Czwarty odcinek “Wywiadu z Blogerem” to spotkanie z Anią, autorką bloga Aniamaluje.com. Gdybym miał jednym zdaniem podsumować ten wywiad to napisałbym: duża dawka optymizmu i jeszcze więcej “uśmiechniętych” emotikonek. Po lekturze wielu tekstów (tak, przyznaje nie przeczytałem wszystkich za co mi się dostało) oraz wywiadzie wiem dlaczego bloga Aniamaluje.com czyta 60 000 osób miesięcznie.

- Kiedy wszedłem na Twojego bloga po raz pierwszy pomyślałem ”nieźle mnie Ela wkręciła, wywiad z młodą szafiarką. Poległem”. Od razu jednak przywołałem się do porządku, bo mam zasadę nie oceniać po okładce. Zacząłem czytać, oglądać zdjęcia i myślę sobie – niezła agentka :) Jak to możliwe, że tak młoda osoba ma tak dużo dystansu do siebie jednocześnie tyle optymizmu?

Szafiarką? Proszę Cię! Optymizmu i dystansu nauczyła mnie sytuacja życiowa – tak jak wszystkie limitowane edycje sprzedają się szybciej, tak mając limitowane dni uczysz się nimi cieszyć ;)

ania_- Napisałem o tym dystansie nieprzypadkowo. Sporo tekstów ilustrujesz swoimi zdjęciami, które udowadniają właśnie jak duży dystans masz do siebie. Ale już absolutnie powalił mnie tekst zatytułowany ”Jak ratuje się w dzień paszteta”. Choć ja na makijażu znam się mniej więcej tak jak kura na pieprzu, to kupiłaś mnie tym tekstem od razu. Ale też pomyślałem, czy Ty sobie w ten sposób nie zamykasz drogi do modowo-urodowych reklamodawców, którzy mam wrażenie poczucie humoru mają na niskim poziomie, a do tego ich świat musi być idealny. A tu tymczasem autorka pisze ”Mam nadzieję, że takie publiczne przyznanie się do bycia pasztetem nie sprawi, że stąd znikniecie ;-)”. No szaleństwo :)

Gdybym zamieściła inne zdjęcia, byłby w tym jakiś fałsz. Mam cienie pod oczami, często bardzo zaczerwieniony nos… na blogach czy kanałach urodowych rzadko sprzedaje się patenty na tak ekstremalne sytuacje, pomyślałam, że może ktoś skorzysta na moich doświadczeniach. Jeśli chodzi o reklamodawców, jak widzisz – reklama nie jest i nigdy nie była priorytetem na moim blogu więc jeśli tak się stanie to… nic się nie stanie :)

- I jeszcze muszę zostać na chwilę przy makijażu. Bo oto w tekście ”Jak maluję się na imprezy” piszesz: ”Każdy kto śledzi tego bloga wie, że moją piętą Achillesową jest makijaż.(…) A wyczucia kolorów, smaku i gustu w tej dziedzinie nigdy nie miałam i przyznaję się do tego bez bicia ;-)”. Ja zawsze byłem pewny, że dla kobiet jest to tak naturalne jak dla facetów znajomość zasad gry w piłkę nożną. Przyznaj się – kokietujesz! :)

A naprawdę zajrzałeś w te teksty? Jeśli spojrzałeś na zdjęcia, to widzisz, że żadnej kokieterii w tym nie ma ;) Wystarczy wejść na pierwszy z brzegu blog urodowy i zestawiając to z tym u mnie jest ogromna przepaść. Zamieszczanie zdjęć moich prób bardzo mi pomaga, dziewczyny doradzają w którą stronę wyciągnąć cień, jakiego koloru następnym razem użyć, spojrzenie z zewnątrz i rada obcej osoby bardzo pomaga się ogarnąć.

- Przyznajesz się momentami do tak abstrakcyjnych zachowań, że zaczynam podejrzewać Cię o kreację wizerunku na potrzeby bloga :) No bo jak można zasnąć na rowerze, wdepnąć kolejno w denko butelki, gwóźdź i dużą drzazgę, wjechać samochodem w płot czy zjeść 10 tabliczek czekolady jednego dnia i chcieć więcej. Jak tyle tak przedziwnych rzeczy może zdarzyć się jednej, na dodatek młodej osobie?

Wystarczy być leczonym przez polskich lekarzy ;)) Leki sterydowe na oskrzela mają masę skutków ubocznych, w dzieciństwie antybiotyk skopał mi coś z równowagą, wystarczy dodać dwa do dwóch i mamy efekty…

- To jeszcze jedna zaskakująca rzecz. Urodziłaś się jeśli dobrze policzyłem w 1991 roku, a więc nie znasz świata bez komputerów, internetu i komórek. Tymczasem na blogu przyznajesz, że pierwszy telefon z kolorowym wyświetlaczem kupiłaś w zeszłym roku (czy dwa lata temu). Jak przetrwałaś poprzednie lata? Koleżanki i koledzy chyba patrzyli na Ciebie podejrzliwie. Z drugiej strony może byłaś matką chrzestną hipsterów? Jak to jest?

O nie, miałam właśnie stworzyć o tym osobny tekst! :). Ale świat bez komputerów dobrze pamiętam! W czasach gimnazjalnych Internet jeszcze nie był tak powszechny jak teraz. Nie kupowałam, bo nie potrzebowałam, prosta sprawa. W szóstej klasie podstawówki dostałam nokię 3310 i po początkowej euforii załapałam, że to taka smycz – kiedyś jak spóźniałam się do domu 20 minut, to co najwyżej mama się podenerwowała, a wtedy od razu zaczęły się telefony… więc szybko stwierdziłam, że nie chcę telefonu i nie miałam go aż do 3 gimnazjum. Abstrakcja? Nie wiem, dla mnie to wiązało się z dużo większą swobodą. Hipsteryzowanie w ogóle mnie nie kręci, po prostu mam inne priorytety.

-I jeszcze jako młoda osoba napisałaś książkę. I to nie jakieś opowiadania o miłości, tylko pozycję o poważnym tytule ”Jak stać się szczęśliwym człowiekiem” i podtytule z konkretną obietnicą ”Praktyczne wskazówki i tricki”. Dla kogo jest ta książka? Czy ja będąc od Ciebie starszy o jakieś 15 lat mogę od Ciebie dowiedzieć się jak być szczęśliwym człowiekiem?

Oczywiście! O ile tylko masz wolę spróbować wprowadzić zawartość książki w życie, a tu mam wrażenie, dużo łatwiej jest osobom młodym. Skąd pomysł, że młoda osoba może pisać tylko opowiadanka o miłości? To stereotyp. Ile osób, tyle przypadków i doświadczeń, mnie wiele pokory nauczyła choroba i czasami mam wrażenie, że wiem o życiu dużo więcej niż niektórzy 30-latkowie z zawodem “syn” w rubryce. Książka jest dla wszystkich i nikogo, jak u Nietzsche’go.

-W tekście ”50 faktów o mnie” napisałaś, że bardzo chronisz swoją prywatność, tymczasem z lektury bloga możemy dowiedzieć się o Tobie całkiem sporo. Jedno drugiemu trochę przeczy.

Nonsens! Nie ma tam żadnej stricte prywatnej informacji :) Dobrze wiem, gdzie jest granica mojej prywatności i nawet się do niej nie zbliżam :)

ania-Jak myślisz, co leży u podstawy sukcesu Twojego bloga? Bo ponad 60 000 uu to jest niezaprzeczalnie sukces.

Nie postrzegam tego w kategoriach sukcesu, w liceum prowadziłam photobloga który zbierał tyle w ciągu kilku dni :) Jednak nie chciałabym się zamienić na statystyki ze swoją licealną wersją – teraz mam dużo bardziej refleksyjnych, konkretnych odwiedzających. Myślę, że powodem, dla którego mam tylu wspaniałych czytelników jest fakt, że nikogo nie udaję, nie kreuję się na idealną panienkę, bo nie jestem taką osobą, poza tym – piszę co chcę i kiedy chcę – jeśli mam ochotę napisać długi, refleksyjny tekst – robię to. Kiedy najdzie mnie na opis szminki – też to robię. Jasne, czytelnicy mają wiele życzeń co do tekstów i zdecydowanie je szanuję, często tworzę takie teksty, ale tylko wtedy, kiedy je “czuję”. Nie piszę nic na siłę, to pozwala mi cały czas czerpać frajdę z blogowania.

-Do czego służy Ci blog? To miejsce w którym po prostu możesz się wypowiedzieć czy element promocji siebie i swojej działalności zawodowej? Co sądzisz o budowaniu wizerunku w internecie?

Blog ma bardzo wiele funkcji. Budowanie wizerunku w internecie jest pewnie ważne, ale myślę, że w moim przypadku dzieje się samo, bo mój wizerunek to po prostu ja. Blog czasami jest dla mnie megafonem do nagłośnienia jakiejś ważnej sprawy, czasami służy mi do “wypisania się”, innym razem do zainspirowania kogoś.

-Gdybyś miała wskazać najlepszą i najgorszą decyzję które podjęłaś jako blogerka to?

Najlepszą jest rozpoczęcie blogowania, najgorszą – usunięcie licealnego photobloga. Mogłam założyć na niego hasło i śmiać się ze swoich naiwnych przemyśleń, a tak – zniknęło :(

-W jaki sposób pracujesz nad tekstem? Wybierasz temat i dopieszczasz artykuł czy pojawia się pomysł, piszesz i publikujesz?

To zależy od tekstu, czasami jest totalny spontan, czasami długa praca.

-O czym nigdy nie napiszesz? Masz jakieś tematy tabu?

Tabu nie ma, ale omijam tematy naruszające moją i moich bliskich prywatność.

-Jak odbierasz blogosferę? Czy mogłabyś wyróżnić coś co Ci się w niej szczególnie podoba i irytuje?

Blogosfera jest bardzo zróżnicowana, skupia wspaniałą społeczność, ale jak w każdej grupie – zawsze są jakieś mendy. Np. blogerka która sama sprzedawała na allegro kosmetyki które dostawała od firm, a donosiła na inną blogerkę do której uśmiechała się na eventach. Z tego powodu długo trzymałam się do tych imprez do poklepywania po plecach z daleka :)

-Jak Twoim zdaniem bloger powinien reagować na hejterów?

Nie odrobiłeś pracy domowej, jest o tym tekst :) Kasować, bo hejt rodzi hejt. Jak Ci ktoś robi kupę w salonie, to sprzątasz zanim zlecą się muchy, zalęgnie się robactwo i ktoś dołoży kolejna kupę, myśląc, że to ubikacja. Za to konstruktywną krytykę warto rozważyć.

-A jak będzie rozwijała i zmieniała się blogosfera na przestrzeni kolejnych lat?

Szczerze mówiąc – nie interesuje mnie to, dla mnie ważny jest mój blog i blogi które czytam, nie myślę w kategoriach blogosfery jako całości.

-Czy blogerzy są zdolni do zmieniania rzeczywistości i wpływania na firmy czy to jednak nadal domena mediów tradycyjnych ze wskazaniem na telewizję?

Bardzo, bardzo, ale to bardzo sporadycznie oglądam w telewizji pojedyncze programy, więc nie mam punktu odniesienia jak to wygląda obecnie. Dla mnie media tradycyjne są przereklamowane, odbiorca nie znajduje tam rzetelnych opinii, bo wszystko jest zależne od reklamodawcy, którego nie można do siebie zrazić. Nie wiem na kogo działają te wszystkie reklamy proszków do prania gdzie z pralki wyjmuje się lśniące nowością, wyprasowane i suche koszule. Czytelnik blogów, przynajmniej tych, które i ja czytam, to osoba zdecydowanie bardziej wymagająca,by nie powiedzieć – myśląca.

Dzięki za rozmowę :)

Marek Molicki, od 1998 roku związany z branżą online. Regional Manager w Gemius SA, właściciel Popkultury, w ramach której doradza firmom które chcą osiągnąć sukces w Internecie. W przeszłości zarządzał m.in. Kultura.yoyo.pl, CGM.pl, Chip.pl oraz odpowiadał za działania online w firmach Cenega i CDP.pl (ex CD Projekt) Więcej o autorze

PODOBNE ARTYKUŁY

4 Komentarze

  1. lubię to;), drogi autorze, jestem druga w kolejce, bo więcej wiem o F1 niż o makijażu, do tego ta okropna alergia na kosmetyki kolorowe, a pomalowanie rzęs i paznokci wymaga dużo cierpliwości i staranności :). PS. bardzo dobry wywiad.

  2. Cieszę się Droga Czytelniczko :) I dziękuję za miłe słowa. Co do makijażu – ja naprawdę myślałem, że wy się z tą umiejętnością rodzicie, no ale widać myliłem się :) Człowiek uczy się całe życie.

  3. A czy wszyscy mężczyźni rodzą sie ze smykałką do majsterkowania? Dobrze by było… :) Rozbroilo mnie podejście autora do kobiecych blogów… Chyba nie czytasz zbyt wielu, naprawdę są przeróżne.

    Dobrze się Was czytało :)

  4. Przyznam się – bardzo sporadycznie czytam blogi kobiece. Choć dzięki tym wywiadom zacząłem czytać 3 – ChicaMala.pl, Haque.pl i Aniamaluje.com :) Dzięki za miłe słowa :)

Odpowiedz: