Brak szacunku dla ludzi starszych to nie tylko dowód na to, że ktoś został źle wychowany. To również dowód głupoty

Przyznaje, nic mnie tak nie porusza jak krzywda, która spotyka starszych ludzi. Chyba nawet bardziej niż dzieci. Dzieci zazwyczaj mają opiekunów, którzy o nie dbają. Jest też dość sporo fundacji, które zajmują się dziećmi. Ludzie starsi są często pozostawieni sami sobie, więcej uwagi poświęca się nawet płodom…

Często mówimy, że ludzie starsi całymi dniami przesiadują u lekarza, na poczcie czy w kościele. To prawda, można ich tam często spotkać. Naprawdę Was to dziwi? Naprawdę?

Wyobraźcie sobie zatem, że Wasz cały świat to Wasze puste mieszkanie. Bez luksusów raczej bo i skąd. Jedyne co do Was mówi to telewizor lub radio, nikogo więcej nie ma, bo małżonek nie żyje, a dzieci są gdzieś daleko. Jedyna możliwość, żeby porozmawiać z innymi to spotkanie w poczekalni przychodni, na poczcie lub właśnie w kościele. Przy czym w tym ostatnim raczej trudno o rozmowę.

Młodzi często dziwią się tej konieczności przebywania z innymi i stwierdzają, że im samotność odpowiada. No jasne, bo to taka sama samotność jak punk rock w wykonaniu dzieci z bogatych domów (którym rodzice kupowali drogie Martnesy, a następnie młody “punk” traktował je papierem ściernym żeby nie wyglądały na takie nowe i drogie). Samotność, którą można zakończyć w dowolnym momencie i wyskoczyć ze znajomymi na browara nie jest żadną samotnością tylko chwilową rezygnacją z towarzystwa. To kluczowa różnica.

Nie dziwcie się, że ludzie starsi chcą przebywać z innymi ludźmi. Poza chęcią zwykłej rozmowy, wyżalenia się jest też zwykły strach. “Zasłabnę w domu i nikt mi nie pomoże, bo nikt nie będzie o tym wiedział” – myśli starszy człowiek. Zasłabnięcie w przychodni czy na poczcie daje większe szanse. Dziwi to Was?

Już zupełnie nie rozumiem rodziców, którzy odcinają dzieci od dziadków. To trochę tak, jakby zabronić dziecku czytania jakichkolwiek książek, które ukazały się przed rokiem xxxx. Absurdalne, głupie i szkodliwe.

Jestem pewny, że to jakim jestem dziś człowiekiem, co uważam za ważne a co za zupełnie nieistotne, itd. to w dużym stopniu zasługa tego, że całe dzieciństwo spędziłem w towarzystwie babci. Nie umniejszam tu roli rodziców, bo ona była kluczowa, ale obecność babci odkąd pamiętam była nie do przecenienia, zarówno z punktu widzenia wiedzy którą od babci otrzymałem, jak i zwykłego ludzkiego poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Kiedy rodzice martwią się wyborami dorastającego dziecka, dziadkowie bardzo często dostrzegają szanse tam gdzie rodzice widzą zagrożenie. Czasem to właśnie dziadkowie są jedynymi osobami, które potrafią wysłuchać i doradzić lub choćby wesprzeć prostymi słowami: jesteś super i na pewno dasz sobie radę.

Zadziwia mnie również to, że z wiedzy starszych nie chcą korzystać firmy. Oficjalnie oczywiście nikt tego nie przyzna, ale coraz częściej zdarza się, że już osoby czterdziestoletnie stają się mało atrakcyjne dla pracodawców. Kiedy pracę traci osoba pięćdziesięcioletnia lub sześćdziesięcioletnia to tak jakby usłyszała wyrok. Pracodawcy często nie chcą zatrudniać osób starszych, właśnie ze względu na wiek, zupełnie nie dostrzegając tego, że ten wiek to doświadczenie, którego młodzi choćby skończyli Harvard i Oxford jednocześnie mieć nie będą. Z jednej strony podniesienie wieku emerytalnego sprawiło, że ludzie starsi mogliby dłużej dzielić się wiedzą z młodszymi, ale z drugiej realia spowodowały, że najprawdopodobniej więcej osób nie będzie miało się ani z kim wiedzą dzielić, ani nie będzie miało sensownych świadczeń. To jest dowód głupoty.

Niestety w tej sytuacji zawodzą wszyscy: od państwa, przez pracodawców do dzieci, które nie szanują swoich rodziców. To niestety przyniesie poważne konsekwencje w przyszłości, które odczujemy boleśnie wszyscy.

Myślę nad pewną akcją, którą chciałbym zrobić i zwrócić uwagę na to co robimy starszym i samym sobie przy okazji. Za wcześniej jeszcze na szczegóły, ale chciałbym żeby marginalne były takie sytuacje [słyszałem od znajomych ostatnio o takim wydarzeniu i jestem do dziś wstrząśnięty] kiedy rodzice oddają swoich rodziców do domu starości mówiąc swoim dzieciom: ze mną zróbcie to samo, nie chcę być dla Was ciężarem. A to żaden ciężar, wręcz przeciwnie. Ci którzy pozbywają się swoich rodziców, mówiąc że tam im będzie lepiej powinni zdać sobie sprawę z tego, że ich rodzice mogli z nimi zrobić to samo, bo przecież wychowanie dziecka to nie jest bułka z masłem. Z jakiegoś powodu jednak tego nie zrobili. Ciekawe dlaczego…

zdjęcie: profil Babci Betty na Instagram

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: