Możliwe, że Dariusz Michalczewski zrobił więcej dla środowiska LGBT i samej tolerancji niż ktokolwiek inny w ostatnich latach. 

Swego czasu dziennikarze serwisu Weszlo.com odpytywali co tydzień piłkarzy z naszej ligi, a jedno z pytań dotyczyło homoseksualistów. Czy pan piłkarz wyobraża sobie kolegę homoseksualistę w szatni. Nie pamiętam czy którykolwiek powiedział, że jasne, nie ma problemu. Raczej chyba nie. Gorzej od piłkarzy wypadają bokserzy, którzy albo wypowiadają się ironicznie [jak Szpilka], albo gadają bzdury jak Tomasz Adamek, według którego homoseksualizm to choroba. Prawdopodobnie wielu ludzi było w szoku kiedy zupełnie inną postawę zaprezentował Dariusz Michalczewski, najbardziej utytułowany pięściarz z całej trójki.

Ale tak naprawdę nikt nie powinien się temu dziwić. Dariusz Michalczewski jako młody chłopak uciekł do Niemiec, większość dorosłego życia spędził wśród ludzi, dla których odmienna orientacja seksualna nie jest problemem. Szpilka i Adamek żyli w środowiskach, które homoseksualizmu nie akceptują. Koniec diagnozy.

Na szczęście takich ludzi jak Szpilka i Adamek będzie coraz mniej. To oczywiście potrwa, to się nie zmieni w ciągu roku czy dwóch, ale taka postawa będzie zanikała, aż stanie się postawą mniejszości. I całe szczęście, bo tu nie chodzi tylko o tolerancję osób homoseksualnych, ale po prostu o tolerancję i szacunek dla innego człowieka bez wnikania w to z kim żyje i z kim uprawia seks. Bo to jest indywidualna sprawa każdej osoby. Po prostu.

Swoją droga nie sądzicie, że to dziwne kiedy osoba heteroseksualna z jednej strony tak bardzo brzydzi się homoseksualistami, a z drugiej strony tak bardzo interesuje się ich życiem? I na dodatek uznaje, że ma prawo decydować co im wolno, a czego nie.

Bardzo widoczna jest też różnica między byłym mistrzem świata w boksie, a przedstawicielem polskiego biznesu i polskiej polityki. Choć i to z czasem będzie mniejszość, która zrozumie że taka postawa się po prostu nie opłaca. Trudno jest może uwierzyć, że w XXI wieku nadal trzeba pewnym osobom tłumaczyć, że dyskryminacja nie prowadzi do niczego dobrego, ale cóż. Nie każdy jest wystarczająco pojętny, żeby szybko przyswajać nawet rzeczy oczywiste. W sumie całkiem niedawno praw wyborczych nie miały kobiety i też wielu osobom wydawało się to całkiem naturalne i absolutnie ci ludzie nie wyobrażali sobie, żeby to mogło się zmienić. A tu proszę, jednak zmiany nastąpiły.

To nawet zabawne, kiedy pan biznesmen od piwa i pan polityk od absurdalnych poglądów z taką lubością powtarzają, że poglądy boksera są wynikiem tego, że przyjął tak wiele ciosów. Posługują się najprostszym [by nie powiedzieć prostackim] i najgłupszym argumentem jaki można w tym wypadku zastosować. Ale jeśli porównamy to co mówi Michalczewski oraz wspomnieni panowie, to wcale nie jest takie oczywiste kto przyjął więcej ciosów. Jeśli poważnie weźmiemy pod uwagę, że liczba ciosów wpływa na sposób myślenia, to widać okiem nieuzbrojonym, że Dariusz Michalczewski świetnie opanował sztukę unikania ciosów i przez jego gardę przeszło ich niewiele. W każdym razie znacznie mniej niż w przypadku tych dwóch panów.

To zwłaszcza widoczne w przypadku pana biznesmena, który publikując chamski post na Facebooku ewidentnie prowokował Michalczewskiego. A kto normalny prowokuje wielokrotnego mistrza świata w boksie [nawet jeśli jest on już na emeryturze]? Albo inny mistrz [któremu zazwyczaj zależy na podgrzaniu emocji przed walką co przekłada się na większe zainteresowanie i sprzedaż biletów i PPV] albo ktoś niespełna rozumu.

Pan biznesmen z wąsem mistrzem nie jest. [A swoją droga ileż to można wymyślić rubasznych dowcipów o byłym żołnierzu z wąsem]. Kim więc jest? Nie wiem, nie będę go oceniał. Możliwe, że jest wartościowym człowiekiem który zbłądził, a może jest bucem, którego nikt nie chciałby spotkać na swojej drodze. Nie wiem. Faktem jest że to co napisał na Facebooku będzie się ciągnęło za nim jak smród po kalesonach.

Stylu jego wypowiedzi broni poseł z PiS, który twierdzi, że żołnierze tak mają, a przecież pan biznesmen był żołnierzem. No jak widać nie wszyscy. Kiedy jeden z operatorów NAVY SEALs zmienił płeć jego koledzy reagowali m.in. tak: “Kris, nie wiem, przez co przechodzisz dzisiaj, ale wiem, co robiłaś wcześniej – opowiadała w BBC. – Moi bracia z “Fok” mówią: przez 20 lat służyłeś na froncie i robiłeś świetną robotę. Nie rozumiem tego ani trochę, ale wspieram cię na sto procent” [źródło: Wyborcza.pl]. Ciekawe czy dla Pana biznesmena operatorzy NAVY SEALs są zbyt mało męscy i czy im też życzyłby “mamusi z fujarką”?

Ale wiecie co, olać pana biznesmena. W sumie to współczuje mu i tego, że ma takie poglądy [choć to akurat zaleta demokracji, że każdy może mieć swoje – choćby najgłupsze – zdanie], że w taki sposób je wyraża i że zrobił sobie najgorszy PR z możliwych [Przyznam szczerze, że wcześniej o tym panu nie słyszałem, poznałem go dzięki jego atakowi na Dariusza Michalczewskiego i sądzę, że nie ja jeden]. Jego sprawa i jego problem, bo nawet jeśli nagle się okaże że środowiska związane z PiS zaczną hektolitrami spożywać piwo od pana biznesmena z wąsem, to ten pan i tak bardzo dużo stracił.

W całej tej sytuacji najważniejsze jest to co zrobił Dariusz Michalczewski, który przecież nie musiał, a jednak zdecydowanie stanął po stronie tych, którzy wsparcia potrzebują. Naprawdę czas zrozumieć, że godność człowieka nie jest związana z tym z kim sypia, ale jakim człowiekiem jest. Bo przecież nie brakuje zwykłych skurwysynów wśród osób heteroseksualnych jak i kryształowych postaci wśród homoseksualistów. I odwrotnie.

A jeśli już używamy języka pana biznesmena z wąsem, to skoro rozumie takie rzeczy bokser, który przyjął tak wiele ciosów, to tym bardziej powinni to zrozumieć ci inteligentni, wykształceni którzy ciosów żadnych przyjmować nie musieli.

 

Zdjęcie: Agata Kubis, Kampania Przeciw Homofobii

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

0

3 Komentarze

  1. “Naprawdę czas zrozumieć, że godność człowieka nie jest związana z tym z kim sypia, ale jakim człowiekiem jest.” Dokładnie tak! :-)

Odpowiedz: