Grzegorz Lato postanowił zostać prezesem PZPN ponownie. Przeszkodzić mu w tym chce Ryszard Czarnecki, który zamierza kandydować. Jeśli tak ma wyglądać nowa jakość w PZPN, to może już lepiej niech zostanie tak jak jest. O tym jakim prezesem (i trenerem) był i jest Grzegorz Lato napisano już chyba wszystko. W zasadzie jest prezesem idealnie dopasowanym do związku i działaczy. I tak myślę, że prawdopodobieństwo wyboru Grzegorza Laty na kolejną kadencję jest bardzo duże. I powiem szczerze, że patrząc na kontrkandydata to może lepiej.

Na pomysł uwolnienia PZPN od Grzegorza Laty wpadł były poseł Samoobrony i obecny PiSRyszard Czarnecki, który mówi (cytat za Gazeta.pl):

- Źle to oceniam. Lato nie ponosi odpowiedzialności za bardzo słaby wynik naszej reprezentacji na Euro, ale ponosi odpowiedzialność za atmosferę wokół polskiej piłki nożnej, za to że wycofują się sponsorzy, za wciąż niewyjaśnioną korupcję. Jest odpowiedzialny za skojarzenie piłki nożnej z przekrętami i to nie tylko jako szef PZPN, ale też jako trener Amiki Wronki, gdzie działał słynny “Fryzjer” – mówi europoseł PiS.

Nie wiem czy poseł Czarnecki dobrze przemyślał to co powiedział, bo jeśli mamy oceniać przez pryzmat “odpowiedzialności za atmosferę” to Pan Ryszard wypada znacznie gorzej. Nie wierzę, że taki polityk będzie w stanie oczyścić atmosferę wokół polskiej piłki. Obawiam się, że może ją tylko popsuć.

A jaki program ma poseł Czarnecki?  Otóż poseł Czarnecki zrzeknie się pensji, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczy – uwaga – na szkolenie dzieci, młodych piłkarzy, oraz na piłkę nożną kobiet. Dlaczego? Bo według kandydata na prezesa,  dyscyplina coraz bardziej się rozwija i jest bardzo popularna u naszych sąsiadów w Niemczech. W drugim punkcie swojego programu kandydat dodaje, że postawiłby na szkolenie trenerów dzieci.  Na koniec kandydat Czarnecki proponuje zawarcie paktu między PZPN a rządem, dzięki czemu rząd uzyskałby wgląd do finansów związku.

Jedynym konkretem w programie kandydata Czarneckiego jest zrzeczenie się pensji, co akurat jest pomysłem złym. Rozumiem, kiedy Larry Page i Sergey Brin ustalają sobie pensję na 1 dolara rocznie. Przychodzi czas wypłaty dywidendy i sprawa załatwiona. Tymczasem prezes PZPN powinien normalnie zarabiać. Czy fanaberia posła ma być później wzorcem dla innych prezesów? Za darmo nikt poważny nie będzie chciał pracować.

Reszta pomysłów posła to zwykłe lanie wody. Szkolenie dzieci (oczywiście, temat dzieci jest obowiązkowy w każdym programie wyborczym, zawsze i wszędzie), szkolenie trenerów, itd. Najzabawniej wygląda fragment o pakcie z rządem. Już to sobie wyobrażam jak poseł PiS zawiera pakt z rządem PO. Najpewniej bardzo szybko okazałoby się, że prezes dobrze chciał a to wszystko wina rządu.

Warto kilka sów komentarza poświęcić na pomysły ustawowe posła (swoją drogą to sporo tłumaczy skąd się biorą różne genialne ustawy w naszym życiu). Oto co poseł proponuje (cytat za Gazeta.pl):

- chodzi o pozwolenie na odpisy podatkowe dla sponsorów inwestujących w piłkę nożną i wcale nie myślę tu o wielkich sponsorach, ale np. o piekarzu z małego miasteczka, który chciałby wspierać swój klub;

to może być kontrowersyjne, ale uważam, że jest konieczne danie samorządom możliwości przyznawania większej liczby punków przy przetargach firmom, które starają się o zamówienie publiczne, a łożą albo zadeklarują, że będą łożyć na piłkę nożną;

- chciałbym zmienić prawo tak, by samorządy wprost mogły dawać pieniądze na kluby piłkarskie, dziś jest to bardzo skomplikowane. Jest to wzorowane na ustawie francuskiej, gdzie kluby bardzo często reklamują miasta czy regiony, z których pochodzą.

Poseł nie myśli o wielkich sponsorach, ale np. o piekarzu którzy wesprze lokalną drużynę… Zastanawiam się jak to sobie poseł wyobraża, piekarz będzie mógł dotację odliczyć, a duży sponsor nie? To faktycznie przyciągnie wielkie pieniądze do piłki…

Poseł sugeruje, żeby dawać więcej punktów przetargach tym, którzy zadeklarują dotacje na piłkę… Kolejny strumień pieniędzy. O możliwościach nadużyć nie wspominam.

Trzeci ostatni punkt jest dobry głównie z tego powodu, że każde uproszczenie prawa jest dobre i wskazane. Natomiast nie wierzę, że polskie samorządy będą zainteresowane inwestowaniem w kluby.

Poseł Czarnecki już raz kandydował, ale się wycofał. Podejrzewam, że tym razem będzie podobnie.

W międzyczasie pojawili się kolejni kandydaci. Oficjalnie swoją kandydaturę zgłosił… Zbigniew Kręcina, znany ostatnio m.in. ze słynnych nagrań i chrapania w samolocie ;)  Kandydatem, który nie zaprzecza i nie potwierdza jest Roman Kosecki, który z całego tego towarzystwa nadaje się najbardziej. A przynajmniej takie sprawia wrażenie.

Żałuje, że na prezesa PZPN nie stratuje Zbigniew Boniek. Wydaje się kandydatem idealnym: był wybitnym piłkarzem, ma doskonałe kontakty (obecny prezes UEFA jest jego przyjacielem), sprawdził się w biznesie. Problem w tym, że on sam jest tym chyba najmniej zainteresowany. Patrząc na stan polskiej piłki – wcale się nie dziwię…

grafika: Fakt.pl

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: