerzego Buzka głos oddało 254 319 osób.

Też kiedyś popierałem JKM, a właściwie jego wcześniejsze wcielenie czyli UPR. Było to w czasach liceum. Później z tego po prostu wyrosłem. Tak jak z nadmiernego ekscytowania się polityką. Czego i Wam życzę.

 

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: