Zamiast przepychanek i walki o ACTA czas na bardzo poważną debatę co zrobić, żeby twórcy byli lepiej chronieni. I czas najwyższy na edukację młodych w tym zakresie.

Pracowałem w firmie fonograficznej (SP Records), w agencji koncertowej (Odyssey Concerts kiedyś, dziś Live Nation), współpracowałem z wieloma mediami muzycznymi, byłem managerem artystów.

Zdarzało się, że część moich zarobków zależała od sprzedaży. Niby nic, wielu ludzi ma uzależnione pensje od wyników sprzedaży. Ale też niewiele branż działa w takich warunkach gdzie im skuteczniej pracujesz tym masz szansę być częściej okradany (bo wielu “fanów” muzyki dowie się dzięki Twojej pracy np. o płycie, ale zamiast ją kupić – ściągnie z Internetu).

Od razu jednak zaznaczę, że nie jestem fanem wyliczeń strat powstałych w wyniku piractwa. Wiele firm twierdzi, że straciły np. 2 miliony dolarów, ponieważ płyta została ściągnięta tyle razy, że gdyby tyle samo się sprzedało dałoby to wspomniane 2 000 000. To bardzo życzeniowe myślenie i mimo wszystko ma niewiele wspólnego z realiami.

Nie zmienia to faktu, że firmy na piractwie tracą duże pieniądze. Ale przede wszystkim tracą twórcy. Nie chcę jednak w tym tekście tłumaczyć oczywistości.

Moim zdaniem brakuje publicznej debaty jak dostosować prawa twórców do realiów XXI wieku. Możemy dalej udawać, że wszystko jest ok, prawo jest egzekwowane skutecznie itd. Ale możemy też zastanowić się co zrobić, żeby:

1. Młodzi ludzie zrozumieli sens prawa autorskiego, konsekwencje wynikające z jego łamania przy czym nie chodzi mi o sprowadzanie wszystkiego do kar.

2. Wypracować model który pozwoli na pobieranie utworów z sieci np. za opłatą abonamentową

Walka z piractwem w sieci trwa od dawna i zakładam, że jej skuteczność będzie podobna do walki z narkotykami. Efekty będą, czasem nawet spektakularne, ale proceder będzie trwał, a pieniądze pochłaniane na walkę z piratami będą wzrastać rok do roku.

Może zamiast DDOSować strony i ACTAkować kogo popadnie, czas zacząć wpływać na koncerny, żeby zaczęły zmieniać swoją politykę która – o ironio – w efekcie może przynieść im więcej pieniędzy, ale też wygenerować wyższe zyski dla artystów, a Internautom pozwolić na legalne pobieranie z sieci.

Zamiast robić zadymy lepiej porozmawiać i znaleźć kompromis. Nie jest nim ani ACTA, ani działalność Anonimowych.

Zdjęcie: AnnaOMline

 

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: