Wczoraj był Dzień Pracoholika, mam więc z tej okazji kilka ciepłych słów dla pracoholików i spóźnione życzenia. Opamiętania się.

Kto potrzebuje pracoholików? Tak naprawdę nikt. Nie przypadkiem słowo pracoholik przypomina inne słowo stosowane do określenia osoby uzależnionej. Uzależnienie od czegokolwiek jest złe. Jeśli coś ma nad Tobą kontrolę to jest to powód do zmartwień, a nie dumy. I powód do podjęcia leczenia.

Czy zwróciliście uwagę, że osoby nazywające się pracoholikami bardzo chętnie o tym przypominają, wręcz domagają się żeby dostrzec ich trudne położenie?

Mechanizm jest bardzo często ten sam – mam dużo pracy [w domyśle więcej niż Ty], a że jestem perfekcjonistą [wiem, że tego nie zrozumiesz, bo Ty zadowalasz się bylejakością], muszę pracować więcej i więcej, żeby wszystko było na tip top [nie tak jak Ty, bo kiedy ja ciężko pracuje, Ty już leżysz na kanapie w domu].

Mogę się założyć, że spotkaliście kogoś takiego.

Tymczasem pracoholik najczęściej ma tyle samo pracy ile inni, ale jego problemem jest to że nie potrafi rozwiązywać zadań sprawnie. Druga opcja jest taka, że celowo bierze na siebie więcej niż jest w stanie udźwignąć, bo po prostu lubi zostawać po godzinach i podkreślać swoje już nawet nie zaangażowanie, a poświęcenie i podporządkowanie wszystkiego [całego życia] pracy. Co oczywiście zwykle nie prowadzi do żadnych specjalnych efektów.

No nie przepraszam, do pewnych rzeczy prowadzi. Np. do wpędzania innych osób w poczucie winy – ja wczoraj skończyłem pracę o 1 w nocy i tu teatralna cisza. Wiadomo o co chodzi. Dostałeś właśnie szansę, żeby przynajmniej choć trochę zmazać swoje winy lub wytłumaczyć się bardzo ważną sprawą, która uniemożliwiła Ci pracę przynajmniej tak długą. No chyba, że pracowałeś tak ciężko jak nasz bohater, wtedy musisz czym prędzej wypowiedzieć magiczną formułkę: JA TEŻ! W każdym innym wypadku jesteś niewdzięcznikiem, nie doceniasz tego co masz [czyli kogoś kto się za Ciebie poświęca] i tak naprawdę nie szanujesz swojej pracy, a już zwłaszcza nie doceniasz tego, że gdyby nie pracoholik to właściwie tej firmy by nie było.

Pracoholik jest często konfliktowy, no bo skoro on tak bardzo się dla firmy poświęca to nie dość, że musi mieć rację to często uważa, że jego głos jest ważniejszy od innych.

Zachowanie jednej osoby może negatywnie wpłynąć na grupę i to już robi się niebezpieczne. Głównie dla firmy. W efekcie zamiast pracy efektywnej mamy pracę efekciarską, której głównym celem jest zrobienie wrażenia bardzo zapracowanego na szefie i innych pracownikach. Długie spotkania, prowadzące do tych samych wniosków lub do braku wniosków. Opasłe raporty, których nikt nie przeczyta. Celowe skupianie się na drobiazgach zupełnie nieistotnych dla całości. I dużo szumu, zamieszania oraz ostentacyjnego podkreślania swojego zaangażowania.

Pracoholizm nie służy niczemu dobremu. Pracoholicy nie pomagają w budowaniu efektywnych zespołów i wcale nie pomagają firmie. Wręcz przeciwnie, mają duże szanse negatywnie wpłynąć na morale innych pracowników.

Pracownik, który ma czas na pracę i wypoczynek zawsze będzie bardziej efektywny i będzie miał lepsze pomysły. Jeśli w to nie wierzycie, spróbujcie przespać godzinę lub dwie w nocy, a następnego dnia spróbujcie intensywnie pracować nad czymś. A jeśli chcecie mieć pełniejszy obraz tego z czym pracoholik się zmaga, ograniczcie sen do 3-4 godzin przez kilka kolejnych nocy. TO i tak będzie namiastka, ale już trochę Wam da do myślenia.

Wiem o tym sporo bo kiedyś zachowywałem się podobnie. Czy pracowałem efektywniej niż dziś? Wątpię. Na pewno byłem bardziej zmęczony i częściej rozdrażniony. Dużo do myślenia dała mi pewna pani dyrektor, która o 16 po prostu kazała opuścić biuro. Bez gadania. I tak dzień w dzień. Kiedy w końcu zasugerowałem jej, że mam dużo pracy, napięte terminy, itd, wówczas ona odpowiedziała jednym zdaniem:

“Jeśli nie potrafisz zrobić tego w osiem godzin, to nie zrobisz tego tym bardziej w 12. Nie jesteś po prostu odpowiednio zorganizowany. Raczej popracuj nad tym niż nad przedłużaniem dnia pracy”.

I tego właśnie pracoholikom życzę. Opamiętania, dystansu i wypoczynku. Praca daje znacznie więcej przyjemności, kiedy jest się wypoczętym, a czas poświęcany na pracę i odpoczynek podzielony równomiernie. Bohaterstwo nie polega na “karoshi”. Umierając na stanowisku pracy sprawicie, że inni będą musieli zostać po godzinach i sporządzić raporty, itd. To zupełnie bez sensu.

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: