Może to tylko moje wrażenie, ale wygląda to tak, jakby ostatnio media zaczęły równoważyć informacje na temat dramatycznego kryzysu z pozytywnymi sygnałami z rynku. Wśród branż wymienianych jako te najbardziej na kryzys odporne najczęściej wymienia się tą związaną z Internetem. Dziś dobre informacje dla prowadzących handel przez Internet.

Dzisiejsza Rzeczpospolita publikuje tekst pt.? Szał e-zakupów trwa?, którego dowiadujemy się m.in.:

Spowolnienie gospodarcze nie zraziło Polaków do zakupów w sieci. Z szacunków firmy Sklepy24.pl wynika, że w zeszłym roku kupiliśmy tam towary warte 11 – 12 mld zł. Klienci szturmowali e-sklepy także w czasie świąt, gdy pojawiły się już pierwsze informacje o zwolnieniach i wiadomo było, że kryzys nie ominie Polski.

W czwartym kwartale 2008 r. obroty lidera polskiego rynku aukcyjnego Allegro.pl skoczyły aż o 33 proc., a największego sklepu online Agito.pl o 37 proc. I choć to mniej, niż liczyły spółki, to i tak trudno znaleźć w Polsce branże, której wyniki poprawiłyby się aż tak znacząco.

Jakie argumenty przemawiają za e-handlem? Z pewnością na pierwsze miejsce wysuwa się cena i możliwość jej porównania w wielu miejscach w bardzo prosty sposób (choćby używając Ceneo, Skąpca). Nie bez znaczenia jest również dostępność towaru 24 godziny na dobę (i warto podkreślić niejednokrotnie znacznie większy wybór niż w sklepach stacjonarnych) i (pomijając okresy świąteczne) zwykle szybkie dostarczanie zakupów. Jeśli dodamy do tego możliwość poznania opinii na temat funkcjonowania e-sklepu i obsługi oraz zwykle bezpieczne płatności elektroniczne, trudno uwierzyć, że liczba klientów nie jest większa.

Ale e-handel to nie tylko sklepy. Choć właściwie należałoby powiedzieć, że e-handel to przede wszystkim Allegro, absolutny lider rynku.

Dobre wyniki zanotowały portale aukcyjne. Za pośrednictwem Allegro w 2008 r. właściciela zmieniły towary warte 5,2 mld zł. To 36-proc. wzrost w stosunku do 2007 r. O dobrym roku mówi też eBay.pl, który jednak nie chciał ujawnić danych finansowych – czytamy w RP.

Suma transakcji w Allegro to niemal połowa całego handlu w polskich sklepach internetowych. Przy czym Allegro coraz częściej jest po prostu platformą handlową, gdzie zakupów dokonuje się poprzez opcję “Kup Teraz” niż platformą aukcyjną. Trudno natomiast odnieść się do “dobrego roku” eBay, który jednak w starciu z Allegro sobie nie poradził. Niemniej jeśli przedstawiciele eBay są zadowoleni z osiąganych wyników, świadczy to tylko o potencjale naszego rynku. Jeśli gracz światowego formatu zadowala się u nas tylko fragmentem rynku i to z pozycji najwyżej numeru dwa to naprawdę dobra informacja.

W Allegro (ale też innych internetowych pasażach handlowych) znaleźli swoje miejsce mniejsi sprzedawcy. Co ciekawe sukces można było (i będzie) odnieść już w momencie kiedy nasz kraj zaczął odczuwać skutki globalnego kryzysu.

Z wyników zadowoleni są nie tylko liderzy branży, ale nawet małe firmy, które rozpoczęły działalność już podczas kryzysu finansowego. Od startu 6 grudnia zdobyliśmy już prawie osiem tys. użytkowników i osiągnęliśmy ok. 600 tys. zł przychodu – mówi Piotr Kasprzycki, współwłaściciel serwisu aukcyjnego Oligoo.pl. O “kilkudziesięcioprocentowym” wzroście przychodów w 2008 r. mówiła “Rz” Małgorzata Lisowska, członek zarządu sklepu Intymna.pl – informuje RP.

Żeby jednak nie było tak różowo, autor tekstu przypomina o spektakularnych upadłościach dużych graczy jak Hoopla.pl czy Sirius.pl (które w 2007 roku zanotowały przychody na poziomie odpowiednio 51,7 mln i 27 mln). Tylko czy naprawdę jest to aż tak dziwne? Upadłości znacznie częściej jednak zdarzają się poza Internetem, nie wspominając o trudnościach z zachowaniem płynności finansowej. Wydaje się to naturalną koleją rzeczy i raczej stawiałbym, że to nie koniec zmian na polskiej mapie e-handlu. Część zmian wymusi kryzys, część będzie nautralna jak zmiany gospodarce. W efekcie kryzysu silni mają szansę stać się jeszcze silniejszymi (choćby poprzez przejęcia osłabionej konkurencji), natomiast jest tez duże prawdopodobieństwo, że w miejsce upadających dużych e-sklepów pojawi się znacznie więcej mniejszych. Takie rozdrobnienie może być z resztą doskonałe z punktu widzenia klienta, ale też dać umożliwić stworzenie wielu miejsc pracy.

Wygląda na to, że rok 2009 może być dla e-handlu znacznie lepszy, niż to przewidują analitycy.

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: