Siedzisz przed komputerem i szukasz książki na temat ekonomii. Dane o Twoje działalności zapisują się w bazie. Wychodzisz z domu i mijasz księgarnie. Nagle Twoje urządzenie przenośne daje Ci znak. Dostałeś wiadomość od księgarni, którą właśnie mijasz. “Witaj, mamy książkę, której dziś szukałeś. Specjalnie dla Ciebie przygotowaliśmy zniżkę 35%. Wjedź teraz i pokaż wiadomość sprzedawcy. Oferta ważna tylko 15 minut”. Co zrobisz z tak dopasowaną ofertą?

Urządzenia mobilne są powszechnie używane. Serwisy geolokalizacyjne stają się coraz bardziej popularne i osobiście obstawiam, że niebawem branża online będzie miała nowe słowo-fetysz (które pozwoli odejść na zasłużona emeryturę frazie: social media): geolokalizacja, odmieniane przez wszystkie przypadki. Już dziś kiedy w czasie szkoleń wspominam o geolokalizacji, pracodawcy uśmiechają się pod nosem. Cóż za pokusa mieć pracownika na tacy ;)

Faktem jest, że coraz więcej danych które zostawiamy w czasie wizyty w Internecie to informacje które mogą pozwolić zarobić znacznie więcej. Informacje o tym co robimy zbiera Google. Informacje co lubimy zbiera Facebook. Wielu z nas chętnie przyznaje się gdzie się obecnie znajduje. Jeśli to wszystko zebrać w jedną całość, to okazuje się że możemy sie sporo o sobie dowiedzieć. Najlepsze jest to, że nikt nam tych informacji nie wykrada, nikt nas nie szpieguje. My sami, z własnej woli i za zgodą podajemy sie na tacy, np. marketerom.

“Urządzenia typu PDA staną się wkrótce nie tylko gadżetem, ale oczywistością ułatwiającą codzienność. Nic dziwnego, że reklama i marketing podążają za tym trendem… i bardzo dobrze! Mało kto już zwraca uwagę na bannery reklamowe czy spoty telewizyjne. Spersonalizowany marketing to korzyść nie tylko dla sprzedawców, ale i dla nas, bo w końcu będą nam proponowane produkty i usługi których faktycznie szukamy. Rozszerzona rzeczywistość i geolokalizacja to technologia, która nareszcie to umożliwia” – Maciej Gajewski, redaktor Chip.pl

Jedna z moich koleżanek, zostawiła w sklepie z winami numer swojego telefonu. I teraz, (oprócz tradycyjnych smsów reklamowych), za każdym razem kiedy pojawia się w pobliżu sklepu, dostaje zaproszenie. Przyjadź mamy coś dla Ciebie. To dość prosta akcja, ale skoro mały sklep z winami potrafi to robić, to co dopiero sieciówka, której budżety marketingowe liczone są w milionach dolarów?

Sklepy internetowe i platformy handlowe jak Allegro już od dawna przesyłają dopasowane ofery. Empik zapamiętał jakich książek i multimediów szukałem i raz w tygodniu podsyła mi tytuły które mogą mnie zainteresować. Podobnie Allegro, które przesyła mi informacje o towarach które mogłyby mnie zainteresować. Na razie dostaje te informacje mailem. Na razie te maile są zdefiniowane na stałe i przychodzą o określonej porze, określonego dnia. Trochę się już przyzwyczaiłem i ofertę przeglądam sporadycznie.

Praktykuję tego rodzaju zakupy od dawna, ale na razie wyłącznie w amazon.com i na eby.com. Może dlatego, że mają – a szczególnie Amazon – dobrze sprofilowane oferty. Z obu sklepów otrzymuję informacje o przedmiotach, które mogą mnie zainteresować. Kupuję coraz częściej za pomocą iPhona i iPada, przez internet mobilny. – Krzysztof Urbanowicz, prezes Mediapolis.

Coraz częściej (patrz ramka wyżej) kupujemy przy pomocy urządzeń mobilnych. Tych samych, które mamy np. w kieszeni mijając sklep, urządzeń włączonych, działających, odbierających dane. Kwestią czasu jest kiedy zaczniemy otrzymywać bardzo konkretne oferty, dopasowane do – co warto podkreślić – aktualnych potrzeb. Zwłaszcza jeśli oferty będą wyglądały na wyjątkowe okazje, dodatkowo dostępne tylko przez pewien krótki czas.

Marketerzy mają te techniki opanowane do perfekcji. Wiele osób powie teraz, na mnie to nie zadziała. Jestem zbyt mądry, żeby dać się podejść w ten sposób. I pewnie część osób ma rację, ale jest grupa raczej niewielka. Wystarczy wybrać się na zakupy do hipermarketu i ten jeden raz zastanowić się w drodzę po pieczywo, dlaczego jest ono zazwyczaj na samym końcu sklepu. Podobnie mięso i wędliny. Warto w czasie takiej podróży zwrócić uwagę jakie towary znajdują się na półkach na wysokości oczu, a które na najniższej półce. Czy przypadkiem na najniższej nie są te najbardziej poszukiwane, a na wysokości oczu te poszukwiane mniej? Nie działają na Was reklamy? Proponuje któregoś dnia spojrzeć na zawartość wózka z zakupami…

Jesli więc działają (bo działają, na większość z nas) tak oklepane metody, sprawdzające się od wielu lat, to jak zadziała na nas sms o treści: Cześć “Twoje imię”. Mamy dla Ciebie książkę “Tytuł”, której dziś szukałeś w super cenie. Jesli wejdziesz teraz do nas, kupisz ją 10 zł taniej. Zapraszamy”. Mogę się założyć, że wiele osób powie, że na nich to nie zadziała i bardzo wielu z tej grupy wejdzie do sklepu i kupi książkę po tak atrakcyjnej cenie. Marketerzy też to wiedzą.

Jeśli zachodzi sytuacja w której potrzebuję dostępu do produktu/usługi to chętnie z niej skorzystam. Szczególnie, że najwięcej czasu zajmuje z reguły szukanie tej jednej rzeczy, czy usługi. W takim przypadku fakt, pozostawiania śladu moich zainteresowań potrzeb służy do ich zaspokojenia. Bałbym się sytuacji w której zebrane w ten sposób dane mogą zostać wykorzystane do przewidywania moich potrzeb. Jednym słowem jestem przekonany o skuteczności tego rodzaju działań, z zastrzeżeniem, że wyrażam zgodę na otrzymywanie tego rodzaju ofert. – Przemysław Staroszczyk, kierownik ds. innowacji, AdInnovation.

Oczywiście na tym – moim zdaniem – się nie skończy. Ponieważ liczba danych które zostawiamy jest coraz większa, coraz więsze sa również możliwości ich przetwarzania i przede wszystkim chęć do ich przetwarzania. Jeśli dobrze pamiętam dwa czy trzy lata temu ludzie z Google planowali stworzenie serwisu, które zawierałby dane na temat naszego zdrowia. Nie pamiętam jak potoczyły się losy tego projektu, to z resztą mniej istotne. Za każdym razem kiedy odwiedzamy np. Medicover, lekarz zapisuje cel wizyty, diagnozę, przepisane leki. Wszystko zostaje w bazie, do której mamy dostęp tak prosty jak do Facebooka. No to teraz pomyślmy co można zrobić z takimi danymi…

Dawno temu powiedziałem, że dziś praca detektywa jest prosta jak nigdy. Warto dodać, że praca myślącego marketera staje się jeszcze łatwiejsza. Na nasze własne życzenie.

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: