Cykl tygodniowy Medioznawcy odrobinkę się wydłużył, teraz jednak spodziewajcie się nowych odcinków co poniedziałek. 

Kogo boli Owsiak

Tzw. prawicowi dziennikarze wyczuli szansę na pojawienie się na kilka chwil w znienawidzonych mediach należących do salonu i układu. Wykorzystali do tego celu kolejny finał WOŚP i Jurka Owsiaka. Padły hasła o ulubieńcu salonu, układzie medialnym – w sumie te same teksty, które padają zawsze w odniesieniu do tych, którzy uważają, że opozycja powinna zajmować się stanem państwa, a nie tym czy brzoza może złamać skrzydło samolotu. Tymczasem XX finał przyniósł kolejny rekord finansowy. W efekcie do szpitali trafi nowy sprzęt, który poprawi jakość życia wielu ludzi. Za rok powtórka z rozrywki.

Rupert Murdoch: daliśmy ciała

Właściciel News Corp. napisał na Twitterze: “Many questions and jokes about My Space.simpla answer – we screwed up in every way possible, learned lots of valuable expensive lessons“. Kiedy w czerwcu pisałem o sprzedaży My Space jako porażce, jakiś anonimowy komentator próbował się mądrzyć, wytykać błędy itd. (A ponieważ w kwestii moderowania komentarzy racje ma Kominek, takich mądrali nie dopuszczam już do głosu). No i okazało się, że moja racja jest najmojsza. Zupełnie inna sprawa to to, że Murdocha stać (chyba) na takie drogie lekcje. I jeśli tę lekcję dobrze odrobił, to powinien dać sobie spokój z social mediami na jakiś czas.

Internet zabija inne media

Ilość czasu spędzanego przez internautów w sieci odciska swoje piętno na intensywności korzystania z pozostałych mediów – wynika z globalnego badania Digital Life przygotowanego przez firmę TNS. – donosi serwis Wirtualnemedia.pl. No, no, no. To się narobiło. Poważna sprawa, poważne wnioski. To jedno z tych badań, do którego można dorobić dowolną tezę, np.: 1. Internet zabija telewizję. 2. Z Internetu korzysta więcej ludzi, ale dlatego że w pracy nie można oglądać telewizji. itd. I że komuś nie było szkoda czasu na takie badania… Przecież to, jak mawia klasyk oczywista oczywistość.

Przekrój: jedyna pewność, to zmiana

Grzegorz Hajdarowicz coraz bardziej przypomina mi Józefa Wojciechowskiego. Ten drugi zarabia wielką kasę na deweloperce, a wydaje ją w Polonii Warszawa. Przy okazji wykazuje się wielką konsekwencją w poszukiwaniu najlepszego możliwego trenera. Dlatego tak często ich zmienia, licząc że w końcu trafi na tego jedynego. To trochę jak z nadziejami milionów Polaków, którzy grają w Lotto wierząc że to właśnie im uda się trafić 6. przy okazji kumulacji. Grzegorz Hajdarowicz doszedł chyba do tego samego wniosku i postanowił zmieniać Przekrój i naczelnych do skutku, aż się uda. A jak się nie uda? To udzieli wywiadu w Rzeczpospolitej i opowie o przyczynach porażki.

Grzegorz Hajdarowicz nagrodzony

Grzegorz Hajdarowicz dostał nagrodę Wektora. Uzasadnienie: “?Za pasję i konsekwencję w budowaniu – opartego o nowoczesne technologie – niezależnego rynku medialnego w Polsce. Za masowe przenoszenie czytelników do wirtualnej rzeczywistości. Za biznesową skuteczność i obywatelską odpowiedzialność” (cytat za Wirtualnemedia.pl).  To nie jest tak, że nie lubię Grzegorza Hajdarowicza i nabijam się z niego na blogu. Absolutnie nie. Po prostu bardzo często pojawiają się informacje, które aż się proszą o komentarz. Masowe przenoszenie czytelników do wirtualnej rzeczywistości? Hellloł?

Press się popisał

Magazyn Press opublikował wywiad z Danielem Passentem. Przy okazji dziennikarze pokazali w jaki sposób rozumieją autoryzację: “Opublikowaliśmy zapis tej rozmowy bez autoryzacji, gdyż Daniel Passent, chciał wprowadzić do wywiadu wypowiedzi, które nie miały miejsca podczas rozmowy, wypaczały jej treść i przebieg.” Kiedyś sens autoryzacji tłumaczył na swoim wallu Zbigniew Hołdys i akurat mnie przekonał, choć szczerze mówiąc nie musiał. Ja dla swoich rozmówców mam szacunek, robię wywiad daję do autoryzacji. Bo czasem ktoś w czasie rozmowy powie dwa słowa za dużo, bo się poczuł swobodniej, a potem dochodzi do wniosku, że może lepiej tego nie upubliczniać, bo będzie niepotrzebna afera z której wszyscy wyjdą pokaleczeni. Dla mnie to zrozumiałe, dla Press to “wypaczanie treści i przebiegu rozmowy”. Pozostaje życzyć dziennikarzom Press by nikt z nimi nie chciał gadać, za to żeby wszyscy ich nagrywali i publikowali co ciekawsze fragmenty.

 

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: