To były fantastyczne  Mistrzostwa Europy, które wygrała fenomenalna Hiszpania oraz my Polacy. I nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej.

Miałem przed Euro 2012 sporo obaw – pewnie jak wielu Polaków. O ile nie bałem się zadym w czasie meczów (bo wystarczy pobieżna znajomość tematu, żeby wiedzieć że zadymy jeśli się zdarzają to zwykle poza stadionami) o tyle obawiałem się kompromitacji związanej z szeroko pojętą infrastrukturą. A to, że stadiony nie będą gotowe, a to że połowa kibiców w samochodach zgubi zawieszenie na legendarnych polskich drogach, a to że staniemy w gigantycznym korku w Warszawie i nigdzie nie będzie można dojechać.

A tu niespodzianka. I powód do wielkiego zadowolenia, którego nie umniejsza nawet porażka naszej reprezentacji.  To tak naprawdę jedyny minus Euro 2012, ale szczerze mówiąc szybko zapomnimy. W zasadzie nasza reprezentacja zrobiła to co zawsze, z tą różnicą że tradycyjny trzeci mecz grupowy zwany też meczem o honor nie odbył się ponieważ wyjątkowo nasi piłkarze grali wtedy mecz o wszystko (który zazwyczaj odbywa się jako drugi). Mistrzostwa pokazały nam miejsce w szeregu, pokazały jak wiele dzieli nas od najlepszych i tych trochę gorszych od najlepszych. Obawiam się, że na następny udział w wielkiej piłkarskiej imprezie przyjdzie nam znowu długo czekać. W Brazylii raczej nie zagramy. Mamy w grupie Anglię i Ukrainę z którymi wygrać będzie bardzo trudno. Wcale nie łatwiej będzie z Czarnogórą. A i zwycięstwa z Mołdawią wcale nie powinniśmy być tacy pewni. Następne Mistrzostwa Europy odbędą się we Francji w 2016 roku i jest szansa, że tam zagramy. Nie dlatego, że nagle podniesie się nam poziom sportowy. Po prostu w finałach weźmie udział więcej drużyn. Co trzeba zrobić, żeby było lepiej – niby wszyscy wiedzą. Ta wiedza towarzyszy nam od wielu lat, zamiast jednak podjąć działania upajamy się zwycięstwami z roku 1974 i 1982, czasem wspominając o srebrnym medalu olimpijskim z 1992. Cóż.

Na szczęście Euro 2012 to jednak więcej pozytywów.

Po pierwsze: drogi. Pomijając już cyrk, który towarzyszył końcówce i otwieraniu autostrad które za chwile będą remontowane (to ewenement na skalę światową żeby remontować dopiero co wybudowane drogi), to jednak te autostrady powstały. I kolejne drogi są w budowie. Już dziś trasę z Warszawy do Berlina można przejechać w 6-7 godzin. Gdyby nie Euro 2012 na te drogi czekalibyśmy pewnie jeszcze ze 30 lat.

Po drugie: wyremontowane dworce. Fakt nie wszystkie. Fakt, Dworzec Zachodni nadal śmierdzi jak śmierdział i nadal jest brudny tak jak był. Ale już Dworzec Centralny i Wschodni? Przez wiele lat te obiekty straszyły tak jak Dworzec Zachodni. Przez wiele lat nikt nic nie mógł z tym zrobić. Udało się przy okazji Euro 2012. Przy okazji powstało też sporo nowych hoteli – przydadzą się z pewnością.

Po trzecie: stadiony. Pamiętacie jeszcze powszechne narzekania, że nasze stadiony to średniowiecze, brud, smród i ubóstwo? Owszem system licencyjny wymógł na właścicielach obiektów wprowadzenie pewnych usprawnień, ale to dopiero Euro 2012 spowodowało, że w naszym kraju pojawiło się kilka stadionów, których zazdroszczą nam nawet w Europie zachodniej! Nowoczesne, bezpieczne, ładne. W sam raz, żeby ubiegać się o organizację Mistrzostw Świata. A jeśli nie MŚ to przynajmniej finału Ligi Mistrzów lub Ligi Europejskiej. Z resztą to nas czeka w nieodległej przyszłości – nie mam co do tego wątpliwości najmniejszych.  Stadiony, a zwłaszcza Narodowy to też możliwość organizacji wielkich koncertów – zawsze były problemy z miejscem, teraz już nie ma.

Po czwarte: opinia o Polsce. Żadna reklama w BCC czy CNN, żaden polityk, ani żaden artysta, nikt nie zrobił tyle dla promocji Polski ile zrobiło Euro 2012 i polscy kibice. Przyznam, że kiedy jeden z brytyjskich dziennikarzy zachwycał się Polską najpierw byłem bardzo zdziwiony (bo jak pewnie większość rodaków, dość krytycznie postrzegam Polskę). Pomyślałem, że Anglik napił się w końcu porządnego piwa i oszalał. Potem pomyślałem, że może tak krytyczne postrzeganie kraju ma niewiele wspólnego z rzeczywistością (patrzy punkty wyżej). I w końcu poczułem radość – w końcu o naszym kraju mówi się dobrze. Nikt nie wspomina o Polakach złodziejach, o polskich przekrętach, nasi zachodni sąsiedzi już wcześniej zapomnieli o Polnische Wirtschaft. W końcu o Polsce mówi się o kraju, który dokonał wielkiego postępu, który wykorzystał szansę, itd. O naszym kraju mówi się dobrze i to coś czego przecenić nie sposób, to największe osiągnięcie. Wielu kibiców, którzy przyjechali do Polski na Euro 2012 zabrało stąd doskonałe wspomnienia, którymi podzielą się z rodziną i znajomymi po powrocie. To coś co może spowodować, że wielu ludzi zacznie patrzeć na Polskę jako miejsce które warto uwzględnić w kategorii “Warto zobaczyć”. Takiej reklamy nie da się kupić.

Po piątek: historyczne mistrzostwa. Już na zawsze Euro 2012 zostanie zapamiętane jako to w czasie którego po raz pierwszy w historii udało się aktualnemu mistrzowi obronić tytuł. Po raz pierwszy w finale drużyna wygrała tak wysoko, grając przy okazji fenomenalnie, absolutnie perfekcyjnie. Hiszpanom udało się połączyć nieziemską technikę z zabójczą skutecznością. Hiszpania w finale to kwintesencja futbolu, to coś za co tak kochamy ten sport.

W czasie niespełna miesiąca zdarzyło się w naszym kraju bardzo dużo dobrego. Pewnie już za chwilę zacznie się polityczny festiwal w czasie którego jedni będą chcieli przywłaszczyć sobie sukces, a inni będą chcieli pokazać jaką Euro było porażką. Nie warto się nimi przejmować i nie warto zwracać na nich uwagi. Warto kontynuować to co dobre i poprawić to co poprawy wymaga. Dostaliśmy wielką szansę, której nie wolno spieprzyć.

 

PODOBNE ARTYKUŁY

0

0

Brak komentarzy

Odpowiedz: