W każdej redakcji jest (a przynajmniej kiedyś był) wykaz dyżurnych ekspertów, których można poprosić o wygłoszenie opinii na dany temat. Taka wypowiedź prawie zawsze dobrze robi materiałowi. Prawie, bo ekspert musi faktycznie znać się na rzeczy.

Definicję eksperta, która najbardziej do mnie przemawia miał wygłosić duński fizyk Niels Bohr. Powiedział on, że “Ekspert to taki człowiek, który popełnił wszystkie możliwe błędy w bardzo wąskiej dziedzinie”. Można oczywiście dla równowagi posłużyć się słowami Augustyna Blocha, który powiedział: “Ekspert to ktoś, kto ma coraz większą wiedzę w coraz mniejszym zakresie, aż wreszcie wie absolutnie wszystko o niczym”.

Posiłkowanie się wypowiedziami tych z definicji Bohra może dziennikarzowi pomóc i to bardzo. Czasem na wypowiedzi eksperta można zbudować cały materiał, czasem taka wypowiedź może pomóc nawet mocno kontrowersyjnej tezie, a wtedy znacznie trudniej z czymś takim polemizować. W końcu skoro ekspert tak mówi…

Coraz częściej mam jednak wrażenie, że w mediach pojawiają się eksperci pasujący do definicji Blocha. To często są ludzie naprawdę inteligentni, którzy mają sporą wiedzę, ale trudno nazwać ją specjalistyczną. Ich wypowiedź może niewątpliwie materiał ubarwić, może nawet coś do niego wnieść, ale trudno nazwać ją ekspercką.

Kilka lat temu jeden ze znanych dziennikarzy pojawiał się jako ekspert co chwilę i wypowiadał na najróżniejsze tematy. Prawdopodobnie nawet wśród średnio zainteresowanych odbiorców mogło to wywołać pewne zdziwienie. Któryś z dziennikarzy podsumował to mniej więcej takim pytaniem: ciekawe czy XX pamięta ten moment kiedy po raz pierwszy wypowiedział się o ten jeden raz za dużo?

Odpowiedzi na to pytanie nie uzyskaliśmy, jednak trudno mieć pretensje do dziennikarza ukrytego za XX, że odpowiadał kiedy był pytany. To w końcu inni dziennikarze szli po linii najmniejszego oporu i dzwonili do “dyżurnego” eksperta z prośbą o opinię.

Przypomniałem sobie o tym kiedy czytałem dziś wywiad z Filipem Chajzerem w Twoim Stylu (tak, podbieram żonie czasem jej czasopisma :)). Z pewnością pamiętacie słynny materiał z blogerami zajmującymi się modą. Reportaż stał się bardzo popularny i… tu następuje najciekawsza część:

- Najdziwniejsze było to, co się działo dalej. Z miejsca zaczęły do mnie dzwonić różne magazyny, telewizje i prosić o komentarze w sprawie mody! A ja mam w szafie jeden sweter za 49 złotych kupiony w promocji ze spodniami za 20, trzy pary sztruksów, kilka koszul i kurtkę z wyprzedaży w Decathlonie. Nie przywiązuję do mody jakiejkolwiek wagi. I nagle mam zostać ekspertem! (źródło: Twój Styl 3/2014)

Filip Chajzer nie skorzystał z możliwości rozpoczęcia kariery eksperta od mody. Mam jednak wrażenie, że osób które z podobnej szansy skorzystały jest w mediach dość sporo. Trudno mieć tak do końca pretensję do pytanego, że odpowiada. Zdecydowanie pretensje można mieć do zadającego pytania, że idzie po najmniejszej linii oporu.

I tylko ludzi żal, że wiedzę ekspercką otrzymują od osób, którzy z ekspertami mają tyle wspólnego co krzesło z krzesłem elektrycznym.

 

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

2 Komentarze

  1. Szanowny Panie Marku, prawidłowe wyrażenie to “po linii najmniejszego oporu”. Chcemy powiem wyrazic ubolewanie że ktoś idzie na skróty, a nie jakieś matematyczne dywagacje. A poza tym bardzo mi się podoba Pana blog! pozdrawiam ciepło.

Odpowiedz: