Elliot Aronson Człowiek istota społecznaJeśli zajmujesz się marketingiem internetowym lub społecznościami, do listy lektur obowiązkowych powinieneś dopisać dwie. Pierwsza to “Człowiek istota społecznaElliota Aronsona druga to “Psychologia tłumu” którą napisał Gustave Le Bon.  Dlaczego akurat te dwie? Ponieważ wiedza o zachowaniu ludzi pomaga planować działania marketingowe, zwłaszcza kiedy budżety są małe.

Chyba każdy kto ma konto na Naszej-Klasie pamięta jakie emocje towarzyszyły uruchomieniu aplikacji o wdzięcznej nazwie Śledzik. Śledzik stał się wrogiem publicznym numer 1, a Internet wypełnił się sposobami jak się wrednej ryby pozbyć. Najpopularniejsza metoda polegała na wpisywaniu kolejnych komunikatów, które miały usunąć aplikację.

Popatrzmy na to co ludzie umieszczali na swoich profilach wierząc, że zadziała:

Użytkownicy wierzyli, że bliżej nieokreślona administracja nakazuje uczestniczyć w “łańcuszku szczęścia”:

OD ADMINISTRACJI: Uwaga Drodzy klasowicze. W związku z dużą liczbą wiadomości do nas z prośbą o usunięcie “Śledzika” chcemy dowiedzieć się jak dużo osób na prawdę nie chce, aby ta opcja została. Jeśli Śledzik ma zniknąć- skopiuj wiadomość

Skoro była administracja, to mógł też pojawić się sam administrator:

Administator: NK zrozumiało błąd jakim był śledzik dlatego nowy program bedzie usuniety ale tylko u tych osób którzy tego chcą. Te osoby niech wkleją tą wiadomość do swojego śledzika a za 1 godzine śłedzik bedzie usuniety z ich konta Administator

Użytkownicy wierzyli również, że cały zespół Naszej-Klasy namawia na udział w “łańcuszku”:

KONIEC ŚLEDZIKA!!!ZESPÓŁ NASZA KLASA SP. Z.O.O. UL.GEN.J.BEMA 2 50-265 WROCŁAW INFORMUJEMY WSZYSTKICH UŻYTKOWNIKÓW,ŻE NALEŻY W CIĄGU 24H WKLEIĆ TEN TEKST NA SWOJEGO ŚLEDZIKA ABY SIĘ GO POZYBYĆ,W INNYM WYPADKU ŚLEDZIK POZOSTANIE W WASZYCH PROFILACH.

Użytkownicy wklejali również wiadomość od konkretnej już osoby wymienionej z imienia i nazwiska:

Tu Robert Kosmowski administrator NK.Przepraszam was bardzo że to tak długo trwało ale uwierzcie mi na słowo że to nie jest proste usunięcie śledzika. Teraz gdy wkleisz ten tekst automatycznie śledzik po 5 min zostanie usunięty. Pozdrawiam

Trend niby realnych postaci trwał:

Od Piotrka Głowny Założyciel N_K ; Widze ze nasz komunikator Śledzik jest totalnym nie wypałem,niestety jego usunięcie potrwa kilka dni w zamian za przeprosiny Dostajecie 300 eurogąbek jedynie co musisz zrobić to dodać to na śledzika

Pojawiły się również próby rozwiązań “technicznych”:

Wklej to na swojego śledzika po czym wciśnij ALT i śledź sie usunie to działa

A także akt desperacji:

5P13RD4L4J-5L3D21U

oraz mój absolutny faworyt, papierek lakmusowy inteligencji i wyobraźni użytkownika:

J3273M-D38113M

Na fali popularności różnych metod pozbywania się Śledzika, pojawił się również pomysł na zdobycie eurogabek:

Super to działa . Mam 1 234 eurogąbek.Wklej to na swój profil i po 15 min otrzymasz od samego p.Gąbki

Powyższe próby usuwania niechcianej aplikacji były doskonałym testem i dowodem jak łatwo można manipulować ogromną grupą ludzi. Trudno powiedzieć ile z osób wpisujących powyższe teksty, rzeczywiście chciało się pozbyć Śledzika, a ile uległo po prostu innym i uznało, że tak należy postąpić.

Co więcej patrząc na powyższe teksty trudno znaleźć choćby jeden, który można byłoby uznać za wiarygodny. Walka ze Śledzikiem zwraca uwagę na zachowania użytkowników, które są interesujące dla osób zajmujących się e-marketingiem i społecznościami.

Nawet jeśli są to informacje oczywiste, warto je sobie powtórzyć:

      • nic tak bardzo nie jednoczy jak wspólny wróg
      • ogromną grupa użytkowników Naszej-Klasy to Internauci z niewielkim doświadczeniem w sieci, tym samym bardziej podatni np. na komunikaty (pseudo)techniczne, skłonni uwierzyć w najbardziej absurdalne rozwiązania

 

i to co najważniejsze:

    • choć trudno do tego się przyznać większość z nas jest konformistami.

 

Przy okazji ostatniego punktu zacytuje fragment wspomnianej wcześniej książki Elliota Aronsona – “Człowiek istota społeczna” :

 

Zgłosiłeś się na ochotnika, by uczestniczyć w eksperymencie badającym spostrzeganie. Wchodzisz do pokoju razem z czterema innymi uczestnikami. Eksperymentator pokazuje wszystkim narysowany odcinek linii prostej (odcinek X). Jednocześnie pokazuje wam dla porównania trzy inne odcinki (A, B i C). Wasze zadanie polega na ocenieniu, który z tych trzech odcinków jest najbardziej zbliżony pod względem długości do odcinka X. Jesteś zaskoczony, gdyż zadanie to jest bardzo łatwe. Nie masz żadnych wątpliwości, że poprawną odpowiedzią jest B i gdy przyjdzie twoja kolej, powiesz oczywiście, że chodzi tu o odcinek B. Jednakże jako pierwszy odpowiadasz nie ty, lecz inny uczestnik, który przygląda się z namysłem odcinkom i mówi: “Odcinek A”. Otwierasz usta ze zdumienia i patrzysz na niego kpiąco. “Jak on może myśleć, że to A, skoro każdy głupiec zauważyłby, że to B?” – zadajesz sobie pytanie. “Musi być albo ślepy, albo pomylony”. Teraz przychodzi kolej na drugiego uczestnika; on także wybiera odcinek A. Zaczynasz się czuć jak Alicja w Krainie Czarów. “Jak to może być?” – pytasz sam siebie. “Czy obaj ci ludzie są albo ślepi, albo pomyleni?” Po nich jednak odpowiada następna osoba i mówi: “Odcinek A”. Przypatrujesz się jeszcze raz tym odcinkom. “Może to właśnie ja tracę rozum” – mamroczesz bezgłośnie do siebie. Teraz czwarta osoba tak samo jak jej poprzednicy ocenia, że poprawnym odcinkiem jest odcinek A. Zimny pot występuje ci na czoło. Wreszcie przychodzi twoja kolej. “To jest oczywiście odcinek A” – stwierdzasz. “Wiedziałem to od razu”.

i jeszcze to:

 

Nagle ktoś zaczął biec. Może po prostu przypomniał sobie w tym momencie, że umówił się na spotkanie z żoną, i stwierdził, że jest straszliwie późno. Cokolwiek by to było, człowiek ten biegł ulicą Szeroką w kierunku wschodnim (prwdopodobnie do restauracji Maranor, ulubionego miejsca spotkań mężów ze swymi żonami). Ktoś inny, prawdopodobnie gazeciarz w dobrym humorze, też zaczął biec. Następny mężczyzna, zażywny dżentelmen z teczką, puścił się kłusem. Nie minęło 10 minut, a biegł już każdy, kto znajdował się na ulicy Wysokiej, od dworca aż do gmachu sądu. Głośny pomruk stopniowo krystalizował się w przerażające słowo: “Tama! Tama przerwana!” Strach został wyrażony słowami przez staruszkę w czarnej sukni, przez policjanta na skrzyżowaniu ulic lub przez małego chłopca: nikt nie wiedział, kto pierwszy wyrzekł to zdanie, zresztą nie miało to teraz istotnego znaczenia. Dwa tysiące ludzi biegło w panicznej ucieczce. “Uciekajmy na wschód!” Zrywał się krzyk – na wschód, aby dalej od rzeki, na wschód, w bezpieczne miejsce. “Uciekajmy na wschód! Uciekajmy na wschód!” (…) Wysoka, chuda niewiasta o surowych oczach i energicznym podbródku przebiegła obok mnie środkiem jezdni. Nie miałem jeszcze pewności, o co chodzi, mimo wszystkich rozlegających się okrzyków. Zrównałem się z tą niewiastą nie bez wysiłku, bo choć zbliżała się do sześćdziesiątki, to jednak biegła pięknym, swobodnym stylem i zdawała się być w doskonalej formie.
“Co się stało?” – wysapałem. Rzuciła na mnie szybkie spojrzenie, po czym znów przeniosła wzrok ku przodowi, zwiększając jeszcze trochę tempo. “Nie pytaj mnie, zapytaj Boga!” – odpowiedziała. (…) Ten fragment opowiadania Thurbera, chociaż ma charakter komiczny, jest doskonałą ilustracją ludzkiego konformizmu. Jedna czy dwie osoby zaczynają biec, mając po temu swe powody; wkrótce biegną wszyscy. Dlaczego? Ponieważ biegną inni. W opowiadaniu Thurbera, w momencie gdy biegnący ludzie zdali sobie sprawę, Że tama mimo wszystko nie ustąpiła, czuli się dość głupio. Jednakże, o ile głupiej by się czuli, gdyby nie dostosowali się do innych, a tama rzeczywiście została zerwana?

Czy nie macie wrażenia że to co napisał Elliot Aronson idealnie pasuje do tego z czym mieliśmy do czynienia w przypadku Śledzika? Ja właśnie takie wrażenie, a właściwie pewność miałem za każdym razem kiedy widziałem kolejną osobę wpisującą jeden z powyższych tekstów.

Czasem aż trudno było mi uwierzyć, że ludzie co do których inteligencji nie mam wątpliwości, również podejmowali tak głupią próbę usunięcia Śledzika. Pewnie tak na wszelki wypadek (“może tama jednak została przerwana?”), pewnie dlatego że skoro tyle osób już to zrobiło to raczej niczym nie ryzykuje. Bardzo trafnie, choć w zupełnie innym kontekście opisał to Arvind Juneja, na swoim blogu Community Management:

(…) Pojawiło się jednak zdanie które choć przemawia na plus w sensie ?ruchu? na Facebooku to w sensie ?wartości? w kontekście ?relacji produkt/marka/firma ? użytkownik/klient? jest dość przerażające. Przytoczę tyle ile pamiętam. Mark zaczął opowiadać o tym że po wykonaniu jakiejś akcji na FB związanej z reklamą u naszych znajomych pod reklamą pojawi się informacja o naszej akcji. Czyli jak jest reklama w formie ankiety i ja sobie kliknę jedną z odpowiedzi to mój znajomy zobaczy tę samą ankietę a pod nią ?arvind wziął udział w tej ankiecie?.  Jeśli pojawi się reklama filmu hmm Sherlock Holems z pytaniem ?czy pójdziesz na ten film? a ja kliknę ?TAK? to moi znajomi pod pytaniem zobaczą ?arvind pójdzie na ten film?. I tu pada następująca myśl : ?so when my friend sees that I clicked he also clicks the poll because ?hey, my friend is doing it, I will do it too, I mean, he must know what he?s doing?

Za sprawą Facebooka idziemy jeszcze dalej: “Jeśli mój znajomy widzi że kliknąłem on również weźmie udział w ankiecie ponieważ – jeśli mój znajomy tak robi, to ja też tak zrobię, bo on musi wiedzieć co robi“.

Dołączenie do grupy w której są już nasi znajomi nic nie kosztuje i trwa jedno kliknięcie. A kiedy już w grupie jesteś, cała władza w rękach i głowie właściciela. Jedna opublikowana wiadomość, potem kolejna. Kiedyś może klikniesz, zainteresujesz się i…

A swoją drogą, to Facebook sprawił, że niemal zatarła się granica między przekazem marketingowym, a informacją od znajomego. Taki “permission viral marketing”…

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: