Tak to już jest, że kiedy się człowiek boi ma problemy z racjonalną oceną sytuacji i podjęciem działania. Co gorsza, strach może sprawić, że zauważa się wroga tam gdzie tak naprawdę jest przyjaciel.

Powyższy wstęp odnosi się do ?odwiecznej? dyskusji na temat media tradycyjne vs. Internet.

?Ton dyskusji panelowej, w której uczestniczyli przedstawiciele największych koncernów medialnych, skupiających tradycyjne media tj. radio, prasa i telewizja, był jednoznaczny. Nowe media coraz bardziej zaczynają wypierać stare i należy na nie patrzeć jak na szybko rosnące zagrożenie.

Pomimo tego, iż w dyskusji pojawiły się też głosy o nowych możliwościach finansowych, jakie daje internet, przeważała jednak opinia o tym, że odbiera on na stałe odbiorców starym mediom. Kolejny raz pojawiła się też obawa o większe możliwości łamania prawa autorskich dzięki technologiom cyfrowym.?

- informuje Internet Standard

Może kilka lat temu zdziwiłbym się gdybym coś takiego przeczytał. Może wtedy, ale nie dziś. Pracuje w mediach i z mediami odpowiednio długo, żeby nie dziwić się tego typu postrzeganiu rzeczywistości. Oto panowie ? szefowie wielkich koncernów przywykli do świata, w którym rynek reklamowy podzielony jest w odpowiednich proporcjach między telewizję, radio i prasę. Szołbiz ma również swoje kanały dystrybucji (chociaż kiedyś mówiono, że branżę fonograficzną zniszczy najpierw kaseta, później płyta CD), które od wielu lat przynoszą (malejące, ale jednak) zyski. Świat jest uporządkowany. A tu nagle pojawia się medium / kanał dystrybucji, którego nie da się tak po prostu podzielić między siebie. Decydenci wydają się być oburzeni, że ktoś może przekazywać informacje w inny niż dotychczas sposób, że ludzie ni chcą czekać do następnego poranka by pobiec co sił do kiosku by kupić gazetę, bo o tym co się na świecie wydarzyło wiedzą już od kilku godzin.

Oburzenie sięga zenitu, kiedy okazuje się że dotychczasowi konsumenci stają się twórcami. Tworzą to co dotychczas było domena mediów tradycyjnych. Szołbiz również trzęsie się strasznie, bo okazuje się, że ludzie mogą uznać za gwiazdę kogoś kto nie został zaproponowany przez firmy fonograficzne tylko przebił się dzięki Internetowi. Po prostu szok i dramat. Świat legł w gruzach.

Tak mniej więcej można opisać to co dzieje się w głowach ludzi rządzących mediami tradycyjnymi i rozrywką.

A dlaczego tak jest?

?Pomimo uwagi, jaką poświęca się dotcomom na Wall Street, przedstawiciele wszystkich firm medialnych uznali jednak, że zyski ze sprzedaży technologii cyfrowych w internecie wciąż pozostają ułamkiem całego rynku mediów.?

- informuje Internet Standard.

Aha. Jeszcze nie ta kasa, żeby się zainteresować. Co prawda panowie sami zauważyli, że ?wirtualny diabeł? zabiera im odbiorców, ale to przecież nie jest powód żeby zacząć działać.
Pisałem i mówiłem o tym wiele razy, mogę powtórzyć raz jeszcze. Tylko zwykłą głupotą i brakiem wyobraźni można nazwać takie podejście do sprawy. Koncerny medialne dysponują ogromnym potencjałem. Gigantycznym. Zarówno jeśli chodzi o finanse jak i o materiały na bazie których można budować serwisy informacyjne, rozrywkowe i co tam człowiekowi przyjdzie do głowy. Łączyć media tradycyjne z Internetem, budować pozycję i spokojnie przygotowywać się na moment, w którym tort reklamowy będzie wyglądał zupełnie inaczej. Bo że będzie, to chyba nikt nie ma wątpliwości. No może prawie nikt.

Ale może to i dobrze. W przyszłości przyjdzie im ponieść dużo większe koszty. Można budować swoją pozycję spokojnie w oparciu o plany długofalowe, można też w pewnym momencie kupić coś co już jest i dać dobrze zarobić tym, którzy inteligencją wykazali się wcześniej. W biznesie przecież o to chodzi, żeby dostrzegać i wykorzystywać okazje. Albo płacić więcej, choć to już słaby biznes.

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: