Trzy historie osób prowadzących pod wpływem. Jedna absurdalna, jedna z absurdalnym tłumaczeniem, jednak mocno kryminalna. Wniosek – nic się nie zmienia

Facet siedzi w domu, wypija trzy piwa i idzie spać. Po pewnym czasie budzi go dzwonek do drzwi. Policjant pyta go czy jest właścicielem samochodu i tu podaje markę i numer rejestracyjny. Facet mówi że tak, policjant prosi go o przestawienie pojazdu. Facet niewiele myśląc wykonuje polecenie policjanta, który chwilę później wyciąga alkomat. Wynik – 1.2 promila. Jakiś czas później sąd ogłasza wyrok: rok więzienia z zawieszeniem na cztery miesiące oraz utrata prawa jazdy na rok. Facet nie powinien wsiadać za kierownicę nawet jeśli przejechał tylko dwa metry, choć założę się, że 9 na 10 osób wykonałaby polecenie policjanta. Mamy to do czynienia z czymś na kształt kapitanozy.

Znana aktorka wsiada rano do samochodu. Jadąc na nagranie programu powoduje kolizję. Policja w czasie badania stwierdza, że aktorka ma 1.2 promila. Aktorka tłumaczy, że piła wino do kolacji. Szybko wydaje oświadczenie, w którym przyznaje się do winy i przeprasza. Po kilku dniach mąż aktorki, stwierdza, że ona nie wiedziała, że jest pijana bo gdyby wiedziała to nigdy nie wsiadłaby do samochodu. Przypomnijmy – chodzi o 1.2 promila. Koleżanka aktorki inna aktorka stwierdza, że widziała swoja koleżankę jako pierwsza po zdarzeniu i ona była całkowicie trzeźwa – [przypomnijmy policja stwierdziła 1.2 promila], a złe są media, które usiłują z aktorki zrobić wroga publicznego numer 1. Przyjaciółka aktorki jadącej na bani rzuciła przy okazji statystyką: “Wiem, że 90% nas wszystkich i państwa telewidzów miało w życiu setki albo i tysiące takich sytuacji kiedy będąc na kolacji z przyjaciółmi wypiło wino czy kilka lampek wina nawet nie pomyślało na następny dzień, wstając, świetnie się czując, czując się osobą zupełnie trzeźwą (…) rzadko któremu z nas  przyjedzie do głowy pomyśleć – “a może w moim organizmie coś jeszcze zostało”. Dodajmy, że pani która broni koleżanki jeżdżącej na bani była żoną policjanta.

Dziś sąd w Wejherowie zastosował 3 miesiące aresztu wobec 37-latka, który co prawda nie kładł się spać, ale czuł się dobrze. Wypił co prawda 8 piw, ale miał blisko do domu i był przekonany, że da radę, bo dobrze się czuł. Niestety po drodze spowodował wypadek i zabił kobietę w zaawansowanej ciąży [dziecka też nie udało się uratować], mąż kobiety jest w stanie ciężkim, jedyny który przeżył to w miarę nieźle to syn małżeństwa. Chłopak będzie musiał teraz nauczyć się żyć bez matki, a jak pójdzie źle to i bez ojca. Tylko dlatego, że facet który stracił uprawnienia za jazdę po pijaku miał wyrok w dupie i dobrze się czuł.

Za chwilę pewnie politycy zaczną licytować się kto wymyśli wyższą karę za jazdę po pijaku. Możliwe, że powstanie reklama społeczna przestrzegająca przed jazdą po pijaku, możliwe że wystąpi w niej jakiś znany aktor. Może jutro ktoś kogoś rozjedzie, bo czuł się dobrze po 8 piwach. Nieco później politycy i media zainteresują się czymś innym. Do tematu wrócimy przy okazji następnej tragedii.

Gdybyście jednak mieli wątpliwości czy Wasze dobre samopoczucie nie jest przypadkiem efektem 1.2 promila to przynajmniej sprawdźcie się wirtualnym alkomatem. Zanim zrujnujecie życie sobie i innym.

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: