Słyszałem wielokrotnie, że dziś dzieci nie przepadają za lekcjami WF i robią wszystko co możliwe, żeby się z nich zwolnić. To dokładnie odwrotnie niż pokolenie ich rodziców, którzy nie mogli doczekać się WF. 

Lekcje WF były kiedyś ulubionymi momentami w szkole. Szczerze mówiąc nie pamiętam co robiły dziewczyny, ale my mieliśmy dość proste oczekiwania wobec zajęć. Chcieliśmy grać w piłkę nożną. Oczywiście najlepiej na trawie, ale ponieważ nie zawsze taka opcja wchodziła w grę, graliśmy na boisku betonowym.

No właśnie. Boisko betonowe ma to do siebie, że kontakt tkanki miękkiej z betonem powoduje uraz. Mniejszy lub większy ale jednak. Kiedy graliśmy mecz, graliśmy na poważnie, nikt nie odpuszczał. Tam gdzie żaden rozsądny człowiek nie włożyłby nogi my wkładaliśmy głowę. To była walka jak w finale mistrzostw świata. Nie było mowy, żeby ktoś zszedł z boiska bo się zmęczył, albo leciała mu krew, albo coś bolało. Z boiska można było zejść wyłącznie wtedy kiedy miałeś złamanie otwarte. Bo w inne złamanie i tak nikt by nie uwierzył, włącznie z samym kontuzjowanym.

Bywały jednak dni gorsze, kiedy podstępne lobby koszykarskie wykorzystywało moment naszej nieuwagi – większości chcących grac w piłkę nożna – i przekonywało nauczyciela że dawno już nie graliśmy w kosza. Mało kto lubił grać w kosza, ale skoro nie było odwrotu to graliśmy. Oczywiście nie zawsze mogliśmy grać na hali, więc graliśmy na betonie. Poziom agresji był ten sam. Kontuzje też. I nikt nie rezygnował.

Tak, byliśmy pokoleniem które uwielbiało WF i było sprawne fizycznie. A braki nadrabialiśmy zaangażowaniem.

Może to kogoś zdziwić, ale WF był taka samą lekcją jak historia czy polski. Tzn. był program, który trzeba było zrealizować. Zazwyczaj odkładane to było na absolutny koniec, bo wszyscy woleli grać w piłkę. Przychodził jednak moment w którym trzeba było zmierzyć się z nieuniknionym.

Skok przez kozła – luz. Największe pierdoły były w stanie sobie z tym poradzić.

Równoważnia – zdarzały się bolesne upadki, ale nikt nie płakał, bo twardym trzeba być.

Skrzynia – to niepozorne urządzenie mogło złamać Twoją karierę. A także kręgosłup. To był prawdziwy test na charakter. Ja to urządzenie znałem z treningów judo i wiedziałem czym to pachnie. Zaliczenie polegało na tym, że trzeba było podbiec w odpowiedni sposób do skrzyni, odbić się od innego urządzenia i na samej skrzynki zrobić przewrót w przód i wylądować na podłodze i nie zaliczyć przysłowiowej gleby.

Brzmi jak zadanie, które może wykonać wyłącznie człowiek z gumy lub ewentualnie Leszek Blanik?

Otóż nie, każdy musiał to ćwiczenie zrobić, żeby zdać do następnej klasy.

Tak, można było nie zdać z powodu oceny niedostatecznej z WF! I mimo ogromnej walki ze sobą, z wyobraźnią podpowiadającą że to ćwiczenie na 100% skończy się złamaniem kręgosłupa, każdy w końcu zaliczał. A kiedy już zaliczyło się ćwiczenie po raz pierwszy, pojawiało się uczucie zwycięstwa, pokonania słabości i chęć oddania kolejnego skoku i kolejnego.

Tak, byliśmy pokoleniem które uwielbiało WF i było sprawne fizycznie.

Powiedzcie mi zatem jak to możliwe, że Wasze dzieci uciekają z WF?

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

4 Komentarze

  1. Też nie rozumiem tej mody na zwolnienia z wuefu. Zawsze pytam takich rodziców, czy zwolnienia z historii i geografii też piszą. I zawsze są zdziwieni, jakbym porównywał dwie kompletnie różne rzeczy. Ludzie znają powiedzenie “sport to zdrowie”, ale ciężko im przychodzi jego zrozumienie. A przecież to w młodych latach przychodzi nasze zamiłowanie do wielu rzeczy. Jeśli już wtedy będzie uciekać od sportu, istnieje duża szansa, że będziemy uciekać całe życie. A to skończy się najpewniej otyłością, nadciśnieniem, nowotworami czy cukrzycą typu 2 (o żylakach czy hemoroidach nie wspominając). No i oczywiście nie należy zapominać o negatywnych dla umysłu skutkach braku aktywności fizycznej, takich jak depresje, niska pewność siebie i kompleksy. A wszystko zaczyna się od “tak kochanie, oczywiście, że napiszę Ci zwolnienie”.

  2. a co pan powie na to, ze dzieci w pierwszej klasie szkoly podstawowej nie maja WF. moj syn teraz pojdzie do drugiej klasy uwielbia ruch, zapisalam go na pilke nozna, a w szkole wf nie bylo za kare, bo dzieci biegaly na przerwie po korytarzu, bo pani woli przerobic lekcje, czym tlumaczyla, ze dzieci potrzebuja 15 min na przebranie sie w stroj i kolejne 15 min na przebranie w ubranie. skoro w pierwszej klasie u dzieci 7-letnich sa takie praktyki nauczycielskie to ja sie nie dziwie ze potem dzieci same nie chca chodzic na wf. osobiscie jestem tym oburzona, jak tak mozna krzywdzic dzieci. przeciez wystarczy dac im pilke czy pojsc na plac zabaw, bo taki jest na terenie szkoly, ale pani jest latwiej nie ruszac sie z klasy

  3. I nauczyciel czy dyrekcja może tak samowolnie usunąć z planu zajęć przedmiot? Niepojęte. Najgorsze jest to, że wielu ludzi podchodzi traktuje WF jako niezbyt istotny element edukacji, nie zdając sobie sprawy z tego, że WF sport nie tylko wpływa na zdrowie, ale kształtuje charakter. Dramat

Odpowiedz: