Washington Post informuje, że dwaj wpływowi udziałowcy Microsfotu naciskają by nowy CEO, Satya Nadella zrezygnował z produktów takich jak Xbox, Bing oraz Surface i skupił się na podstawowej działalności. Trudno mi jednak w takie rozwiązanie uwierzyć. 

Satya, słuchaj. Surface, Bing, Xbox. Do piachu. I skup się na podstawowym biznesie, ok?” – taką sugestie “od dwóch wpływowych udziałowców Microsoftu ma usłyszeć (lub już się to stało) nowy CEO Microsoftu. Co zrobi?

Na pewno nie podejmie decyzji patrząc tylko na finanse.

Oczywistą oczywistością jest że, biznes prowadzi się po to by generował zysk. Jednak biznes jako całość składa się z mniejszych elementów. Tu już sam wynik finansowy nie musi być kluczowy, choć w ten lub inny sposób musi wpływać na całokształt. Zawiłe? Tylko na pierwszy rzut oka. Jeśli czasem dziwicie się dlaczego jakaś firma uparcie prowadzi niedochodowy projekt, to spójrzcie szerzej. Czasem jest tak, że ten niedochodowy lub ledwo wychodzący na zero projekt jest wieloletnią inwestycją, czasem po prostu blokujemy konkurencję.

Każdy kto pracował w branży internetowej miał szansę zetknąć się, a pewnie i uczestniczyć w projekcie, który “zacznie zarabiać w przyszłości”. A dziś przynosi straty. Chyba wszyscy, którzy pracowaliśmy w portalach internetowych w latach 1999-2002 tego doświadczyliśmy.

Ten drugi przypadek jest inny, ale niemniej istotny z punktu widzenia biznesu. W zeszłym roku obserwowałem kilka inwestycji, z których przynajmniej dwie były takim właśnie zablokowaniem konkurencji lub inwestycją w stylu “kup i zabij”.

No dobra, wróćmy do Microsoftu. Surface, Bing, Xbox.

Zagrajmy w prostą grę w skojarzenia.  Mamy trzy słowa: tablet, wszukiwarka, konsola. Jakie firmy kojarzą się Wam z nimi?
Mogę się założyć, że większość odpowiedziała tak; Apple/Samsung, Google, Sony. Prawda?

To teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, dlaczego Microsoft miałby ułatwić prowadzenie biznesu którejkolwiek z firm? Nawet jeśli udział w rynku wynosi kilka procent, to w przypadku rynku wartego x-miliardów dolarów te kilka procent jest zauważalne.

[display_alert style=info]mgajewskiRezygnacja z usług konsumenckich w erze BYOD (Bring Your Own Deivce) jest, delikatnie rzecz ujmując, nierozsądna. Spójrzmy na takiego iPada i iPhone’a. Trafił on do firm dlatego, że się wybornie nadaje do korporacyjnych rozwiązań? Nic z tych rzeczy. To świetne konsumenckie urządzenia, które >oprócz tego< są “dostatecznie dobre”, by znalazły się w firmach. Microsoft, na szczęście, doskonale zdaje sobie z tego sprawę, tak jak nowy dyrektor generalny tej firmy. Nie spodziewałbym się że ulegnie presji inwestorów. Zwłaszcza, że niektóre rozwiązania konsumenckie trafiają już do rozwiązań korporacyjnych. Weźmy takie PowerBI, “kosmiczne” wręcz narzędzie do przetwarzania i pobierania danych z Sieci do Excela, które kilka dni temu miało swoją premierę. Narzędzie bezkonkurencyjne na chwilę obecną, którego źródłem danych jest… Bing. Inwestorzy może i mają ambicję, by Microsoft stał się drugim IBM-em, ale w dzisiejszych czasach może to pokierować giganta raczej w stronę sytuacji, w jakiej znalazł się BlackBerry. Nie wierzę, by Nadella do tego dopuścił, zwłaszcza, że póki co, zapowiada coś zupełnie przeciwnego. Marki takie, jak Bing, Xbox czy konsumenckie wersje Windows nie tylko przetrwają, ale doczekają się kolejnych wielkich inwestycji. Właśnie po to, by móc zaistnieć również w jeszcze większej ilości korporacji.

Maciej Gajewski, Chip[/display_alert]

Załóżmy jednak, że nowy CEO Microsoftu mówi ok, likwidujemy Surface, Bing i Xboxa. Co taka decyzja oznacza dla konsumentów (czyli dla nas)? Najmniej problemów mamy z Surface. Na rynku tabletów mamy Samsunga, Apple i wiele innych firm. Pół biedy.

Bing? W USA ponad 16% udziałów w rynku. W innych krajach ten udział jest znacznie mniejszy, Google w wielu krajach jest hegemonem co nikogo nie powinno cieszyć (tak na marginesie najbardziej zróżnicowane rynki pod względem udziałów wyszukiwarek to USA, Japonia oraz Rosja. Polecam tekst u Cezarego Glijera). W naszym interesie jest, żeby gigant z Mountain View miał konkurentów.

A Xbox? Nie, to już byłoby nieporozumienie zupełne i brak wyboru dla klienta (bo Wii to nie jest alternatywa). I najmniej prawdopodobny ze wszystkich wariant.

Patrząc na dotychczasowe doświadczenie zawodowe CEO Microsoftu bardziej prawdopodobne wydaje się, że firma z Redmond będzie inwestowała w pracę nad dalszym rozwojem produktów oraz poszukiwała interesujących inwestycji na rynku. Zwłaszcza, że konkurencja nie śpi (patrz ostatnie zakupy Google).

zdjęcie: Heisenberg Media

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: