Rok 2011 podsumowali w poprzednim tekście goście, teraz czas na moje podsumowanie.

Na początek wydarzenia mniej lub bardziej związane z Internetem:

1. Google+

W lipcu pisałem: “Przyznać trzeba, że Google poważnie wzięło się za swoją społęcznościówkę i jest szansa, że w końcu może im się udać. Wystarczyło, że Eric Schmidt wyznał publicznie grzechy czyli przyznał, że ponosi odpowiedzialność za brak wcześniejszych sukcesów na polu social media i już jest lepiej? Może rzeczywiście tym razem więcej osób zostało zaangażowanych w projekt i szanse na jego sukces są większe.

Prawdopodobnie gdyby jakikolwiek inny serwis na świecie w krótkim relatywnie czasie (lub w ogóle)  zdobył 62 miliony użytkowników, mówiłoby się o wielkim sukcesie, wyceny serwisu poszybowałyby w okolicę kilkuset milionów lub ponad miliarda dolarów, a chętnych na akcje byłoby wielu. W przypadku Google+ zdania są podzielone. Część zainteresowanych twierdzi, że taka liczba użytkowników to bezdyskusyjny sukces. Cześć twierdzi, że jak na potencjał Google to szału nie ma. W sumie każdy ma trochę racji, choć mam wrażenie że mniej jej mają ci, którzy twierdzą że G+ nie odniosło sukcesu. Po pierwsze porównywanie nowego serwisu do przeżywającego najlepsze chwile Facebooka nie ma sensu. Facebook nie zdobył blisko 800 milionów użytkowników w ciągu pierwszych kilku miesięcy działalności, zajęło to nieco więcej czasu. Google natomiast dopiero się rozkręca. Integracja G+ z innymi produktami Google trwa. Warto jednak zwrócić uwagę na przyrost nowych użytkowników w grudniu. Na początku miesiąca było ich 50 milionów. 27 grudnia już 62 miliony. Jeśli Google+ utrzyma takie tempo przyrostu użytkowników, pod koniec 2012 będzie miało ich 400 milionów. Mniej niż Facebook? Kilka lat temu pozycja MySpace też wydawała się niezagrożona.

2. Śmierć Steve’a Jobsa

Bez względu na to czy zaliczamy się do grona wyznawców szefa Apple czy nie, szacunek za dokonania należy się mu bez wątpienia. Sposób w jaki wprowadzał na rynek kolejne urządzenia był niesamowity i w dużym stopniu był odpowiedzialny za sukces kolejnych zabawek z jabłkiem. Jego śmierć to tez bardzo trudny moment dla firmy, której nowy szef musi teraz udowodnić, że da radę zastąpić Steve’a Jobsa. Łatwo nie będzie bo po piętach depcze coraz odważniej Jeff Bezos i Amazon. Niestety okazało się, że z nowotworem przegrywają również ci, którym z pewnością nie brakuje środków na najnowocześniejsze formy leczenia. Branża farmaceutyczna musi jeszcze poczekać na swojego Jobsa.

3. Rewolucja w Afryce

Egipt, Syria, Libia. Ludzi zwołują się na manifestacje używając Twittera, Facebooka. Cały świat może na żywo śledzić przebieg rewolucji i nie to bez konieczności włączania odbiornika TV. Patrząc na te wydarzenia zastanawiałem się jakby dziś wyglądała Polska gdyby Internet i social media istniały w latach 60. ubiegłego wieku? Jak długo trwałby komunizm gdyby ludzie mieli takie narzędzia i możliwości komunikacji? (Choć kiedy czytam komentarze w najróżniejszych miejscach, mój optymizm nie jest zbyt duży). I kolejne naturalne pytanie, kiedy przykład z Afryki wezmą Białorusini i wsadzą Łukaszenkę tam gdzie jego miejsce?

4. Dominacja Facebooka

Mimo, że przyrost liczby nowych użytkowników nie jest już tak spektakularny jak wcześniej i mimo to że nie spełniły się prognozy według których liczba użytkowników Facebooka miała przekroczyć miliard, fakt jest taki, że król społeczności mieszka w Paolo Alto. W końcu Facebook wyprzedził w Polsce NK.pl. Popularność Facebooka sprawiła, że liczba agencji social media jest chyba większa niż liczba klientów, a wszyscy Polacy znają się już nie tylko na polityce, medycynie i piłce nożnej, ale też na social mediach (tak jak wcześniej na Internecie, a później Web 2.0.). Facebook to jednak nadal świetny serwis, który pozwala na utrzymywanie kontaktu ze znajomymi z całego świata. To świetne narzędzie do szybkiego zdobywania wiedzy i dzielenia się nią. To również nadal doskonałe miejsce do promocji swojej firmy czy bloga. Zastanawiam się jak na czytelność treści niesponsorowanych wpłynie pojawienie się nowej formy reklam na Facebooku. Z drugiej strony jeśli dajemy radę przebrnąć przez posty znajomych informujących o najmniej istotnych rzeczach, damy radę i z reklamami na wallu.

5. Inwestycja w Antyweb

Minęło już kilka miesięcy odkąd oficjalnie została potwierdzona informacja o tym, że Antyweb ma inwestora. Miesiące mijają i widać, że Antyweb się rozwija. Cieszyła mnie ta wiadomość wtedy, dziś nadal trzymam kciuki za sukces bloga, a właściwie to już wortalu Grzegorza Marczaka. I czekam na kolejne inwestycje w kolejne ciekawe blogi.

6. Kominek

Blogi Kominka czytam od dawna. Trzymam kciuki za jego sukces jeszcze bardziej niż za sukces Antyweb. Doskonale rozumiem i wiem jakie to fajne uczucie kiedy żyje się z pisania. Już tylko wyobrażać mogę sobie jak to jest kiedy żyję się “z bloga”. Oczywiście bardzo mu tego zazdroszczę, ale też mam świadomość że to nie praca na etat i trzeba się nagimnastykować żeby po stronie przychodów było więcej niż po stronie rozchodów (prowadzę firmę, więc doskonale wiem jak jest). Dlatego tak zirytował mnie artykuł w Press. Kominek prowadzi trzy blogi, co wymaga żelaznej dyscypliny (wie to chyba każdy kto podejmował próbę systematycznego prowadzenia jednego bloga), do tego zaczął w tym roku pisać felietony do Maxima, a przy okazji robi sporo innych ciekawych rzeczy. A do tego – wierzcie lub nie – jest bardzo sympatycznym człowiekiem. I inteligentnym, ale to dostrzeże każdy czytelnik jego blogów.

7. Pozew Radosława Sikorskiego, usunięcie komentarzy

Minister Radosław Sikorski pozwał wydawcę Faktu i Pulsu Biznesu w związku z obraźliwymi komentarzami. Pisałem o tym w maju, zdania nie zmieniłem. Z resztą o komentarzach pisałem w 2007 roku i w tej kwestii zdania również nie zmieniłem. Radosław Sikorski miał rację, racje ma każdy kto domaga się szacunku również w Internecie.  Frustraci, którym nic poza wylewaniem wiader wirtualnych pomyj nic w życiu nie wychodzi powinni mieć świadomość, że za swoje czyny mogą odpowiedzieć. Jeśli chcesz kogoś obrażać musisz mieć świadomość, że ten ktoś może Cię za to pozwać do sądu, a sąd może wymierzyć Ci karę. Jeśli mimo to masz komuś ochotę nawsadzać w komentarzu – działaj. Nie płacz jednak później że ktoś ogranicza Ci wolność wypowiedzi, cenzuruje.

8. Krzysztof Golonka

Śmierć Krzysztofa Golonki to wielki cios dla branży internetowej w Polsce. Wiele osób doceni dopiero teraz to jak ważna był postacią dla branży. Poznaliśmy się wiele lat temu, kiedy Krzysztof zarządzał Adnetem. Później nasze drogi krzyżowały się sporadycznie. Miałem i mam wielki szacunek dla tego co robił i sposobu w jaki to robił.

9. LulzSec, Anonimowi

Grupa hackerów zmusiła do bardzo niskiego ukłonu zarządzających Sony. Dwa razy. Ich ofiarą miała też być strona CIA. Nie udało się natomiast Anonimowym zniszczyć Facebooka, co miało stać się 5 listopada. Facebook ma się dobrze. Co ciekawe Anonimowi też.

Wydarzenia niezwiązane z Internetem:

1. Trzęsienie ziemi w Japonii i pokaz nieprawdopodobnego zachowania Japończyków

Kiedy w marcu w Japonii zatrzęsła się ziemia początkowo nic nie zwiastowało takiej katastrofy. Kiedy okazało się, że w wyniku trzęsienia ucierpiała elektrownia atomowa, media informowały że sytuacja jest pod kontrolą i nie ma sensu porównywać tej awarii z katastrofą w Czernobylu. Dość szybko okazało się, że problem jest większy. To co mnie jednak najbardziej w tym wszystkim poruszyło to postawa Japończyków, którzy wspierali się w sposób nieprawdopodobny. Próbowałem sobie to przełożyć na nasze polskie warunki i od razu przypomniały mi się doniesienia o szabrownikach działających na terenach objętych powodzią… Jeśli Polacy jednoczą się w obliczu tragedii to co powiedzieć o Japończykach? Czapki z głów.

2. .Polska prezydencja w UE

Unia Europejska pod przewodnictwem Polski – dla wielu ludzi było to wielkie i nieosiągalne marzenie. Tak jak to, że Polak będzie przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Dziś pewnie mało kto to docenia, ale to już taka nasza polska przypadłość. Mieliśmy szczęście żyć w wyjątkowej chwili. Warto to docenić.

3. Wiedźmin 2 i inne polskie gry

Byłem autentycznie dumny kiedy prezydent Obama wyjeżdżał z Polski z kolekcjonerską edycją Wiedźmina 2, który był jednym z oficjalnych prezentów. Był to też jasny sygnał – potrafimy w Polsce robić dobre gry. I faktycznie, w ciągu 2011 polskie studia udowodniły, że faktycznie potrafią robić gry z komercyjnym potencjałem, które chętnie kupowane są daleko poza granicami RP. Wielka rzecz. (Przy okazji, polecam tekst na temat polskich gier AD 2011 w Polygamii).

4. Bezprecedensowe zwycięstwo PO

Po 1989 nie zdarzyło się, żeby rządząca partia wygrała ponownie wybory do parlamentu. Co więcej, zazwyczaj rządząca partia przegrywała i przechodziła do głębokiej opozycji. Platformie Obywatelskiej udało się wygrać, premierem ponownie został Donald Tusk, a do kolacji ponownie trafił PSL. Polacy (obraźliwie określani przez fanów Jarosława – lemingami) powiedzieli jasno: chcemy stabilizacji. Czas najwyższy. Mimo, że mam sporo zastrzeżeń do rządu Donalda Tuska oraz do PO, to trzymam kciuki za to żeby temu rządowi udało się przeprowadzić Polskę przez trudne czasy.

Co nas czeka w 2012?

Gdybym miał powiedzieć hasłowo, to: content marketing, geolokalizacja, augmented reality. Do tego coraz większa rola smartfonów i urządzeń mobilnych – liczę, że Kindle Fire mocno namiesza. Na naszym rynku może tez namieszać Amazon. Jeśli ludzie Jeffa Bezosa odrobili lekcję i nie popełnią tych samych błędów co eBay, może być rewolucja na rynku e-commerce.

Myślę, że bardzo dynamicznie będzie rozwijał się u nas rynek konsol i gier konsolowych – będziemy po prostu doganiać Europę i USA, gdzie większość sprzedawanych gier to gry na PS3, XBOX 360 i Wii. A jeśli jesteśmy przy grach, to warto zwrócić uwagę na to co w swoim podsumowaniu mówił Michał Gembicki o cyfrowej dystrybucji rozrywki elektronicznej.

W 2012 liczę również na Google. Mam nadzieję, że Google+ będzie się rozwijało bardzo dynamicznie i na poważnie powalczy z Facebookiem, bo mimo wielkiej sympatii do tego serwisu jego monopol to nic dobrego. Z resztą to samo można powiedzieć o Google – wyszukiwarce Larry’ego Page’a i Sergey’a Brina przydałaby się realna konkurencja.

Możemy z pewnością liczyć na to, że media będą regularnie straszyły nas kryzysem, który:
a/ jest tuż, tuż
b/ już czeka na granicach
c/ zaatakował naszych sąsiadów
d/ z pewnością za chwilę zaatakuje nas
e/ to kwestia czasu kiedy zaczną się masowe zwolnienia

Na tym mam nadzieje się skończy, bo trochę się już uodporniliśmy na kryzysową psychozę. Z resztą tego Wam i sobie w 2012 roku życzę: żadnych kryzysów (również tych na FB) i bardzo dużo optymizmu. Najlepszego!

Zdjęcie: Amanda Patterson

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: