Mathias Döpfner, szef Axel Springer przyznał że boi się Google, ponieważ nie ma żadnej alternatywy a większość ruchu na witrynach medialnego koncernu pochodzi z wyszukiwarki. Zadziwiające…

…ale tylko trochę.

Gdzieś tak w 2006 roku, kiedy pracowałem w Vogel Burda Communications, zacząłem snuć taką oto wizję (przyznaję, z elementami science fiction):

-Wyobraźcie sobie, że właśnie do swojego pokoju wchodzi główny z głównych programistów w Google. Siada przed swoim komputerem i dopisuje jedną lub dwie linijki kodu. Kosmetyczna zmiana, która z punktu widzenia użytkownika nic, albo niewiele zmienia. W każdym razie nadal kiedy wpisujesz hasło “laptopy” dostajesz odnośniki do sklepów z laptopami i serwisów piszących o laptopach. Dzień jak każdy inny. Jednak ta zmiana kodu powoduje, że witryny które jeszcze wczoraj były w top 10, dziś są na drugiej lub trzeciej stronie wyników wyszukiwania. Użytkownicy klikają co Google daje. Z drugiej strony w kilku firmach poruszenie. Co się stało z naszymi obrotami – pyta dyrektora sprzedaży prezes. Ten nie umie na to pytanie odpowiedzieć, szuka więc powodów. Pyta programistów i administratora czy wszystko jest ok, czy może zmienili coś w kodzie, czy cokolwiek zrobili co mogłoby sprawić, że zamiast 10 000 użytkowników mamy ich 100. I przede wszystkim co możemy z tym zrobić, bo jeden dzień jeszcze jakoś przebolejemy, ale jeśli taka sytuacja utrzyma się dłużej to koniec.

Do moich kolegów programistów aspekt ekonomiczny specjalnie nie trafił (bo przecież programiści zawsze znajdą pracę), ale temat ich zainteresował. No bo faktycznie, zmiana tak skutkuje zmianą tu. (A kolejne lata pokazały, że to wcale nie jest science fiction, choć oczywiście algorytmu nie zmienia sobie ot tak sobie jeden człowiek).

Tylko czy to jest coś zaskakującego? Absolutnie nie. Czy to domena internetu? Oczywiście, że nie. I wydawca prasy powinien o tym doskonale wiedzieć. Z resztą powinien wiedzieć to każdy, kto prowadzi biznes.

Jeśli uzależnisz swój biznes od jednego dostawcy/odbiorcy/etc. to licz się z tym, że prędzej czy później możesz mieć problemy. W takich koncernach jak Axel Springer dobrze o tym wiedzą, dlatego działy odpowiedzialne za dystrybucje zawsze myślą o tym, żeby miejsc w których dostępne są ich tytuły było przynajmniej kilka.

Czym to się różni od internetu? Niczym. Jeśli widzisz, że większość Twojego ruchu pochodzi z Google, to masz do wyboru:

a/ pogodzić się z tym i modlić, żeby Wujek Gugiel się nie obraził

b/ zadbać o inne źródła ruchu.

Dobra, znam życie. Większość patrzy na to czy rośnie, a nie skąd rośnie. Jeśli rośnie to dobrze, to znaczy że jest ok, realizujemy cele, sprzedaż jest, premie można odebrać, w to mi graj. A jak spadnie? A tam zaraz spadnie. A dlaczego ma coś spadać? Nam?

Mathias Döpfner zarzuca Google, że amerykańska firma wykorzystuje swoją pozycję do promowania własnych usług i działa niczym mafia, która mówi “zapłacisz, to Cię nie zabiję”. I wzywa władze do ograniczenia potęgi firmy z Mountain View jak to już wcześniej zrobiono np. z Microsoftem.

Pokażcie mi firmę, która nie dąży do osiągnięcia pozycji dominującej. Czy kiedy jeden z tytułów Axel Springer – Bild – zdobywał coraz większy kawałek reklamowego tortu, którykolwiek z szefów koncernu protestował mówiąc – no nie, nie możemy innym zabierać kasy. Tego sobie nie przypominam, ale za to pamiętam, że Axel Springer chciał kupić inne media, a konkretnie telewizję (co zablokował urząd antymonopolowy). Czy to nie była próba zwiększenia potęgi koncernu? I czy naprawdę kogokolwiek to dziwi?

Mam nieodparte wrażenie, że prezes Döpfner poszedł po linii najmniejszego oporu i poszukał winnych nie tam gdzie trzeba. Czyli w Google od którego najpierw się uzależnił… 

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: