Dawno juz nie miałem okazji czuć tego dreszczyku emocji, który towarzyszył mi przez kilka dzisiejszych porannych chwil. Dreszczyk emocji związany był z odpalaniem nowego projektu.W zasadzie dołączyłem już w momencie kiedy projekt był gotowy. Pozostało wyłapanie ewentualnych problemów, dogranie terminu odpalenia i dopilnowanie, żeby projekt zaistniał online w tym właśnie momencie. Teoretycznie proste. Pewne mniejsze lub nieco większe niespodzianki się pojawiły, ale że się pojawią nie miałem złudzeń. Natomiast nie przeszkodziły one w terminowym starcie. Małym problemem było to, że dołączyłem do firmy w lipcu i wdrażałem się jednocześnie pracując nad projektem.

W sumie nic strasznego. Zwłaszcza po tym jak mając 19-20 lat trafiłem do agencji koncertowej Odyssey, szef mój Steven rzucił mi na biurko listę dziennikarzy i powiedział ?just promote this show?. ?This show? był koncertem Tiny Turner na stadionie Gwardii, na ?just promote? zostały trzy tygodnie. Do sprzedania (a właściwie zmobilizowania ludzi do kupienia) była połowa biletów. Kto był chociaż raz na koncercie na Gwardii może policzyć, albo oszacować ile to jest połowa. W dniu koncertu był komplet (choć pewnie gdyby nie poważne zaangażowanie się RMF FM ? patrona medialnego ? mogłoby być różnie), Steven nawet był zadowolony :)

Projektem który kierowałem w stronę dzisiejszego przejścia z offline do online jest Kompania Graczy. Spora wartość dodana dla wszystkich, którzy kupują gry wydawane przez Cenega Poland. Legalne ma się rozumieć.

Po premierze pojawiły się oczywiście komentarze ?życzliwych inaczej?. Zarzuty momentami były nie tylko śmieszne, ale wręcz absurdalne. Ale ok, z opiniami jest jak (pardon le mot ) z dupą ? każdy ma swoją.

Najbardziej spodobał mi się zarzut o niezgodności witryny ze standardem W3C wypowiedziany przez osobę, której witryna co? No jak myślicie? No nie przechodzi testów W3C. Hipokryzja? Hipoco? Spoko.

Nawet nikomu nie mam za złe słów krytyki. Chyba mam dziś dobry dzień, bo nawet tzw. krytykanctwo (którego zwykle nie znoszę) generalnie nie wzruszyło mnie. Albo się starzeje i pewne informacje spływają po mnie jak woda po kaczce. Bo po co przejmować się nic nie wnoszącymi opiniami? Nie warto. Natomiast uwag ludzi którzy wiedzą o co chodzi wysłuchuje z uwagą. I pokorą. Bo co będę udawał, że jestem najmądrzejszy i wszystko wiem? Wszystkiego nie wiem i pewnie nigdy nie będę wiedział, ale tego czego nie wiem chętnie się nauczę. Oczywiście pod warunkiem, że do czegoś mi się ta wiedza przyda.

Ok, powrót na boisko stał się faktem. Oczywiście boisko jest tu przenośnią. Tak jak i powrót na nie. Niestety w nieodległej przeszłości kilka projektów, które chciałem wdrożyć zostały potraktowane… odmownie. Skorzystał ktoś inny. Niestety. Ja zmieniłem barwy klubowe i jakoś tak czuję, że w końcu będę miał szansę… OK, nie zapeszajmy :)

Projekt co prawda nie jest moim ?dzieckiem?, ale przez te blisko dwa miesiące zżyłem się z nim bardzo. I nawet sie polubiliśmy :) Można więc uznać, że go adoptowałem. No to od teraz jesteśmy razem na dobre i na złe.

PS. Grafik miał rację, Bioshock miażdży i wymiata.

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

2 Komentarze

Odpowiedz: