Stereomud chce grać jak Disturbed i nawet specjalnie tego nie ukrywa. W każdym utworze słuchać fascynacje zespołem Davida Draimana, tyle że Disturbed jest w tym co robi oryginalny, a Stereomud nudny.

Niestety Perfect Self jest tysiąc razy słabsze od The Sickness i kompletnie nic nie wnosi do muzyki. Ale nawet kiedy zapomnimy o istnieniu Disturbed (czego Stereomud nie ułatwia) to nadal jest nuda, nuda i nuda.
Perfect Self przesłuchałem dwukrotnie. Po pierwszym wysłuchaniu albumu nie zapamiętałem niczego. Ani jednego dźwięku, który mógłby zwrócić moją uwagę. Za drugim razem musiałem się zmusić by przebrnąć przez całość. Czasem tak jest, że muzyka dociera dopiero za kolejnym przesłuchaniem. Niestety. Za drugim razem było gorzej. Po prostu utwierdziłem się w przekonaniu, że to wyjątkowo nieudany debiut, że po prostu szkoda kasy na wydawanie takich płyt.
Stereomud musi odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie. Czy znajdzie siły i pomysły by stać się zespołem oryginalnym, czy już na zawsze pozostanie tribute bandem. A wydawcy powinni zastanowić się czy w szufladach nie ma ciekawszych propozycji.

Tracklista:

2 – Leave (Back Up)
3 – Don?t Be Afraid
5 – Old Man
6 – Pain
7 – Steppin Away
8 – How We Stand
10 – Down From Here
11 – Sunlight
12 – Lost Your Faith
13 – Get Me Out
14 – What
16 – Closer Now
23- Perfect Self

Recenzja ukazała się w CGM.pl

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: