Robert Friedrich znany również jako Litza/Lica, to postać na polskiej scenie wyjątkowa. Dawno dawno temu filar jednej z najlepszych metalowych formacji Acid Drinkers. Wspierał również przez lata swoimi pomysłami i umiejętnościami zespół Kazik na Żywo. W 1994 roku przeszedł dwie skomplikowane operacje serca i to wydarzenie miało ogromny wpływ na Roberta, a także na muzykę którą tworzy. A przyznać trzeba, że twórcą jest doskonałym.

Nowy zespół Roberta to Luxtorpeda, który miał być początkowo solowym projektem. Na szczęście zapowiada się na dłuższą przygodę, co fanów muzyki powinno cieszyć. Mnie cieszy, bo debiutancki album Luxtorpedy to kawał doskonałej muzyki (jeśli ktoś zna wcześniejsze dokonania Roberta to z pewnością rozpozna jego riffy), ale też bardzo dobrych tekstów, które dają do myślenia.

Na płycie Luxtorpeda nie ma tak wielu odniesień do Boga i religii jak to miało miejsce w przypadku formacji 2TM2,3. A szczerze mówiąc trochę spodziewałem się właśnie kontynuacji tej drogi, choćby dlatego że liderem jest Litza, a w zespole tylko jedna osoba nie grała w 2TM2,3. Co ciekawe tym nowym jest Hans, do tej pory znany z 52 Dębiec – hip hopowego składu znanego m.in. z takich utworów jak “To My” czy  “Konfrontacje“. Od razu dodam, że Hans świetnie się odnalazł w klimacie zaproponowanym przez Roberta.

Wracając do tekstów. Luxtorpeda porusza tematy trudne i ważne. Oto garść przykładów:

Ona i on, znowu przeciwko sobie; Zdrowi na ciele, ale ich dusze w żałobie; Jutro znowu zaczną budować od zera; Światło w tunelu, nadzieja ostatnia umiera” (Od Zera),

dziś homo homini jak świnia świni, anno domini modlimy się do wieprzowiny, być nie znaczy dla nas już nic, tylko mieć żeby żreć chcieć i pić tyć i gnić, dziś białe kołnierze racicami grzebią w chlewie, business lunch key account jak stairway to heaven, nad krawędzią drapaczy chmur, pędzą lub lecą w dół” (3000 świń),

Niech rzuci kamieniem ten kto nigdy nie pragnął by , wejść po uszy w bagno i na samo dno bagna iść, w pijanym zwidzie wódko pozwól jak wariat żyć, chciwie brać co chcesz nie dając w zamian już nic, leniwie trwać zakochany w swoim egoizmie, skundlić i spaskudzić swoje życie w zgniliźnie, by w ślepym zaułku drogi wyjścia poszukać, bo nie stoi prawdziwie ten kto nigdy nie upadł” (7 razy)

i mój faworyt “Autystycznie”:

Jedziemy w górę mapy, morze jest na północy,  A z nami leci ziemia jak wystrzelona z procy, Wiem, że ty do mnie mówisz, wiem i wszystko słyszę, Nie mogę odpowiedzieć, przy drodze drzewa liczę. Hej hej na pierwszy rzut oka, Hej hej nie widać, że kocham

Prostych tematów jak wspominałem nie ma, ale z drugiej strony codziennie pojawia się nadmiar  płyt z banalnymi tekstami. Te zmuszają do myślenia, oczywiście tych którzy mają uszy otwarte. I tylko tych, którzy wysłuchają albumu Luxtorpedy z należytą uwagą.  Bo to nie jest płyta na raz. To jest płyta wielokrotnego użytku, którą poznaje się za każdym razem od nowa, znajdując coś innego.

Jak dla mnie album ro(c)ku i jedna z najważniejszych polskich płyt w ogóle. A przy okazji symbol przemijającego niestety gatunku muzyki, w której o coś chodzi. Spieszmy się zatem słuchać dobrych albumów, tak rzadko się pojawiają.

Tracklista:

1. Intro
2. Niezalogowany
3. Od zera
4. Autystyczny
5. Jestem głupcem
6. Trafiony zatopiony
7. 7 razy
8. W ciemności
9. 3000 świń
10. Za wolność
11-19. (Wersje instrumentalne)

Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał Luxtorpedy, to proponuje zacząć od tego:

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: