Zawsze kiedy słyszę z każdej niemal strony jaki to film wspaniały włącza mi się czerwona lampka. Nie raz zdarzyło się, że reklamowane dzieło okazywało się zwykłym gniotem, a jego twórców należałoby wsadzić do pieca na 20 zdrowasiek. Zachwyty nad Nietykalnymi są jednak jak najbardziej uzasadnione.

Historia nie jest skomplikowana. Mamy z jednej strony młodego człowieka Drissa (Omar Sy), który właśnie wyszedł z więzienia i udaje, że szuka pracy, a tak naprawdę zależy mu na zdobyciu kolejnego podpisu na zaświadczeniu dla urzędu, że owszem szukał, ale nikt go nie chce zatrudnić. Z drugiej strony mamy bardzo bogatego Phillippe’a (Francois Cluzet), który jest niemal całkowicie sparaliżowany i szuka osoby do pomocy.

No dobra, powiedzmy to sobie szczerze – brzmi jak wstęp do taniego melodramatu. Po czymś takim faktycznie trudno uwierzyć, że ten film może być dobry (chociaż w sumie to nie wiem czy jest dobry, mnie się po prostu podobał).

Phillippe postanawia zatrudnić na okres próbny nieco nieokrzesanego Drissa, stosując stary trick pt. “-Na 100% nie dasz rady -Co? Ja nie dam rady?”. Panowie dość szybko znajdują wspólny język (choć dzieli ich wszystko), Phillippe’owi najwyraźniej podoba się to, że w końcu nie jest traktowany jak milioner inwalida, a jak normalny człowiek. Driss doskonale sprawdza się w roli opiekuna, choć z pewnymi czynnościami miewa problemy natury techniczno – światopoglądowej.

OK, wiem to już brzmi jak stuprocentowy melodramat, albo co grosza komedia romantyczna (i to jeszcze z dwoma facetami!), ale uwierzcie że tak nie jest.

Ten film ma taką dawkę humoru i optymizmu, że nie sposób przynajmniej raz się nie roześmiać (można to też potraktować jako papierek lakmusowy naszego stanu psychicznego – jeśli uśmiechniesz się raz lub w ogóle, idź do psychologa i opowiedz o tym co Cię gnębi). Ogromna w tym zasługa Omara Sy, którego vis comica jest tak nieziemska, że nawet Antoni Macierewicz by jej uległ (choć ręki nie dałbym sobie za to uciąć). Momentami wygląda to tak jakby Omar Sy naprawdę rozśmieszał innych aktorów, zwłaszcza Frnacoisa Cluzeta oraz Anne Le Ny, która wciela się w rolę Yvonne. Ale co ja będę pisał, sami zobaczcie i spróbujcie się nie śmiać:

A jak Wam jeszcze mało to tu jest trailer 1 a tu trailer 2.

Jest w tym filmie całe stado śmiesznych scen i zabawnych dialogów. Jest bardzo dobra gra aktorów (tylko żeby nikt nie miał do mnie pretensji, oceniam to jak zwykły widz) i fajnie opowiedziana historia. Ja się co prawda na filmach nie znam, ale tak coś czuję, że chyba właśnie o to w dobrym filmie chodzi.

 

 

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: