Z każdym rokiem przybywa nieudaczników, frustratów, intelektualnych impotentów oraz ludzi z rozdętym do granic możliwości ego choć bez żadnych sukcesów. A Ty do której grupy się zaliczasz? 

Załóżmy, że jednak należysz do innej grupy – ludzi, którzy cokolwiek robią. Twórczego. Tak naprawdę nie ważne jest co to jest – możesz robić zdjęcia, malować obrazy, tworzyć gry, magazyny o grach, prowadzić bloga, parzyć najlepsze espresso, itd. Wystarczy, że zaczniesz osiągać sukcesy. Albo nie, wystarczy że zaczniesz być aktywny i zaczniesz prezentować to co robisz innym. Masz gwarancję, że pojawią się ludzie, którzy wyjaśnią Ci że jesteś do dupy, że nic nie umiesz, że każdy zrobiłby to lepiej, a najlepiej oczywiście Twój krytyk, choć on akurat teraz się tym zająć nie może, bo przecież jeszcze tylu nieuświadomionych twórców zostało. A im też trzeba powiedzieć, że są do dupy.

Chwilę temu premierę miała gra Zaginięcie Ethana Cartera. Bardzo fajna gra, która zbiera wysokie oceny niemal wszędzie. Z pewnością jest doceniana na świecie, a to duży sukces. Okazuje się jednak, że w Polsce znalazł się ktoś dla kogo problemem jest to, że akcja gry umieszczona została w USA, a nie na… Śląsku.

Z jednej strony dziwi mnie że Adrian Chmielarz [szef studia The Astronauts, firmy która zrobiła grę] w ogóle podjął polemikę [i trochę przesadził moim zdaniem ze słowami], zamiast cieszyć się tym co naprawdę ważne [czyli np. wysoką oceną w serwisie Gamespot 9/10] Prawdopodobnie gdyby zignorował tekst znaczniej mniej osób dowiedziałoby się o nim. Z drugiej strony trochę go rozumiem. Naprawdę słysząc takie zarzuty można doświadczyć natychmiastowego zwiotczenia mięśni ramion i to bez Pavulonu.

W tym samym momencie miała miejsce premiera nowej odsłony magazynu Secret Service. Kiedy zobaczyłem komentarze zacząłem się śmiać. Bo oto w 2014 roku, w XXI wieku, w czasach kiedy internet jest tak powszechny jak gumki w majtkach, naczelnym argumentem krytyków był… brak płyty z grą… Kiedy gry w wersji cyfrowej można kupić za śmieszne pieniądze i bez wychodzenia z domu zagrać w kilkanaście/kilkadziesiąt minut po zakupie.

Rozumiecie, brak płyty z grą.

14, 50 zł to za dużo jak na sam magazyn bez płyty – orzekli krytykanci. Część z nich użyła nieśmiertelnych zwrotów jak “kradzież”. Chodzi najpewniej o to, że wydawca ustalając taką cenę okrada biednych czytelników nie dając im nic w zamian. Bo przecież 100 stron z tekstami to jest nic. Liczy się płyta! W sumie to jasne, że zrzutka na pierwszy numer była nie po to, żeby redakcja napisała teksty, tylko żeby zapłaciła jakiemuś wydawcy za grę i umieściła ją na płycie!

Jeden z komentatorów posunął się już do granic absurdu, stwierdzając że za 5 funtów to może on mieć magazyn do którego dołączana jest płyta z… 6 demami gier.

Boże, Ty widzisz i nie grzmisz…

Po tym jak czytelnicy [ciekawe ilu z nich choćby stanęło obok nowego numeru SS] dokonali miażdżącej krytyki polityki cenowej wydawnictwa, przyszedł czas na “konstruktywną” krytykę samego magazynu. No i wiadomo – okładka brzydka bo powinni iść w innym kierunku [zachodnim oczywiście], teksty nie są rewolucyjne, a miały być, itd.

Jeden z uczestników dyskusji u Adriana Chmielarza podsumował całość starym kawałem, który idealnie pasuje jako puenta:

Lucyfer w piekle przeprowadza inspekcje. Podchodzi do pierwszego kotła, którego pilnuje aż 10 diabłów i pyta:
– Dlaczego aż 10 diabłów pilnuje tego kotła?
– Bo w tym kotle gotują się Amerykanie, oni są ambitni i każdy co chwilę usiłuje wyskoczyć

Lucyfer idzie dalej i zauważa kocioł, a przy nim 5 diabłów. Podchodzi i pyta:

  • Czy tu tylko 5 diabłów wystarczy?
  • Tak, w kotle gotują się Anglicy, są ambitni, ale przy tym trochę flegmatyczni więc 5 wystarczy

Następnie lucyfer podchodzi do kotła przy którym stoi jeden diabeł i zadaje mu pytanie:

  • Czy Ty tu sam wystarczysz, aby przypilnować kotła?
    -Tak bo w kotle gotują się Niemcy, to zdyscyplinowany naród, więc jeden diabeł wystarczy

Lucyfer idąc dalej zauważa kocioł, którego nikt nie pilnuje. Chodzi i szuka jakiegoś diabła, który by mu wyjaśnił zaistniałą sytuację, aż w końcu znajduje gdzieś odpoczywającego diabła, więc podchodzi i pyta:

  • Dlaczego nikt nie pilnuje tego kotła?
  • Bo w nim znajdują się Polacy
  • Czy Ci ludzie nie chcą wydostać się z tego kotła?
  • Ależ chcą, tylko jak już jeden próbuje się wydostać i wspina się na ściankę, to reszta go łapie i ściąga w dół…

No faktycznie, naszego kotła nikt nie musi pilnować… Niestety.

zdjęcie: DasWortgewand

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: