Trzymam w rękach wiedzę całego świata. Nie muszę się ruszać nigdzie, żeby dowiedzieć się czegokolwiek. I to zasługa głównie jednej osoby.

Pewnie pomyśleliście, że napiszę o współtwórcy www. Ale to nie Tim Berners-Lee jest bohaterem tego tekstu (ani Robert Cailliau ani Paul Baran, choć należy im się), choć oczywiście mam świadomość ile jemu i jego kolegom zawdzięczam. Internet stworzył możliwości niedostępne wcześniej dla ludzkości. To trudno przecenić, ale też coraz rzadziej to doceniamy, bo Internet spowszechniał, bo prawie wszyscy go mamy, bo żyje już pokolenie, które nie zna świata bez Internetu, komputerów i smartfonów, które telefon stacjonarny ogląda w internecie właśnie, bo przecież nie w domu. To nieprawdopodobne jak wiele zawdzięczamy Internetowi i jak bardzo tego nie doceniamy. Ale to nie o tym dziś chcę pisać.

Bohaterem tego tekstu nie jest też ani Kindle ani Jeff Bezos – przynajmniej nie bezpośrednio, bo pośrednio trochę tak. Ja jeszcze doceniam ten fenomenalny wynalazek jakim jest czytników ebooków i ebooki. Jak wygodne jest czytanie, jak łatwo jest podróżować z dosłownie wszystkimi swoimi książkami i korzystać z nich w dowolnym momencie,a kiedy w trakcie czytania pojawiają się wątpliwości wystarczy wskazać słowo i wszystko staje się jasne, oraz to jak dużo mogłem zaoszczędzić na książkach, choć nigdy w życiu nie kupiłem ich tak dużo jak w 2014. Tak, to znowu wynalazek, który zmienił reguły gry.

Ta wiedza całego świata, którą trzymam w rękach ma własnie rozmiary Kindle i korzysta z Internetu. I oferty Amazonu. Oraz Facebooka.

Kilka dni temu zdałem sobie sprawę, że gdyby nie upór mojej Mamy sytuacja dziś wyglądałaby zupełnie inaczej. Gdyby nie jej decyzja, żeby wiele lat temu zapisać mnie (prywatnie, bo w szkole mogliśmy uczyć się dowolnego języka obcego pod warunkiem, że był to rosyjski – nawiasem mówiąc okazało się, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo właśnie teraz mi ten rosyjski się przydaje, a właściwie przyda bo muszę sobie trochę przypomnieć) na angielski. Gdyby nie to, dziś wiele rzeczy wyglądałoby inaczej. Jasne, może nauczyłbym się tego angielskiego w liceum, a może nie nauczyłbym się tak dobrze, tak jak nie udało mi się dobrze opanować francuskiego? Nie wiem, ale myślę, że gdybym nie zaczął uczyć się tego języka wcześniej byłoby słabiej.

Gdybym nie nauczył się angielskiego, pewnie nie trafiłbym do Atomic TV (dziś to MTV), nie trafiłbym potem do Odyssey Concerts (dziś Live Nation), a wiele lat później nie trafiłbym do Vogel Burda Communications. Bo nie byłbym w stanie dogadać się z szefami. No i też dziś nie pracowałbym w Gemiusie, bo jak dogadałbym się z tymi wszystkimi ludźmi, gdyby nie angielski?

Ale to jeszcze nic.

Zdałem sobie sprawę, że mogę przeczytać każdą książkę a oferty Amazon i tym samym zdobyć nowe umiejętności, nauczyć się czegoś nowego, etc. Jednym kliknięciem, w ciągu kilku sekund. A przecież jeszcze całkiem niedawno (no bo co to jest kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt lat zwłszcza jeśli to “-dziesiąt” to tak naprawdę “-dzieści”? No niewiele) jedyną opcją dla większości ludzi była wizyta w bibliotece lub księgarni, w której nie zawsze było to co akurat było potrzebne. Zwłaszcza jeśli taka biblioteka czy księgarnia nie mieściły się w Warszawie tylko w znacznie mniejszym mieście.

Jedna decyzja, a tyle pozytywnych skutków

Nie doceniamy takich rzeczy. A powinniśmy.

I dlatego napisałem ten tekst, choć powodów jest więcej.

Po pierwsze postanowiłem doceniać jeszcze bardziej nawet te najbardziej proste i oczywiste rzeczy. Kiedy zacznie się tak działać nagle okazuje się, że jest fenomenalnie.

Po drugie postanowiłem zrezygnować z autocenzury i pisać bez względu na to co powiedzą inni. Nawet nie zdajecie sobie sprawy o ilu rzeczach nie napisałem, bo autocenzor powiedział “Marku, opanuj się”. No to od teraz mam to gdzieś. Jeśli ktoś uzna, że to najbardziej infantylny tekst jaki tu czy w ogóle przeczytał to jej/jego prawo, a moim prawem jest to zignorować w najbardziej spektakularny sposób.

W końcu chciałem tym tekstem podziękować też mojej Mamie, bo każda okazja do tego jest dobra jeśli się ma taką fajną Mamę jak ja. Zwłaszcza, że jutro mam urodziny, a bez niej nie tylko nie znałbym angielskiego, ale też przecież nie byłoby mnie w ogóle i nie mógłbym się cieszyć tym, że trzymam w rękach wiedzę całego świata.

Dzięki Mamo :)

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: