Trabzon pozwolił Legii pograć, powalczyć. Trabzon pozwolił piłkarzom i kibicom uwierzyć, że możliwe jest zwycięstwo. I kiedy już wszyscy (ewentualnie spora część) wierzyli, że zwycięska bramka jest kwestią czasu, Trabzon zrealizował plan. Kontra – bramka, kontra – bramka…

Przyjechaliśmy wygrać, ale wiemy że to Wy będziecie atakować. Atakujcie, męczcie się, uwierzcie, że się uda. W końcu przyjdzie ten moment kiedy strzelimy. A jeśli strzelimy jedną, to wygraliśmy. My to wiemy, Wy to wiecie. Doświadczenie takich zawodników jak Malouda czy Bosingwa robi swoje, ale to oczywiście nie oni dwaj sami wygrali.

Dwa mecze, cztery bramki stracone, zero zdobytych. Jedyna drużyna w rozgrywkach Ligi Europy, która nie zdobyła ani bramki, ani punktu. JEDYNA!

Nie ma sensu irytować się trenerem, piłkarzami. Z pustego to i Salomon nie naleje. W europejskich pucharach (czyt. Lidze Europy, bo w LM to pograć piłkarze mogą na Playstation, ewentualnie w Football Manager) jesteśmy chłopcami do bicia, drużynami których wylosowanie powoduje uśmiech na twarzy przeciwników i wniosek “no to 6 punktów mamy”.

Jaka jest polska liga pokazuje obecna tabela. Na czele Legia, która przegrała m.in z drugą w tabeli Wisłą, klubem który w najlepszym razie miał być w środku tabeli, a i to miało być sukcesem, klubem który trenuje były selekcjoner, na którym powieszono wszystkie okoliczne psy i odmówiono jakichkolwiek umiejętności trenerskich.

Lech, który miał być największym rywalem Legii właśnie odpadł z Pucharu Polski. Lepsza okazała się ósma drużyna I ligii – Miedź Legnica

Na trzecim miejscu jest Górnik Zabrze, którego trener właśnie został selekcjonerem i dokonał najdziwniejszych powołań w historii. Ten sam sprawiający wiele niespodzianek Górnik, przegrał kilka dni temu (choć prowadził) z beznadziejnym Lechem.

W czołówce tabeli jest absolutnie przeciętna Pogoń Szczecin, prowadzona przez trenera skazanego za korupcję.

Za chwilę jednak przyjdzie Święty Mikołaj i dokona podziału punktów, w efekcie czego ostatni w tabeli mistrzowskiej Śląsk Wrocław (8. miejsce obecnie) przybliży się do Legii na kilka oczek… Ten sam Śląsk, który w eliminacjach do Ligi Europy dostał w dwumeczu baty od Sevilli. Baty w stosunku 1-9…

A kiedy już Święty Mikołaj podzieli punkty, panowie piłkarze pójdą na dłuuuugi zimowy urlop.

Ani Bareja, ani Monty Python nie potrafiliby czegoś takiego wymyślić.

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

Brak komentarzy

Odpowiedz: