No i stało się. Usiadłem z szefem swoim, żeby pogadać o głównym projekcie który mamy robić i dowiedzieć się na ile mój szef mi pozwoli. Bo przyznam, że juz na początkowym etapie planowania nie oszczędzałem się i dodawałem kolejne elementy, które sprawiały, że projekt rozrósł się dośc znacznie. A to przecież wstęp zaledwie.

Z powodów oczywistych o szczegółach pisał nie będę. Na szczegóły przyjdzie czas, teraz kilka uwag ogólnych, ale jakże dla mnie istotnych.

Kiedy zaczynam tworzenie jakiegoś projektu, robie to tak jakbym to robił dla mojej własnej firmy. Czyli na maxa. Bo w pewnym sensie robię to dla siebie (co prawda jestem pracownikiem, a nie właścicielem ale ta subtelna różnica nie ma znaczenia w tym przypadku) i w efekcie będę musiał się pod efektem podpisać. Oczywiście nie tylko ja, bo przecież sam tego nie robię.

I zdarzyło mi się juz w przeszłości, że po pięknym etapie planowania przychodziło spotkanie z szefem, który z tylko sobie znanych powodów stwierdzał, że nie i koniec. Zaliczałem wówczas lądowanie w stylu Boeinga 747 z Lockerbie. Później dość często okazywało się, że ?szkoda, że tego projektu nie zrobiliśmy?. Tylko co z tego, skoro zrobił to juz ktoś inny? I co z tego, że miałem rację? Rację to sobie ? drodzy Państwo ? można umiejscowić w pewnym mało dyplomatycznym miejscu. Ja w każdym razie od posiadania racji nie osiągam wyższych stanów emocjonalnych, ani też krew mi nie odpływa z mózgu w wiadomym kierunku.

Ale kiedy pojawia się ten moment w którym zaczyna się planowanie czegoś nowego, no to juz inna zupełnie historia. Wówczas czuje się jak kilkanaście lat temu, kiedy rodzice kupili mi Atari 65XE. Od razu dodam, że to tez nie jest tak, że chcę robić Google na dwóch serwerach. Nie. Model biznesowy to podstawa. Eksperymenty to ja mogę sobie przeprowadzać na swoim blogu, bo jeśli coś spektakularnie zepsuje to najwyżej dostanę szału lub się spalę ze wstydu. Ale krzywda się nikomu (poza mną) od tego nie stanie, ani tym bardziej kontroler finansowy nie zacznie płakać.

Zatem kiedy usiadłem nad kartką papieru (jakoś mi się ten sposób bardzo spodobał w czasach Muzyka.info.pl lat temu 9 i tak mi zostało) nie opierałem się napływającym pomysłom. I tak pisałem i rysowałem, aż wyłonił sie obraz duuuuużej witryny. Kiedy skończyłem pomyślałem sobie ? tak, to jest to! Teraz juz tylko przekonać szefa. Tylko…

Spotkanie chwilę trwało. Już w czasie spotkania, kiedy to mój szef akceptował kolejne elementy większej układanki do głowy przyszło mi kilka kolejnych rozwiązań. W efekcie projekt otrzymał zielone światło. Nawet kolega programista (która zwykle występuje w roli adwokata diabła) nie oponował przesadnie, choć oczywiście bez trudnych pytań się nie obyło.

A to oznacza, że po ustaleniu jeszcze kilku rzeczy ruszymy ostro z miejsca. I jeśli nie wydarzy się po drodze jakaś piękna katastrofa to w przyszłym roku… Będzie pięknie. A przecież o to chodzi, żeby pięknie było. I w pracy i poza nią.

PS. Czas płynie mi tak szybko ostatnio, że zaczynam posądzać jakieś wyższe siły o majstrowaniu przy długości tygodnia. Kończy sie poniedziałek, ledwie zacznie wtorek a tu nagle piątek wieczór. A to oznacza, że dni są mocno wypełnione zadaniami. Nie narzekam, wręcz przeciwnie.

PS2. Mieliśmy imprezę integracyjną. Nie, nie była to jedna z tych imprez na których ludzie spotykają się tylko po to by zrównać się ze ściółką (choć akurat w tym przypadku spotkania z leśnym podłożem były częste). Pojechaliśmy do lasu, wykonywaliśmy zadania, które dość często wymagały pokonywania wewnętrznych oporów. Był paintball, po którym zostały pamiątki :) Bawiliśmy się rewelacyjnie i choć zmęczenie w pewnych momentach było juz bardzo duże, to było warto. Przypomniałem sobie jakie to fantastyczne uczucie czuć ból w mięśniach po wysiłku. Czekam na replay.

 

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

Brak komentarzy

Odpowiedz: