Jak informuje Gazeta.pl, najpopularniejszy polski sklep internetowy wprowadził opłaty… za odbiór osobisty zamówionego towaru.

Być może z finansowego punktu widzenia firmy, jest to decyzja słuszna. Ale jeśłi nawet to tylko na krótka metę. Co więcej, wychodzi na to, że Merlin sam z siebie pomógł Empikowi w walce z samym sobą.

Z jednej strony Merlin dostarcza towar gratis, w momencie kiedy wartość zamówienia wyniesie ponad 50 złotych. Nie jest to jakiś specjalny wynik. Z drugiej strony wiele osób kupuje konkretne rzeczy (np. jedną potrzebną akurat książkę) i wybiera odbiór osobisty właśnie po to żeby było taniej. Jesli Merlin każe za to płacić, wtedy sensowniej jest udać się do zwykłej ?offline’owej? księgarni, zrobić zakupy i odebrać towar od razu. W Merlinie trzeba będzie poczekać.

Merlin od pewnego czasu buduje sieć małych księgarni właśnie po to, by – jak twierdził dotąd – klienci mogli odbierać zakupy, nie ponosząc kosztów dostawy. A to jest opcja szczególnie atrakcyjna właśnie przy niewielkich zamówieniach. Firma nie chce zdradzać szczegółów, ale nieoficjalnie wiadomo, że popularność takiej “samoobsługi” wśród klientów e-sklepu z rejonu Warszawy (tu działają cztery punkty odbioru Merlina) była gigantyczna. W ubiegłym roku przed świętami do księgarni Merlina wiły się kolejki.

Czy nowy pomysł Merlina nie będzie samobójem? Krzysztof Jerzyk przyznaje, że klienci przysyłają już e-maile z wyrazami irytacji na nowe opłaty. Jednocześnie jednak częściej kupują teraz np. dwie książki zamiast jednej. – Takie opłaty będą obowiązywać co najmniej do końca roku. Zobaczymy, jakie w czwartym kwartale były skutki tej decyzji, i wyciągniemy wnioski – mówi Jerzyk.

- czytamy w Gazecie.

No właśnie, być może wprowadzenie opłat przez Merlin jest pomysłem na zwiększenie obrotów firmy. Jeśli tak, to wydaje się ten pomysł co najmniej ryzykownym. Empik ma zdecydowanie lepiej rozwiniętą sprzedaż tradycyjną. W zasadzie salon Empiku jest w każdym większym mieście, a firma za odbiór osobisty nie pobiera opłat. Dla Empiku to niepowtarzalna okazja, żeby w końcu nawiązać konkretna walkę z Merlinem, a nawet ich pokonać. Co prawda nowa wersja internetowego Empiku jest moim zdaniem gorsza od poprzedniej, ale teraz wystarczyłoby obniżyć próg dostawy gratisowej i zrobić reklamę. Dużą reklamę. Merlin będzie musiał wykonać jakiś ruch. Szybkie wycofanie się z opłat za odbiór osobisty było przyznaniem się do błędu, który trudno byłoby wytłumaczyć. Pozostawienie opłat będzie prezentem dla Empiku. Tak czy inaczej Merlin znalazł się w średniej sytuacji na własne życzenie. Lepiej jednak przyznać się do błędu niż oddać pole konkurentowi. Zwłaszcza, że okres przedświąteczny to najlepszy czas w handlu.

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

1 komentarz

  1. Bo ja wiem, może i jest to trochę kontrowersyjna decyzja, ale nie powinna aż tak zaważyć na sprzedaży. Mnie tam raczej zachęca bezpłatna dostawa od 50zł, niż zniechęca opłata za odbiór własny…

Odpowiedz: