Im dłużej słucham, God Hates Us All, tym bardziej podoba mi się nowe dzieło amerykańskiego kwartetu. I mimo iż jest to naprawdę dobry album, to jednak z przykrością przyznać muszę, że czasy South Of Heaven i przede wszystkim Season In The Abyss minęły bezpowrotnie. Choć na God Hates Us All pojawiają się momentami nawiązania do tych albumów (i to raczej w agresji niż strukturze kompozycji) to jest to jednak zupełnie inny Slayer.
Z tym zespołem jest podobnie jak z formacją Metallica (przy czym ci pierwsi nie zmienili się tak diametralnie, jak ci drudzy). Są fani, którzy akceptują wszystko, co ukazuje się z charakterystycznym napisem Slayer i są tacy, dla których zespół osiągnął szczyt w momencie wydania Season In The Abyss i nigdy już się do niego nie zbliżył.
Niewątpliwie na nowej płycie nie brakuje agresywnych i ciężkich utworów. Na tle całego albumu szczególnie wyróżnia się Disciple – kompozycja najbardziej zbliżona do twórczości z czasów Seasons?

Slayer przez lata przyzwyczajał nas do utworów złożonych, do zmieniającego się tempa, do doskonałych riffów i ekstremalnie szybkich solówek. I w Disciple jest to wszystko. Blisko 4 minuty kwintesencji tej muzyki, która fani thrash metalu tak uwielbiali.
Następne kompozycje są podobne, a jednak.. inne. W swej agresji bardziej punkowe niż thrashowe, momentami bardziej przypominające ostatnie dokonania Soulfly niż Slayer?a. Kerry King wykorzystał siedmiostrunowa gitarę i kaczkę. Paul Bostaph nagrał najlepszą partię perkusji odkąd jest w zespole i powoli zaczyna dorównywać poprzednikowi (choc do ideału jeszcze trochę zostało) – czyli Dave?owi Lombardo. No i wokal Toma Araya. Nigdy nie był tak? melodyjny jak teraz. Być może wpływ na brzmienie Slayera miał wpływ miejsca (studio Bryana Adamsa), w którym album nagrano i osoby realizatora (Matt Hyde – wcześniej m.in. Monster Magnet)?

Nad całością czuwał już jednak człowiek który nawet na koncertach potrafił wydobyć z brzmienia Slayer?a studyjna jakość – Rick Rubin.

Nie wszystko co znalazło się na God Hates Us All jest nowe. Bloodline ukazało się na soundtracku Dracula 2000, a Here Comes The Pain pojawił się na albumie WCW Mayhem, promującym wrestling.

God Hates Us All to najlepszy album Slayera od czasów Seasons In The Abyss. Niestety nie tak doskonały. Ale jeśli Slayer dalej pójdzie ta drogą, następny album powinien zadowolić wszystkich.

PS. Właściwa okładka, przedstawiająca zakrwawioną Biblię z wbitymi gwoździami została zasłonięta białym kartonikiem?

Tracklista:

1. Darkness Of Christ
2. Disciple
3. God Send Death
4. New Faith
5. Cast Down
6. Threshold
7. Exile
8. Seven Faces
9. Bloodline
10.Deviance
11.War Zone
12.Here Comes The Pain
13.Payback

Recenzja ukazała się w CGM.pl

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: