Komisja Etyki Reklamy oddaliła skargę wniesioną na reklamę farby do włosów Palette z Anną Dereszowską – donosi Mediarun. A oddaliła dlatego, że profesjonalna obróbka jest ok.

Na początek kilka faktów (poniższe fragmenty pochodzą z artykułu Mediarun.pl):

Prezentowana reklama wprowadza potencjalne konsumentki w błąd prezentując zmodyfikowany komputerowo wizerunek Anny Dereszowskiej. Fryzura prezentowana na reklamie zewnętrznej ma nienaturalny blask oraz komputerowo zwiększoną objętość. Ani na reklamie zewnętrznej ani na stronie www producenta nie ma wzmianki o tym, iż zdjęcie aktorki zostało zmodyfikowane komputerowo – czytamy w skardze. Zdaniem skarżonego wyretuszowane zdjęcie Anny Dereszowskiej wprowadza potencjalne klientki w błąd, ponieważ nie ma nic wspólnego z jej naturalnym wyglądem.

A co na to oskarżeni, czyli firma Henkel?

- Dokonano wprawdzie wyretuszowania drobnych kosmyków włosów nachodzących na czoło, ogólnego rozświetlenia zdjęcia, zniwelowania efektu tzw. “czerwonych oczu”, wybielenia zębów oraz zmiany koloru brązowej sukienki aktorki na fioletowy. Nie są to jednak na tyle daleko idące ingerencje w zdjęcia by można było zarzucać, że wizerunek Anny Dereszowskiej wykorzystany w reklamie został tak zmodyfikowany komputerowo, że ma niewiele wspólnego z rzeczywistym wyglądem aktorki i w związku z tym wprowadza potencjalne konsumentki w błąd – czytamy w piśmie przesłanym przez Henkel Polska.

Na koniec wyrok:

Komisja Etyki Reklamy, po przenalizowaniu skargi, nie doszukała się w reklamie naruszenia norm kodeksu.
– Użyte w przedmiotowej reklamie zdjęcie zostało poddane profesjonalnej obróbce (wybielenie zębów, rozświetlenie), jednakże co istotne nie przeprowadzono modyfikacji włosów – czytamy w uzasadnieniu.
Zespół Orzekający przypomniał, także iż obecnie zgodnie z poglądem doktryny i orzecznictwem, przyjmuje się model konsumenta świadomego i rozważnego, który nie odbiera reklam bezkrytycznie.

Zacznijmy od końca. Założenie, że konsument jest świadomy i rozważny jest śmieszne. Ewentualnie bardzo śmieszne.

Firmy robią reklamy które pokazują cudowne działanie ich produktów. Np. kup naszą pastę, a Twoje zęby będą białe jak nigdy wcześniej. Najlepiej jeśli reklamowany produkt oferuje “załatwienie” problemu z którym trudno sobie poradzić, np. odchudzanie, rzucenie palenia, białe żeby, itd. Ludzie kupują ten produkt wierząc, że tak właśnie się stanie. Większość się do tego nie przyzna ale tak jest. I reklamodawcy o tym wiedzą. Przecież gdyby tak nie było, nikt nie płaciłby gigantycznej kasy za reklamy, bo po co?

Media mają w tym swój udział. Bez problemu można znaleźć wszelkiego rodzaju programy poradnikowe, jak się zdrowo odżywiać, co jeść a czego nie jeść, itd. Ale też równie często (a właściwie częściej) można zobaczyć gwiazdy, które ciągle poprawiają sobie to i owo, żeby wyglądać lepiej, żeby czuć się lepiej. Proste pytanie: co jest łatwiejsze? Zmiana nawyków żywieniowych i dieta czyli wyrzeczenia czy operacja plastyczna? Ewentualnie zastosowanie specyfiku po którym będziesz wyglądała jak tapmadl?

Pytanie retoryczne.

Jeśli gwiazdy poprawiają się w życiu prywatnym dlaczego nie poprawić ich jeszcze trochę na potrzeby reklamy? Przecież sama Rada Etyki Reklamy twierdzi, że profesjonalna obróbka polegająca na wybieleniu zębów jest ok. Rozświetlenie też jest ok.

O co więc chodzi?

Jeśli więc aktorka (nie mam tu na myśli Anny Dereszowskiej akurat) ma niespecjalnie białe zęby to ich wybielenie jest ok? A co jeśli taka aktorka reklamuje pastę do zębów której stosowanie sprawi, że zęby staną się białe? Czy taki zabieg to jeszcze profesjonalna obróbka zdjęcia czy już może oszustwo? Wydawać by się mogło, że odpowiedź jest oczywista, a tu jednak nie.

A z drugiej strony myślę sobie, że za głupotę trzeba płacić. Jeśli ktoś wierzy,  że odchudzi się jedząc tabletki, to powodzenia. Kupuj, płać i płacz. Chcesz mieć białe zęby to idź do dentysty albo płać i płacz, że pasta jednak nie działa. I patrz sobie na te piękne aktorki, piosenkarki i inne celebrytki których najlepszym przyjacielem jest Photoshop.

Dużo bardziej irytuje mnie to że większość reklam jest bezdennie głupia i to nie ze względu na “profesjonalną obróbkę”, a idiotyczne teksty. O przepraszam, treść reklam dostosowana jest do “konsumenta świadomego i rozważnego, który nie odbiera reklam bezkrytycznie”

I wszystko jasne.

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: