Po wielu przykrych kontaktach z polskim kinem z dużą rezerwą podszedłem do bardzo pozytywnych recenzji “Listów do M.“. I w końcu wybrałem się z żona, na film z gatunku “komedia romatyczną made in Poland”.

Kiedy TVN zaczął bardzo często emitować reklamy filmu “Listy do M.” zapaliła mi się czerwona lampka. Ostatnie intensywnie promowane przez stację produkcje mówiąc delikatnie nie były najlepsze.

Obsada: z jednej strony dobrzy aktorzy, ale niestety w polskim filmie to jeszcze o niczym nie świadczy. Dość przypomnieć mojego absolutnego faworyta jeśli chodzi o najgorszy film jaki widziałem: Ciacho. Choć z tego co przeczytałem do walki o ten zaszczytny tytuł włączył się “Wyjazd integracyjny“. Tego jednak nie wiem, bo filmu nie widziałem i nie zamierzam.

Listy do M” miały całkiem niezłe recenzje, więc ryzyko teoretycznie było nieco mniejsze. I muszę przyznać, że mimo banalnych historii, przewidywalnego zakończenia i momentami mocno naciąganych wątków film był całkiem przyjemny – co biorąc pod uwagę jakoś polskich komedii romantycznych jest ocena bardzo dobrą.

Przede wszystkim trzeba podkreślić role Macieja Stuhra. Gra zdecydowanie najlepsza rolę w tym filmie. Bezapelacyjnie. I dziwi mnie, że tak rzadko ten doskonały aktor jest zatrudniany do filmów, zwłaszcza komedii (jakichkolwiek, mogą być też romantyczne). Nie wiem czy osoby odpowiedzialne za castingi mają problemy z oceną potencjału aktora czy może Maciej Stuhr jest tak drogi (ma powody żeby być, a i tak warto go zatrudnić).

Inna sprawa, że kiedy patrzyłem na wątek (bo w filmie jest ich kilka, o tym za chwilę) z Maciejem Stuhrem miałem nieodparte wrażenie, że scenarzysta bardzo lubi Bezsenność w Seattle.

Wspomniałem o wątkach.

Na film składają się historie różnych ludzi, ale wszystko się ze sobą łączy.

Jest Mikołaj (Maciej Stuhr), ojciec samotnie (żona prawdopodobnie zmarła) wychowujący syna, na co dzień prezenter w Radio Zet.

Przypadkowo poznaje Doris (Roma Gąsiorowska-Żurawska), która jest singielką poszukująca tego jedynego. Jej przyjaciółką jest Larwa (Katarzyna Bujakiewicz).

Obie pracują z Melem Gibsonem (Tomasz Karolak), który występuje jako Mikołaj w galeriach handlowych.

Mel Gibson poza tym, że jest Mikołajem ma również romans z Kariną (Agnieszka Dygant), której małżeństwo ze Szczepanem (Piotr Adamczyk) na co dzień policyjnym negocjatorem, przeżywa kryzys.

Właścicielem firmy w której pracuje Doris, Larwa i Mel jest Wladi (Paweł Małaszyński). Jego ojciec (Leonard Pietraszak) szuka ostatniej dziewczyny syna i wydaje mu się, że ją znajduje.

Tą dziewczyną jest Betty (Katarzyna Zielińska), która jest w 9 miesiącu ciąży – ojciec dziecka pozostaje nieznany prawie do samego końca. Jej siostrą jest Małgorzata (Agnieszka Wagner), która jest szefową Mikołaja i całego Radia Zet. Jej mężem jest Wojciech (Wojciech Malajkat).

W zasadzie nic przełomowego w tym filmie się nie zdarzyło. Ot po prostu niezły film na który można zabrać żonę/narzeczoną/dziewczynę i mieć pewność że jej się spodoba : )  Jest po prostu poprawny, jest kilka fajnych momentów i tyle. I być może to jest właśnie jego siła – poprawność. Polscy twórcy wymęczyli nas tak bardzo w ostatnich latach, że kiedy pojawia się poprawnie zrobiony film, dostaje dobre oceny…

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: