Obiegowa opinia głosi, że wszyscy znamy się na medycynie, sporcie i polityce. Do tej wyliczanki należy również dodać Internet.

Zjawisko to można zaobserwować od pewnego czasu, mniej więcej od momentu kiedy popularny stał się termin Web 2.0. W sumie to nawet nie powinno dziwić, jak coś się staje popularne to natychmiast pojawia się cała masa ?specjalistów i ?autorytetów?. Tak po prostu jest i mimo, że większość z nas zdaje sobie z tego sprawę to tak naprawdę nie zauważamy zjawiska. Do momentu kiedy zaczyna dotykać nas.

Pracowałem w różnych miejscach i z różnymi ludźmi. Najchętniej z tymi od których mogłem się uczyć i przy których mogłem sie rozwijać. Jeśli te warunki są spełnione, mogę znieść nawet tzw. niesprzyjające okoliczności. Sytuacja odwrotna jest natomiast jest nie do przyjęcia.

Szefów miałem różnych, dość wymienić trzech żeby poznać z jak różnymi osobowościami przyszło mi stanąć codziennie oko w oko:

- wspomniany przy okazji wcześniejszego postu Steven Tood (Oddysey Concerts), który najłatwiejszego charakteru nie miał. Ale miał wyniki. Dość powiedzieć, że odkrył (w pewnej brytyjskiej podstawówce) i później wypromował zespół Simply Red. A także zajmował się jako manager formacją The Clash czy Bobem Geldofem.

- Sławek Pietrzak (SP Records). Z jednej strony artysta (grał w Kulcie na gitarze, u Kazika solo itd.), z drugiej właściciel firmy fonograficznej. I to właśnie w jego SP Records wydawały płyty takie zespoły jak Wzgórze Ya-Pa 3, Kaliber 44 czy Pidżama Porno. Totalne przeciwieństwo Stevena jeśli chodzi o charakter, ale z pewnością wiedział co robi.

- Walter Chełstowski (Kompania Telewizyjna ITC). Twórca legendarnego Jarocina, manager Dezertera, Kukiza i wielu innych. Twórca programu 30Ton. Też nie najłatwiejszy charakter, ale chyba z racji doświadczeń najbardziej z całej trójki wyważony.

Każdy z nich (i większość pozostałych również) nauczył mnie bardzo dużo. Doświadczenia wyniesione ze współpracy z w/w są nieocenione i nie do kupienia za żadne pieniądze. Nie wiem natomiast czy dzięki temu, że z takimi ludźmi przyszło mi pracować, jest mi teraz łatwiej czy nie. Wiem natomiast, że nabyłem umiejętność dostrzeżenia w człowieku czy to co robi, robi wyłącznie z wyrachowania i w związku z obowiązującą modą czy też jest pasjonatem.

Obserwując ostatnio przyrost najróżniejszych ?specjalistów? mam dwojakie uczucia. Z jednej strony można się tylko uśmiechnąć, słuchając ?dobrych rad? od ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy z absolutnych podstaw. Jak ktoś nie wie co powiedzieć, to najczęściej odwołuje się do Web 2.0 i społeczności. Czasem ktoś zabrnie dalej i tłumaczy programiście ze znajomością php, perla, javascriptu, pythona i paru innych podstawy html-a. Z drugiej strony ogarnia mnie przerażenie, bo przecież można takiego ?specjalistę? spotkać na swojej zawodowej drodze. I konflikt gotowy.

Pozostaje tylko czekać na pojawienie się nowej mody, coś w rodzaju Web 2.0 w innej dziedzinie życia i spokojnie obserwować odpływ sezonowych fachowców. Spokojniej będzie i przyjemniej miedzy jednym <Body> a drugim <Body>

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: